czwartek, 17 września 2020 09:36

Żołnierze Wyklęci odnalezieni przez krakowski IPN:Stanisław Szajna (1924-1949)

Autor Bernard Szwabowski
Żołnierze Wyklęci odnalezieni przez krakowski IPN:Stanisław Szajna (1924-1949)

Ps. „Jacek”, „Orzeł”, „Stach”, „Zemsta”, partyzant oddziału „Żandarmeria” Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców

Pochodził z Kresów. Urodził się w 1924 r. w Szuminie w pow. samborskim, tam też ukończył sześć klas szkoły powszechnej. W czasie wojny związał się z AK, w której szeregach walczył z Niemcami podczas akcji „Burza”. Po zajęciu Kresów przez Armię Czerwoną, jak wielu mieszkańców polskich ziem wschodnich, został zmuszony do wyjazdu na zachód – w granice pojałtańskiej Polski. W ten sposób znalazł się w podkarpackim Haczowie, gdzie za pośrednictwem rodziny otrzymał pracę. Szybko jednak, prawdopodobnie dzięki kontaktom z innymi przebywającymi na tym terenie akowcami, wrócił do działalności konspiracyjnej, a latem 1945 r. wstąpił do jednego z funkcjonujących w pow. brzozowskim oddziałów partyzantki niepodległościowej.

Z czasem wszedł też w skład oddziału „Straży” Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość działającego na polecenie Rady WiN Brzozów. Posługiwał się wówczas stopniem sierżanta i pseudonimami „Jacek”, „Stach” oraz „Zemsta”. Jego bezpośrednim przełożonym był por. Jan Matejak „Brzeski”. Gdy w kwietniu 1946 r. wraz z dwoma innymi żołnierzami podziemia Stanisław Szajna został aresztowany przez bezpiekę, natychmiast zdecydowano się na jego odbicie z posterunku MO w Haczowie. Zakończona sukcesem akcja stała się głośna w całym powiecie.

Po rozwiązaniu „Straży”, Szajna przez jakiś czas był w Samodzielnym Batalionie Operacyjnym NSZ Antoniego Żubryda, po czym we wrześniu 1946 r. wyjechał do pow. kłodzkiego na Dolnym Śląsku, gdzie się ukrywał. Na Podkarpacie wrócił dopiero podczas amnestii, ujawniając się 27 marca 1947 r. w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Brzozowie.

Prawdopodobnie w 1947 r., za pośrednictwem Matejaka, Szajna poznał ks. Władysława Gurgacza, z którym połączyła go szczera przyjaźń. Niewykluczone, że wpływ na nią miała też głęboka wiara młodego żołnierza, który był członkiem Sodalicji Mariańskiej (stowarzyszenia skupiającego świeckich katolików). Gdy na początku 1948 r. mieszkający w Krynicy jezuita związał się z Polską Podziemną Armią Niepodległościowców, do organizacji przystąpił również Matejak, a kilka miesięcy po nim znalazł się w niej Szajna, przyjmując pseudonim „Orzeł”. Od tej pory odpowiadał za osobistą ochronę ks. Gurgacza i pełnił funkcję jego adiutanta, towarzysząc mu w wyjazdach i przenosząc korespondencję. Dla dowódcy PPAN, Stanisława Pióry „Emira” duże znaczenie miał też partyzancki staż „Orła”, który czynił z niego jednego z najbardziej doświadczonych i ostrzelanych członków „Żandarmerii”. To właśnie „Orzeł” wykonał egzekucję na podejrzewanym o współpracę z komunistami mieszkańcu Piwnicznej, którego partyzanci zatrzymali w pobliżu swojego obozowiska w kwietniu 1949 r.

ks. Władysław Gurgacz i Stanisław Szajna latem 1949 r. Fot. Tadeusz Ryba, zbiory IPN

Późną wiosną 1949 r. „Żandarmeria” PPAN podzieliła się na trzy mniejsze patrole w celu łatwiejszego unikania obław bezpieki. Na czele jednego z nich stanął ppor. Stefan Balicki „Bylina”, a w jego szeregach znaleźli się Szajna i ks. Gurgacz. Działalność tej grupy nie trwała długo. Cała trójka została aresztowana w Krakowie 2 lipca 1949 r. po nieudanej próbie rekwizycji pieniędzy z państwowego banku. Fundusze były potrzebne na „zalegalizowanie” konspiratorów na Ziemiach Zachodnich. Akcja nie powiodła się m.in. dlatego, że biorący w niej udział partyzanci nie zdecydowali się na użycie broni wobec konwojentów.

Poza wspomnianą trójką w ręce bezpieki wpadli Leon Nowakowski „Góral”, Adam Legutko „Młodzik” i współpracujący z partyzantami kleryk jezuicki Michał Żak. Wytoczono im pokazowy proces, w którym w sposób szczególny podkreślano rolę księdza jako prowodyra i głównego inspiratora „bandyckich czynów” partyzantów. Celowo umniejszano udział Balickiego i Szajny w walkach z Niemcami podczas wojny.

14 sierpnia 1949 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie zapadł wyrok skazujący Stefana Balickiego, ks. Władysława Gurgacza, Stanisława Szajnę oraz Michała Żaka na śmierć. Temu ostatniemu karę zamieniono ostatecznie na dożywocie, dzięki czemu mógł po latach dać świadectwo o losie swych towarzyszy. Wyrok na Balickim, Gurgaczu i Szajnie wykonano wieczorem 14 września 1949 r. Kat więzienny, metodą katyńską, czyli strzałem w tył głowy, uśmiercał kolejno każdego z nich. Do ks. Gurgacza strzelał dwukrotnie, gdyż za pierwszym razem tylko go ranił.

Po dwóch dniach ciała partyzantów przywieziono na cmentarz Rakowicki i zagrzebano w dwóch dołach w części wojskowej cmentarza. O miejscu pochówku nie poinformowano ani rodzin, ani jezuitów. W niedostępnej przez wiele lat dla postronnych osób księdze pochówków grabarze zapisali lakonicznie: „Nie ekshumować (nie było napisów na trumnach)”.

Szczątki Stanisława Szajny odnalezione zostały podczas prac poszukiwawczych IPN na cmentarzu Rakowickim w Krakowie w październiku 2018 r.

Historia

Historia - najnowsze informacje