Dokładnie 13 sierpnia 2015 roku rozpoczęła się historia, która od 11 lat nieustannie trwa w Puszczy Niepołomice. To właśnie wtedy do klubu przyszedł Tomasz Tułacz. Człowiek instytucja, który jest bodaj najważniejszą postacią w dziejach Żubrów.
Historia sięga sierpnia 2015 roku. Przez blisko dwanaście miesięcy Tomasz Tułacz nie pracował w zawodzie. Wtedy po dwóch porażkach na początku sezonu 2 ligi zgłosiła się po niego Puszcza Niepołomice. Co ciekawe obie przegrane miały miejsce z byłymi klubami trenera. Najpierw domowa porażka z Siarką Tarnobrzeg 0:3, a potem 1:2 na wyjeździe w jego rodzinnym Mielcu.
Pierwszym meczem pod wodzą Tomasza Tułacza Żubry zagrały przeciwko Wiśle Puławy 15 sierpnia. Rywalizacja zakończyła się remisem 1:1. Do pierwszych trzech punktów kibice musieli poczekać do szóstej kolejki. Wtedy to Puszcza ograła po niesamowitym meczu Polonię Bytom 5:4. Z perspektywy czasu tamten wynik jest jak minione 11 lat w Niepołomicach. Pełne pozytywnego szaleństwa.
Pierwszy sezon pod wodzą Tomasza Tułacza zakończył się na siódmym miejscu. Jak na ówczesne warunki w Puszczy to był niezły rezultat. Szczególnie że we wcześniejszym sezonie zespół był tylko dwa oczka nad strefą spadkową. Sezon 2016/17 był przełomowy w dziejach klubu. Wtedy po raz drugi w historii Puszcza zapewniła sobie awans na zaplecze Ekstraklasy. Pierwsza przygoda w 1 lidze skończyła się natychmiastowym spadkiem. Awans za kadencji Tomasza Tułacza był jednak zupełnie inną historią.
Od 2017 roku w Niepołomicach nie zaznali 2 ligi. Kolejne sześć lat zespół grał na poziomie wyżej. Dwa pierwsze lata dawały nadzieję na stabilizację, kolejne dwa podopieczni trenera Tułacza walczyli o utrzymanie. W sezonie 2021/22 Puszcza miała tylko dwa punkty nad strefą spadkową. Wiele wskazywało, że Żubry zaraz pożegnają się z zapleczem elity.
W latach 2022-23 zrobiono jednak transfery piłkarzy, których śmiało można nazwać co najmniej pomnikowymi. Wojciech Hajda z Górnika Zabrze, Kamil Zapolnik z Miedzi Legnica, Roman Yakuba z łotewskiej Valmerii, Marcel Pięczek z Widzewa Łódź, czy Łukasz Sołowiej z GKS-u Tychy. Kompletowanie kadry chwilę zajęło, ale dzięki temu w 2023 roku doszło do największego sukcesu w dziejach Puszczy. Trener Tomasz Tułacz w ósmym roku pracy w Niepołomicach wprowadził klub po raz pierwszy w historii do Ekstraklasy.
W barażach ograli wtedy dwa inne, faworyzowane przez kibiców i ekspertów kluby z Małopolski. Najpierw w półfinale rozbili na Reymonta Wisłę Kraków 4:1, a w finale ograli w Niecieczy Bruk-Bet Termalicę po dogrywce 3:2. Piłkarska Polska była w szoku, a to nie był jeszcze koniec szaleństwa, na które było stać Żubry. Pierwszy sezon w elicie nie był może wybitny, ale zespół był na tyle skuteczny, że udało się utrzymać. Ponadto zajęli 12 miejsce w lidze, oczko nad Cracovią, więc można powiedzieć, że w 2024 roku Żubry były najlepszym klubem w Małopolsce.

Problemem było to, że Puszcza grała na stadionie Pasów, ponieważ stadion w Niepołomicach przechodził niezbędną pod wymogi rozgrywek modernizację. Ostatecznie drużyna Tomasza Tułacza wróciła do domu i wiosnę drugiego sezonu w Ekstraklasie zagrała już na swoim stadionie. Wtedy też dotarli do półfinału Pucharu Polski przegrywając w nim 0:3 z Pogonią Szczecin, co po dziś dzień jest najlepszym wynikiem w tych rozgrywkach dla Puszczy.

Ostatni mecz przy Kałuży w roli gospodarza zagrali w lutym 2025, przegrywając 1:2 z Zagłębiem Lubin. Ekstraklasa zawitała do Niepołomic oficjalnie miesiąc później, a dokładnie 2 marca. Niestety wtedy także skończyło się bez punktów, Motor Lublin wygrał bowiem 1:0. Żubry wygrały w kwietniu z Piastem Gliwice 2:1, co stanowi historycznie pierwsze i jedyne zwycięstwo w najwyższej lidze na własnym stadionie. Ostatecznie spadek odbył się z hukiem. Najwięcej goli straconych (63), najgorszy bilans bramkowy (-26), a tylko Zagłębie Lubin strzeliło mniej goli (Żubry 37). Ponadto zdobyli najmniej punktów u siebie (19) i na wyjazdach (9). Kibice pamiętają mecze walki jak porażka 4:5 z Pogonią Szczecin, czy remis u siebie z Rakowem Częstochowa 1:1, tak samo, jak klęskę wyjazdową z Lechem Poznań 1:8.

Obecnie Tomasz Tułacz pracuje jedenasty rok z rzędu. Po spadku z Ekstraklasy oglądamy właśnie drugi sezon na jej zapleczu. Wydaje się, że jeśli ktoś ma dostać pomnik nie tylko pod stadionem, a na niepołomickim rynku, to właśnie Tomasz Tułacz. Trener, który z przeciętnego drugoligowca stworzył kolektyw, który zagrał w półfinale Pucharu Polski i dwa lata w Ekstraklasie. XXI wiek klub zaczynał od okręgówki, a dwadzieścia jeden lat później występował w najlepszej lidze w kraju. Brzmi to, jak historia filmowa, ale trener Tułacz miał w niej spory współudział.



















