Rzetelny audyt zapowiadał już prezydent Aleksander Miszalski. Po objęciu urzędu kontrolę przeprowadzono, ale niemal od początku trwał spór o to, czy była wystarczająco kompleksowa i niezależna. Z czasem właśnie finanse miasta i brak zewnętrznego audytu stały się jednym z głównych argumentów inicjatorów referendum. Dziś hasło „audytu” przejęli kandydaci w przedterminowych wyborach. Każdy chce prześwietlać Kraków, ale nie każdy w ten sam sposób.
W skrócie:
- Audyt był jedną z ważnych obietnic Aleksandra Miszalskiego po 22 latach rządów Jacka Majchrowskiego.
- Jego zakres i sposób przeprowadzenia szybko stały się przedmiotem sporu, a brak niezależnego, kompleksowego audytu finansów był jednym z zarzutów inicjatorów referendum.
- Dziś własne audyty zapowiadają m.in. Jan Hoffman, Bartosz Bocheńczak, Michał Drewnicki, Monika Piątkowska i Marian Banaś.
- Dla części kandydatów nie jest to jednak nowy temat. O kontrolę wydatków i stanu finansów miasta jeszcze wcześniej upominali się Łukasz Gibała, Michał Drewnicki i Aleksandra Owca.
- Kandydaci różnią się tym, kto miałby kontrolę przeprowadzić, czego miałaby dotyczyć i jakie konsekwencje powinny wynikać z jej ustaleń.
Audyt Miszalskiego miał być nowym otwarciem
Aleksander Miszalski zapowiadał audyt jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2024 roku. Po ponad dwóch dekadach prezydentury Jacka Majchrowskiego miał on pokazać, w jakim stanie nowa ekipa przejmuje miasto i gdzie potrzebne są zmiany.
Po objęciu urzędu Miszalski zlecił analizę funkcjonowania magistratu, miejskich jednostek i finansów. Pierwsze wnioski przedstawiono w lipcu 2024 roku. Wskazywano m.in. na brak pełnej kontroli nad bieżącymi wydatkami, rozproszenie podobnych zadań pomiędzy różnymi komórkami urzędu oraz niewystarczający nadzór nad miejskimi jednostkami. Jesienią prezydent zaprezentował podsumowanie prac i zapowiedział reorganizację magistratu.
Tyle że niemal od początku pojawiały się pytania, czy rzeczywiście był to audyt, jakiego oczekiwano po zmianie władzy. Kontrolę prowadzili przede wszystkim pracownicy miejskich struktur – Zespołu Audytu Wewnętrznego oraz wydziału odpowiedzialnego za kontrolę. Miszalski zapowiadał wprawdzie możliwość dodatkowego audytu zewnętrznego w wybranych obszarach, jednak krytycy wskazywali, że kompleksowe badanie miasta powinno zostać powierzone niezależnym ekspertom. Pojawiły się nawet zarzuty, że część działań określanych jako audyt miała w dokumentach charakter „czynności doradczych”.
Spór nie dotyczył więc wyłącznie tego, co wykazała kontrola, ale przede wszystkim tego, kto ją przeprowadził i jak głęboko zajrzał w miejskie finanse, zamówienia, spółki i decyzje podejmowane za poprzednich władz.
Audyt stał się paliwem referendum
Temat wrócił ze zdwojoną siłą przed referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego. Jego inicjatorzy wskazywali stan finansów Krakowa jako jeden z najważniejszych problemów miasta i zarzucali prezydentowi brak „niezależnego, kompleksowego audytu finansów”. Domagali się sprawdzenia, gdzie można ograniczyć wydatki i jaka jest rzeczywista kondycja miejskiego budżetu.
Jedną z głównych twarzy tego środowiska był Jan Hoffman. Po zwycięskim referendum hasło kontroli finansów przeniósł bezpośrednio do swojej kampanii wyborczej.
Nie jest to jednak pomysł, który pojawił się u Hoffmana dopiero po referendum. Już w wywiadzie dla Głos24 z 16 kwietnia 2025 roku mówił, że sposób przeprowadzenia audytu był jednym z pierwszych momentów, gdy zaczął mieć poważne zastrzeżenia do prezydentury Miszalskiego. Krytykował przede wszystkim pierwszą prezentację wyników i przekonywał, że profesjonalne prześwietlenie tak dużej organizacji powinno dokładnie wskazywać problemy w poszczególnych wydziałach i jednostkach oraz rekomendować konkretne zmiany.
Hoffman zapowiada, że jednym z jego pierwszych działań po objęciu urzędu byłby „solidny audyt finansów i urzędu”. W jego przypadku kontrola jest więc przedstawiana jako element szerszego „naprawiania Krakowa” – obok zmian w magistracie, przywrócenia biletu 20-minutowego i ograniczenia Strefy Czystego Transportu.
Bocheńczak: najpierw audyt, potem rozliczenia
Również Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji, uczynił audyt jednym z centralnych punktów swojego programu.
Zapowiada pełną kontrolę miasta i miejskich spółek: wydatków, kontraktów, zatrudnienia i procesów decyzyjnych. Wyniki „audytu otwarcia” miałyby zostać upublicznione. Bocheńczak przekonuje też, że zanim zacznie składać kosztowne obietnice inwestycyjne, trzeba wiedzieć, w jakim stanie znajdują się finanse Krakowa.
W jego propozycji audyt ma mieć jednak również charakter rozliczeniowy. Kandydat zapowiada, że jeżeli kontrola potwierdzi przypadki marnotrawstwa, korupcji czy poważnej niegospodarności, sprawy powinny być przekazywane organom ścigania.
Bocheńczak podkreśla przy tym, że kontrola nie powinna ograniczać się do okresu rządów Miszalskiego. Jego zdaniem trzeba również sprawdzić decyzje podejmowane wcześniej, za prezydentury Jacka Majchrowskiego.
Drewnicki chce ekspertów z zewnątrz
Audyt zapowiada również Michał Drewnicki. Kandydat PiS przekonuje, że kontrola przeprowadzona przez Miszalskiego była zbyt wąska i w zbyt dużym stopniu oparta na strukturach samego urzędu.
Drewnicki mówi o szerokim audycie finansów, miejskich instytucji i decyzji podejmowanych przez poprzednie władze. Do jego przeprowadzenia chciałby zaangażować zewnętrznych ekspertów m.in. z zakresu prawa administracyjnego i poszczególnych dziedzin funkcjonowania miasta. Jednocześnie w pracach mieliby uczestniczyć urzędnicy posiadający wiedzę o konkretnych procedurach i jednostkach.
W tym przypadku audyt ma przede wszystkim wskazać miejsca, w których można ograniczyć niepotrzebne wydatki. Drewnicki łączy go bezpośrednio z sytuacją finansową Krakowa i przekonuje, że zanim miasto będzie szukało dodatkowych pieniędzy u mieszkańców, powinno najpierw sprawdzić własne koszty.
Warto jednak pamiętać, że Drewnicki nie zaczął mówić o kontroli miasta dopiero jako kandydat na prezydenta. Jeszcze jako radny domagał się szerokiego „audytu merytorycznego”, który miałby obejmować poszczególne wydziały i komórki urzędu, a jego krytyka władz miasta wielokrotnie dotyczyła konkretnych wydatków, m.in. kosztów promocji, miejskich wydawnictw czy administracji.
W jego przypadku kampanijne hasło audytu jest więc kontynuacją wcześniejszej działalności kontrolnej z pozycji radnego.
Gibała chciał prześwietlać wydatki jeszcze przed Miszalskim
Podobnie jest z Łukaszem Gibałą. W jego przypadku temat audytu pojawiał się jeszcze zanim Aleksander Miszalski objął urząd.
Przed drugą turą wyborów samorządowych w 2024 roku Gibała mówił, że jednym ze sposobów rozpoczęcia oddłużania Krakowa powinien być „audyt wydatkowania środków w urzędzie, miejskich jednostkach i spółkach”. Łączył go z ograniczaniem przeskalowanych inwestycji, bardziej gospodarnym zarządzaniem i skuteczniejszym pozyskiwaniem pieniędzy zewnętrznych.
Rok później przedstawił również znacznie szerszy plan poprawy finansów miasta. Zakładał m.in. ograniczenie kosztów administracyjnych, analizę efektywności pracy urzędu i spółek, zmianę polityki zakupowej i systemów informatycznych oraz stworzenie harmonogramu ograniczania zadłużenia.
Finanse były też jednym z tematów inauguracji jego obecnej kampanii. Pytany przez dziennikarzy o to, co realnie można zrobić w pozostałych około dwóch latach kadencji, wskazywał na potrzebę dokładnego przyjrzenia się wydatkom miasta i szukania oszczędności. Mówił m.in. o kosztach funkcjonowania miejskich spółek, wynagrodzeniach, zewnętrznej obsłudze prawnej czy liczbie pełnomocników. Jednocześnie podkreślał, że poprawa sytuacji finansowej nie może opierać się wyłącznie na cięciach i potrzebne jest również zwiększanie dochodów miasta.
Owca i Gosek-Popiołek: sama kontrola miasta nie wystarczy
Nie wszyscy kandydaci wpisują słowo „audyt” na wyborcze sztandary. Aleksandra Owca nie uczyniła z wielkiego audytu finansów jednego z centralnych haseł kampanii, ale jako radna regularnie kontrolowała działania urzędu i miejskich spółek. Zajmowała się m.in. polityką kadrową, przejrzystością zatrudnienia i standardami funkcjonowania miejskich struktur.
Podobnie Daria Gosek-Popiołek nie przedstawia kompleksowego audytu magistratu jako głównego punktu programu, ale ma doświadczenie w inicjowaniu zewnętrznych kontroli konkretnych instytucji i wydatków. Na jej wniosek Najwyższa Izba Kontroli zajmowała się m.in. Operą Krakowską, a Regionalna Izba Obrachunkowa sprawami związanymi z Budżetem Obywatelskim.
Obie kandydatki mocno akcentują też konkretne rozwiązania dla mieszkańców: mieszkania, komunikację, usługi publiczne, edukację, zdrowie czy jakość przestrzeni miejskiej. Sam audyt nie rozwiąże bowiem problemów Krakowa – potrzebna jest także stała kontrola i urząd, który przede wszystkim sprawnie odpowiada na potrzeby mieszkańców.
Piątkowska między zmianą a politycznym zapleczem
Najbardziej skomplikowaną politycznie pozycję ma Monika Piątkowska. Jeszcze podczas zbiórki podpisów pod referendum jako senator KO broniła Aleksandra Miszalskiego i przekonywała, że jest zbyt wcześnie na jego rozliczanie.
Dziś sama startuje jako kandydatka KO i PSL w wyborach zarządzonych po odwołaniu Miszalskiego. Musi więc odpowiedzieć na oczekiwanie zmiany, ale jednocześnie nie może całkowicie odciąć się od własnego środowiska politycznego.
Na tym tle szczególnie mocno brzmi jej dzisiejsza deklaracja: „Najpierw potrzebujemy rzetelnego audytu w spółkach i urzędzie”. Gdy przypomniano jej, że audyt zapowiadał już Miszalski, Piątkowska wskazała na potrzebę sprawdzenia jego efektów i przeprowadzenia kontroli, która pokaże, gdzie miasto niepotrzebnie traci pieniądze.
To dla niej politycznie delikatny punkt: wcześniej broniła poprzedniego prezydenta, dziś sama domaga się nowego, rzetelnego audytu. Jednocześnie nie ogranicza swojej recepty do cięć – mówi także o restrukturyzacji zadłużenia, zwiększaniu dochodów, opłacie turystycznej i większym wsparciu państwa.
Banaś: audyt sposobem na znalezienie oszczędności
Trudno byłoby mówić o licytacji na audyty bez Mariana Banasia, byłego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Także on deklaruje, że od audytu należałoby rozpocząć porządkowanie finansów Krakowa. Banaś chce sprawdzić sposób wydawania pieniędzy publicznych i miejskie przetargi. Przekonuje, że dopiero szczegółowa analiza pozwoli znaleźć oszczędności i rozpocząć zmniejszanie zadłużenia miasta.
W jego przypadku doświadczenie związane z kierowaniem NIK staje się naturalnym elementem kampanijnego przekazu – kandydat stawia na kontrolę, transparentność i gospodarność.
Nie każdy z pozostałych kandydatów posługuje się hasłem „audytu”. Michał Klimek mocniej akcentuje ograniczenie rozbudowanej administracji, Sławomir Pietrzyk wskazuje finanse jako jeden z priorytetów, natomiast w programie Łukasza Wantucha audyt nie należy do głównych filarów.
Audyt audytowi nierówny
Słowo „audyt” stało się jednym z najczęściej powtarzanych haseł tej kampanii. Łatwo jednak go obiecać, znacznie trudniej przeprowadzić kontrolę, która rzeczywiście odpowie na pytania o finanse, spółki i sposób zarządzania miastem.
Aleksander Miszalski również zaczynał swoją prezydenturę od hasła audytu. Dwa lata później jego następcy licytują się już nie na to, czy Kraków należy prześwietlić, ale kto zrobi to dokładniej, bardziej niezależnie i wyciągnie z tego dalej idące konsekwencje.
Czy dla samych Krakowian audyt rzeczywiście okaże się jednym z najważniejszych tematów tych wyborów, dowiemy się przy urnach 27 września, a jeśli potrzebna będzie druga tura – 11 października.
Później pozostaną jeszcze trudniejsze pytania: czy zwycięzca rzeczywiście przeprowadzi kontrolę, która zakończy wieloletni spór o stan miasta, czy znów pojawią się zarzuty, że zapowiadany „prawdziwy audyt” pozostał przede wszystkim wyborczą obietnicą.


















