Zimą 1929 roku Zakopane znalazło się w centrum światowego sportu. Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym odbywały się w warunkach, które dziś najprawdopodobniej uniemożliwiłyby przeprowadzenie zawodów. Silny mróz, niskie temperatury sięgające kilkudziesięciu stopni poniżej zera oraz ograniczone zaplecze techniczne nie przeszkodziły organizatorom i zawodnikom w rozegraniu konkursów skoków narciarskich.
Decyzja o powierzeniu Zakopanemu organizacji mistrzostw świata FIS w 1929 roku była dla młodego państwa polskiego ogromnym wyróżnieniem. Była to pierwsza tej rangi międzynarodowa impreza sportów zimowych organizowana w Polsce. Zawody odbywały się m.in. na Wielkiej Krokwi, która wówczas była stosunkowo nowym obiektem, oddanym do użytku zaledwie kilka lat wcześniej.
Do Zakopanego przyjechali najlepsi skoczkowie narciarscy z Europy, reprezentujący m.in. Norwegię, Finlandię, Czechosłowację i Austrię. Dla wielu z nich był to pierwszy kontakt z Tatrami i specyfiką zimy w południowej Polsce.
Mróz, który przeszedł do historii
Największym wyzwaniem mistrzostw okazały się warunki atmosferyczne. Według ówczesnych relacji prasowych temperatura w nocy przed konkursem spadała do około –35, a miejscami nawet –40 stopni Celsjusza. W ciągu dnia utrzymywała się na poziomie około –25 stopni.
Zamarzały elementy sprzętu, a zawodnicy mieli problemy z oddychaniem na rozbiegu. Skoki oddawano przy bardzo twardym, zmrożonym śniegu, który zwiększał ryzyko upadków. Mimo to zawody nie zostały odwołane ani przeniesione, co dziś uznawane jest za przykład zupełnie innego podejścia do bezpieczeństwa i granic ryzyka w sporcie.
Sport bez dzisiejszych standardów
W 1929 roku nie istniały procedury znane współczesnemu sportowi. Nie było limitów temperatury, przy których zawody należałoby przerwać, ani rozbudowanego zaplecza medycznego. Zawodnicy startowali w wełnianych strojach, bez nowoczesnych rękawic czy odzieży termicznej.
Pomimo ekstremalnych warunków konkurs skoków narciarskich został rozegrany zgodnie z planem, a wyniki zostały oficjalnie uznane przez Międzynarodową Federację Narciarską. Dla wielu sportowców sam udział w zawodach stał się sprawdzianem odporności fizycznej i psychicznej.
Zawody zostały zdominowane przez reprezentację Norwegii. W najlepszej 10-tce znalazło się łącznie sześciu reprezentantów. Ponadto tylko jeden zawodnik z pierwszej siódemki był spoza Norwegii. Pierwsze miejsce zajął Sigmund Ruud, który przeżywał złoty okres swojej kariery. Regularnie zdobywał wtedy medale Mistrzostw Świata, a w 1928 roku zgarnął także srebro Igrzysk Olimpijskich w szwajcarskim St. Moritz.
Dobry występ reprezentanta Polski
Jeśli chodzi o reprezentację Polski, to podczas zawodów w Zakopanem dziesiątą lokatę zajął Bronisław Czech. Zapisał się on w historii sportu jako pierwszy polski narciarz o klasie międzynarodowej. Olimpijczyk, rekordzista, ratownik górski i trener, łączył rywalizację sportową z wyjątkową kulturą jazdy oraz służbą w Tatrach.
Czech dwukrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich w kombinacji norweskiej. W 1928 roku zajął 10. miejsce, a cztery lata później, w 1932 roku, uplasował się na 7. pozycji. Wyniki te potwierdziły jego przynależność do europejskiej czołówki i ugruntowały pozycję polskiego narciarstwa na arenie międzynarodowej.
Bronisław Czech słynął nie tylko z wyników, lecz także z niezwykłej techniki. Wykonywał sekwencję ewolucji, która sprawiała wrażenie tańca na śniegu. Ten pokaz kontroli, rytmu i elegancji stał się symbolem jego podejścia do sportu.
Czech brał udział w ośmiu wyprawach ratunkowych TOPR, łącząc sportową pasję z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo w Tatrach. Kilkakrotnie startował także w sztafecie Zakopane – Morskie Oko – Zakopane; drużyna jego klubu SN PTT regularnie zajmowała w tych zawodach pierwsze miejsce.
Tragiczny los w trakcie wojny
14 maja 1940 roku został aresztowany przez gestapo we własnym domu. Miesiąc później trafił w pierwszym transporcie więźniów do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przez cztery lata przeszedł drogę od pracy fizycznej po działalność artystyczną w obozowym muzeum.
W Auschwitz zaangażował się w działalność ruchu oporu, który organizował rotmistrz Witold Pilecki. Mimo skrajnie trudnych warunków uczestniczył w konspiracyjnych strukturach tworzonych przez więźniów. Odmówił również propozycji trenowania młodych niemieckich narciarzy, co mogło przynieść mu ulgę w obozowym reżimie.
Do wiosny 1941 roku pracował w obozowej stolarni razem ze swoim przyjacielem Izydorem Łuszczkiem. Następnie został przeniesiony do wytwórni drewnianych łyżek. W 1942 roku został skierowany do pracy w obozowym muzeum. Tam zajmował się malarstwem akwarelowym oraz rzeźbą. Jego twórczość powstawała w realiach obozowych i była jednym z nielicznych przejawów działalności artystycznej w Auschwitz.
Wiosną 1944 roku jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu. Trafił do szpitala obozowego w Oświęcimiu, gdzie zmarł 5 czerwca 1944 roku z powodu skrajnego wycieńczenia.
Fot: Narodowe Archiwum Cyfrowe



















