Ważne przełamania, kolejna porażka Wisły. Weekend z Ekstraklasą

Stadion Cracovii
Stadion Cracovii / Fot: Krystian Kwiecień / Głos24

Za nami historyczny weekend, ponieważ Wieczysta Kraków doczekała się pierwszych trzech punktów w swojej historii na poziomie Ekstraklasy. Przełamała się także Cracovia, a najgorzej pokazała się Wisła.

W sobotę na stadionie w Gliwicach Piast podejmował Wieczystą Kraków. Obie ekipy nie mogą uznać startu sezonu za udany. Gliwiczanie wygrali jedynie z Wisłą 4:3 po bodaj meczu miesiąca. Żółto-Czarni zaś czekali na jakiekolwiek punkty od startu sezonu. Dwie porażki 1:2 z Radomiakiem Radom i Lechem Poznań, a także przełożony mecz z GKS-em Katowice sprawiał, że obok Rakowa Częstochowa to była jedyna drużyna bez choćby oczka.

Mecz z Piastem stanął jednak pod znakiem widowiska. Tak jak wcześniej Wisła, tak teraz Wieczysta zagrała w Gliwicach arcyciekawe spotkanie nawet dla neutralnego kibica. Już w szóstej minucie zamieszanie w polu karnym gospodarzy wykorzystał Tobias Christensen. Norweg miał tego dnia wybitną formę, do czego jeszcze przejdziemy. Z ważnych wydarzeń pierwszej części meczu był słupek w wykonaniu Lucasa Piazona. Początkowe 20 minut drugiej połowy to zdecydowana dominacja gości. Podopieczni trenera Moskala niesamowicie zdominowali Piasta.

Od lewej: Tobias Christensen, Ben Lederman, Sławomir Peszko
Od lewej: Tobias Christensen, Ben Lederman, Sławomir Peszko / Fot: Krystian Kwiecień / Głos24

W 55 minucie Mikkel Maigaard uderzył w słupek po genialnym uderzeniu zza pola karnego. To był strzał ostrzegawczy, na którego Gliwiczanie nie zareagowali. W efekcie w 62 minucie Christensen ponownie wpakował do bramki Domena Grila. Dwie minuty później Miki Villar dobił strzał norweskiego napastnika Wieczystej i zrobiło się 3:0. Piast był na deskach, a do nokautu doprowadził, a jakże, Christensen. Żółto-Czarni prowadzili już 4:0, a jej snajper zaliczył hattricka.

Wydawało się, że mecz został zabity śmiercią naturalną, wszak czterobramkowe prowadzenie w końcówce wydaje się bezpieczną zaliczką. Gospodarze jednak zaczęli brać się do roboty i od 87 minuty, do 92 padły aż trzy gole. Ze spokojnego prowadzenia zrobiła się nerwówka. Finalnie Wieczysta ograła Piasta 4:3. Drużyna z Krakowa zasłużenie wygrała i to w ważnym momencie. W piątek 21 sierpnia zagrają bowiem wyjazdowe derby z Cracovią o 20:30.

Kibice Pasów długo na to czekali

Cracovia ma za sobą fatalny start sezonu. Dwa remisy 0:0 z Lechem i Śląskiem Wrocław. Ponadto porażka 0:2 u siebie z Pogonią Szczecin. Drużyna czekała na pierwsze trzy punkty w sezonie i pierwszego gola. Naprzeciw Pasów stanęła drużyna Rakowa Częstochowa. Medaliki wydaje się, skupiły na walce o Ligę Konferencji Europy. W eliminacjach przeszli już maltańską Valettę oraz szwedzkie Hammarby, a przed nimi chorwacki Hajduk Split. Jednocześnie drużyna spod Jasnej Góry przegrała wszystkie mecze w Ekstraklasie. Dla obu stron bezpośredni mecz był zatem na wagę złota.

Mecz na remis, tym razem bez punktu. Cracovia przegrywa
Na stadionie przy Kałuży Cracovia podejmowała Pogoń Szczecin. Pasy w pierwszej kolejce zremisowały z Lechem Poznań, zaś Portowcy ulegli Legii.

Pierwsza połowa była dość wyrównana. W 21 minucie Ajdin Hasić uderzył w boczną siatkę, a trzy minuty później poprzeczka uratowała Pasy przed stratą gola. Jeszcze nie minęło pół godziny, a wykazać się musiał golkiper gości Kacper Trelowski, choć uderzenie gospodarzy było wprost w niego. W 31 minucie bramkę strzelił Patryk Makuch, były napastnik Cracovii, który z tego względu powstrzymał się od jakiejś wielkiej radości po trafieniu. Wykorzystał brak krycia przed polem karnym i płaskim uderzeniem, pokonał Sebastiana Madejskiego.

Wydawało się po pierwszej połowie, że ten mecze będzie jak poprzednie. Podopieczni trenera Grzelaka nie wyglądali bardzo źle. Kreowali okazje, ale znów przegrywali. Druga część meczu to jednak inna historia. Mauro Perković, już w 50 minucie uderzył ponad bramką Trelowskiego. Co prawda dwie minuty później Raków przycisnął gospodarzy, oddając pod rząd kilka zablokowanych strzałów. Mimo wszystko to była jedyna warta uwagi akcja Medalików po przerwie. W 54 minucie Cracovia rozegrała rzut wolny. Podanie trafiło pod nogi Hasicia, który uderzył na bramkę Rakowa. Strzał został zablokowany ręką Jeana Carlosa Silvy, w efekcie czego sędzia podyktował karnego dla Pasów. Do piłki podszedł Hasić, ale strzał obronił Trelowski. Bośniak szybko jednak dobiegł do piłki i pokonał golkipera rywali.

Na początku drugiej połowy zrobił się remis, a gospodarzom to nie wystarczało. W 60 minucie bliski trafienia był Martin Minchev, którego wrzutka prawie dokręciła się do bramki rywali. Kwadrans później Mateusz Klich strzelił z daleka, jednak wprost w mocno zapracowanego tego dnia Trelowskiego. Akcja trwała i ostatecznie z ostrego kąta Dominik Piła strzelił gola. Prowadzenie Pasów stało się faktem, a nie wiele brakło, by w końcówce Mateusz Praszelik dobił Raków, jednak przy kontrze trzech na jednego nie trafił do bramki. Finalnie po blisko półrocznej przerwie, Cracovia zgarnia bardzo ważne trzy punkty. Teraz Pasy podejmą u siebie w derbach Wieczystą Kraków w piątek 21 sierpnia o 20:30.

Kolejna porażka Wisły na wyjeździe

Chronologicznie na koniec została Wisła Kraków. Biała Gwiazda jak na beniaminka dobrze weszła w sezon. Dwa zwycięstwa u siebie stosunkiem bramkowym 2:1 z GKS-em Katowice i Wisłą Płock, a także porażka w delegacji z Piastem Gliwice 3:4. W niedzielę podopiecznych trenera Jopa czekał jednak najbardziej wymagający z dotychczasowych rywali. Górnik Zabrze ograł Śląska 2:1 i Radomiaka 3:1. Mimo łączenia Ekstraklasy z eliminacjami do europejskich pucharów Zabrzanie wygrali dwa mecze w lidze.

Spotkanie zaczęło się dla Wiślaków o tyle obiecująco, że pierwsza groźniejsza akcja była z ich strony. Jordi Sanchez był bliski pokonania Phillipa Schulze, jednak niemiecki bramkarz wyłapał piłkę na linii bramkowej. Górnik przejmował krok po kroku kontrolę nad meczem, przez co w 27 minucie bramkę strzelił gola na 1:0. Lukas Sadilek precyzyjnym, choć niechlujnym strzałem pokonał Marcela Łubika. Już trzy minuty później wypożyczony z Legii Warszawa Kacper Urbański uderzył mocno z wolnego, przez co bramkarz Wisły musiał się wysilać i sparować piłkę na rzut rożny. W 45 minucie Angel Rodado starał się jeszcze zaskoczyć defensywę gospodarzy, jednak jego strzał nie trafił w światło bramki.

Stadion Górnika Zabrze
Stadion Górnika Zabrze / Fot: Krystian Kwiecień / Głos24

W 52 minucie Maxence Maisonneuve sfaulował rywala przed polem karnym, przez co ponownie Górnik dostał stały fragment gry. Maksym Chłań uderzył bezpośrednio z wolnego pokonując po raz drugi w tym meczu Marcela Łubika. Wiślacy wzięli się bardziej do roboty przy wyniku 0:2. Najpierw z daleka celnie uderzył Frederico Duarte. Później po głębokim dośrodkowaniu Jakuba Krzyżanowskiego piłka uderzyła w poprzeczkę i nieporozumienie w obronie wykorzystał Sanchez. Wisła miała więc gola kontaktowego, a już minutę później mecz mógł całkowicie zmienić swój dotychczasowy przebieg.

W 56 minucie drugą żółtą kartkę dostał Sondre Liseth, przez co prawie całą drugą połowę Górnik grał w osłabieniu. Mimo wszystko to gospodarze wypracowywali kolejne akcje. Rafał Janicki uderzył ponad bramką w 71 minucie. Piłkę na remis miał jeszcze Alan Uryga, ale stoper nie trafił w światło bramki. Wisła ostatecznie przegrywa drugi mecz wyjazdowy z rzędu, w obu wypadkach w województwie śląskim. Szansa na poprawę będzie w niedzielę 23 sierpnia o 20:15 przeciwko Pogoni w Szczecinie.

Sport - najnowsze informacje

Rozrywka