sobota, 25 grudnia 2021 10:04

"Wszyscy potrzebujemy Bożego Narodzenia". Nieważne czy wierzący, czy niewierzący

Autor Mirosław Haładyj
"Wszyscy potrzebujemy Bożego Narodzenia". Nieważne czy wierzący, czy niewierzący

Święta Bożego Narodzenia to jedne z najbardziej oczekiwanych przez nas dni w ciągu roku. Rodzinny klimat i świąteczne zwyczaje nadają im szczególnie uroczysty charakter. Co jest istotą tego czasu?

Co roku przez cztery tygodnie przygotowujemy się do przeżywania Świąt Narodzenia Pańskiego. Roraty, lampiony, postanowienia, wieniec adwentowy, spowiedź. To wszystko towarzyszy nam i pomaga w dobrym spędzeniu zaledwie dwóch świątecznych dni, które również są naznaczone wieloma pięknymi polskimi i katolickimi tradycjami. Niektóre z nich zostały zapomniane, innych już nie rozumiemy. Są też takie, które nadal chętnie pielęgnujemy.

Jednym z najbardziej znanych zwyczajów bożonarodzeniowych jest ubieranie choinki, która ma nam przypominać o drzewie rajskim i nadziei życia wiecznego. Śpiewamy kolędy, których treść mówi nam o przyjściu na świat Bożego Syna: Bóg się rodzi, moc truchleje... Panna czysta porodziła Syna... Przez wieki człowiek podejmuje próbę wyśpiewania niewypowiedzianego. Wielka miłość Boża stała się faktem. Słowo stało się ciałem. I ta tajemnica zawsze pozostanie dla nas niepojęta. Nigdy nie ogarniemy rozumem, jak możliwe jest ograniczenie Nieskończonego.

Wieczerza wigilijna, którą rozpoczynamy od czytania Ewangelii, modlitwy i łamania się opłatkiem nastraja nas na przyjęcie Boga do swojego serca i domu. To również dobry czas, by przeprosić się wzajemnie oraz, jeśli trzeba, wybaczyć. Nakrywamy dodatkowe miejsce przy stole dla niespodziewanego gościa, ponieważ w drugim człowieku mamy dostrzec Boga. Syn Boży w Betlejem nie zaznał miejsca wśród ludzi, dlatego dzisiaj, poznawszy Go, otwieramy przed Nim nasze serca. Pusty ależ jest też symbolem osób, które spożywały z nami posiłki i dzieliły codzienność, a dzisiaj są już po drugiej stronie życia. Pod obrusem umieszczamy siano.

Dobrym zwyczajem są również rodzinne odwiedziny. Kiedyś obchody Bożego Narodzenia nie ograniczały się do dwóch dni. Świętowano aż do Uroczystości Trzech Króli, a więc do 6 stycznia. Był to czas na wspólne spędzanie czasu. Odświętne ubrania, suto zastawione stoły. W tych dniach gasły także spory. Czy nie jest tak, że wiele utraciliśmy z tego świętowania? Dzisiaj nawet w takich dniach, które są wolne od zajęć, są święte, nie brak pośpiechu… O ile 25 grudnia spędzano w gronie najbliższych, to w drugi dzień świąt, Świętego Szczepana, odwiedzano dalszą rodzinę i znajomych. W tym dniu poświęca się owies pod zasiew. Swoje radosne wędrówki rozpoczynają kolędnicy, którzy razem z życzeniami Bożego błogosławieństwa, posypują owsem mieszkania, by domownikom nigdy nie brakowało żywności, zdrowia i pomyślności.

Świątecznym zwyczajem jest również budowa szopek. W domach najczęściej umieszcza się je w pobliżu choinki. Szopki są również przygotowywane w kościołach. Najbardziej okazałe znajdują się w świątyniach franciszkańskich, ponieważ św. Franciszek z Asyżu w 1223 roku urządził w skalnej grocie w Greccio pierwszą szopkę. Tomasz z Celano, biograf Świętego, tak o tym pisze: nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia śpieszyli, oddając Panu należne chwalby, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela. Święty Boży stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą mszę świętą, doznając nowej pociechy. Franciszek zapatrzony w Dzieciątko Jezus sam zapłonął wielką miłością do Boga.

Boże Narodzenie dla wielu ludzi jest czasem świętym. To te dni w roku, kiedy potrafimy wiele odłożyć na bok, wiele na nowo pokochać. Są to też chwile naszych pięknych wspomnień, szczególnie o tych, którzy pozostawili po sobie „puste miejsce przy stole”. Są to dni tak dla nas ważne, osobiste, rodzinne, więc tym bardziej zobaczmy w nich ponownie rodzącego się Boga. Jezus naprawdę ukochał ubóstwo, którego dzisiaj nie brakuje. Jeśli nie jest ono materialne, to często jest jakąś duchową pustynią, samotnością, przygnieceniem problemami, natłokiem życiowych barier, może zaniedbaniem przyjmowania sakramentów. Bóg to wszystko zna i kocha. Kocha każdą stajenkę, każde ludzkie Betlejem, które do tej pory zamykało się na Jego przyjście.

Kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II rozpoczynał swój pontyfikat, podczas mszy św. na Placu Świętego Piotra, mówił: Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie! To jest ponowne Boże Narodzenie. Ponowne przyjście Boga na świat, który jest spragniony pokoju, wzajemnego szacunku, miłości i Bożego Prawa. Tylko Chrystus może prawdziwie uszczęśliwić człowieka. Narodzenie Jezusa Chrystusa było tak ważnym momentem w ludzkiej historii, że od tej pory, na nowo zaczęto odliczać czas. Nastała nowa era. Chrystus przyniósł światu nowość i nadal ją przynosi.

Wszyscy potrzebujemy Bożego Narodzenia. Niech pielęgnowanie świątecznych zwyczajów, nasze choinki, bożonarodzeniowa korespondencja, rodzinne spotkania, przypominają nam zawsze – Bóg stał się jednym z nas, ponieważ kocha każdego człowieka.

Tekst: o. Tarsycjusz Bukowski OFM, Kalwaria Zebrzydowska

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje