piątek, 7 sierpnia 2026 13:19, aktualizacja godzinę temu

Tak pozuje kandydatka na prezydenta Krakowa. Ona jest prawie naga!

💬Komentarze
Marianna Schreiber
Marianna Schreiber / Fb. Marianna Schreiber

Kraków miał już prezydenta-profesora prawa, który nie rozstawał się z cygarem, później polityka chętnie tańczącego przed kamerą. Czy teraz czas na celebrytkę znaną z „Top Model”, freak fightów i odważnych zdjęć? Skąpe bikini ledwo zasłania biust, ciemne okulary, napięty biceps i poza na wadze – tak Marianna Schreiber prezentuje się na jednej z fotografii. Za chwilę kandydatka będzie musiała wyjść na ulice Krakowa i zbierać podpisy mieszkańców. Czy zobaczymy ją w podobnym stroju? A może zdjęcie ma po prostu zrobić to, co Schreiber wychodzi wyjątkowo dobrze – sprawić, żeby znowu było o niej głośno? Tym ciekawiej, że kandydatka równie chętnie eksponuje swoją religijność i przywiązanie do chrześcijańskich wartości.

Krakowscy prezydenci potrafili dostarczać mieszkańcom obrazków dalekich od urzędowej sztampy. Jacek Majchrowski zasłynął m.in. z cygara palonego w magistracie i służbowego luksusowego samochodu. Aleksander Miszalski wszedł w epokę TikToka – były tańce, śpiewanie i bardziej swobodne występy przed kamerą.

Ale to może być jeszcze nic.

Bo jeśli Marianna Schreiber dopnie swego, Pałac Wielopolskich może wejść na zupełnie nowy poziom widowiskowości.

Na fotografii kandydatka stoi na wadze w białym bikini, które pozostawia niewiele miejsca dla wyobraźni. Eksponuje biust, pręży biceps i spogląda zza ciemnych okularów.

Kampania wyborcza? Jeszcze nie. Zdjęcie pochodzi z oficjalnego ważenia przed walką. Sama Schreiber najwyraźniej przewidziała reakcje internautów.

„Nie krzyczcie! Ja po prostu jutro już walczę, a to jest strój kąpielowy” – napisała.

I rzeczywiście – na pozowaniu się nie skończyło. Następnego dnia zamiast urny wyborczej czekała na nią klatka. Teraz można jednak zapytać, czy była to tylko kolejna odsłona celebrytki, czy może rozgrzewka przed znacznie trudniejszą walką – o Kraków.

Bikini, krzyż i kampania

Wizerunkowo Schreiber potrafi pomieścić naprawdę sporo. Z jednej strony chętnie podkreśla przywiązanie do wiary i chrześcijańskich wartości. W swoim krakowskim spocie zapowiadała nawet, że do szkół „wrócą krzyże”, które określała jako symbol „wiary i tożsamości”.

Z drugiej strony – bez większych oporów pokazuje się w bikini, które więcej eksponuje, niż zasłania, a chwilę później wchodzi do klatki.

Trochę „Top Model”, trochę „House of Cards”, trochę freak fightów, a gdzieś pomiędzy krzyż i kampania wyborcza. Gdyby ktoś taki scenariusz przyniósł producentowi, usłyszałby pewnie, że przesadził. Schreiber pokazuje, że jednak nie.

I trzeba przyznać, że marketingowo ten miks działa.

Kandydatka świetnie wie, jak sprawić, żeby internauta przestał przewijać ekran. Na Instagramie obserwują ją setki tysięcy osób, na X – kolejne dziesiątki tysięcy. Inni kandydaci mogą drukować plakaty, rozstawiać roll-upy i rozdawać ulotki. Schreiber wystarczy czasem założyć bikini.

Celebrytka czy poważna kandydatka?

Chęć walki o prezydenturę Krakowa Schreiber ogłosiła już 25 maja, dzień po referendum, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego.

I dość szybko przyszło pierwsze spotkanie z krakowską rzeczywistością.

W klatce Schreiber mierzy się z przeciwniczkami. W Radiu Kraków jednym z trudniejszych rywali okazał się Wit Stwosz.

Prowadzący Rafał Nowak-Bończa zapytał:

„W tym Kościele Mariackim jest taki bardzo słynny ołtarz. Pani pamięta autora, kto go zrobił?”

„Nie, ale zapewne pan mi o tym powie” – odpowiedziała Schreiber.

I powiedział. Wit Stwosz.

Pierwsze starcie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Krakowa kandydatka przegrała więc bez konieczności zakładania rękawic.

„Jest wolność i powinni jeździć, czym chcą”

To nie był koniec interesujących momentów rozmowy. Schreiber krytykowała Strefę Czystego Transportu, choć nie znała dokładnie jej zasad. Kiedy prowadzący dopytał, czy jej hasło, że mieszkańcy powinni móc jeździć „czym chcą”, obejmuje również samochody bez ważnych badań technicznych, odpowiedziała: „Jest wolność i powinni jeździć, czym chcą”.

Prostoty tej koncepcji transportowej odmówić nie można. Teraz jednak zaczyna się kolejna runda. Zamiast rękawic – listy poparcia. Zamiast oktagonu – krakowskie ulice. Zamiast sędziego – mieszkańcy z długopisami.

Schreiber musi zebrać podpisy potrzebne do formalnego zgłoszenia kandydatury. Patrząc na jej dotychczasowy styl, trudno uwierzyć, że kampanię ograniczy do stolika, termosu z kawą i segregatora.

Pytanie nie brzmi więc, czy wyjdzie na ulice, ale w jakiej odsłonie. Po zdjęciu z ważenia poprzeczka – przynajmniej garderobiana – została ustawiona wysoko.

Czy pójdą śladem Schreiber?

A kobieca konkurencja jest całkiem spora. O Pałac Wielopolskich chcą walczyć również m.in. Monika Piątkowska, Daria Gosek-Popiołek, Aleksandra Owca i Grażyna Zofia Świat.

Na sesję Moniki Piątkowskiej czy Darii Gosek-Popiołek w bikini na razie się nie zanosi. Ale kampania dopiero ruszyła, więc kto wie, do czego kandydatów zmuszą algorytmy i słupki zasięgów. Kto wie – przy takiej kampanii wyborcy mogą jeszcze dojść do wniosku, że zamiast przedzierać się przez nudne programy, prościej będzie wybrać swoją „Miss Krakowa”. Schreiber najwyraźniej już rozpoczęła rundę talentów.

Jedno już osiągnęła – o jej kandydaturze trudno nie usłyszeć. W świecie, w którym politycy potrafią godzinami mówić na konferencjach i nadal nie przebić się poza własną bańkę, ona ma zdecydowanie prostsze sposoby na zwrócenie uwagi.

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września 2026 roku. Wcześniej kandydatów czeka zbieranie podpisów i właściwa kampania. Marianna Schreiber walkę ma przećwiczoną. Tylko tym razem zamiast gongu zabrzmi cisza wyborcza, a werdykt wydadzą krakowianie.

Obserwuj nas w Google News

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka