niedziela, 1 lutego 2026 09:18, aktualizacja 2 godziny temu

Boicie się mrozów? Ja też się bałam… dopóki nie zobaczyłam Finlandii zimą

Boicie się mrozów? Ja też się bałam… dopóki nie zobaczyłam Finlandii zimą

Mam w telefonie zdjęcie termometru z -28°C (grudzień 2024). I drugie – dzieci, które w tym samym czasie normalnie bawią się w śniegu. I to nie jest żadne zaskoczenie. W Finlandii to zwykły dzień: kopanie tuneli, bitwy na śnieżki, zjeżdżanie, turlanie się w puchu.

Temparatura potrafi być dla nas ekstremalna - dla Finów to nic dziewnego / fot. Marzena Gitler

Zima przez pół roku

W Finlandii naprawdę wychodzi się na zewnątrz w deszczu i w mrozie. Dzieci mają przerwy na świeżym powietrzu, a zimą – jeśli to możliwe – wciąż są w ruchu. Zimą część uczniów dojeżdża do szkoły rowerem (mają opony z kolcami na śnieg). I nagle to, co u nas bywa „pogodą nie do przeżycia”, tam jest po prostu kolejnym dniem.

Ciężki sprzęt na parkingach to norma / wideo Marzena Gitler

Druga rzecz: śnieg. W wielu miejscach potrafi leżeć od października do kwietnia. Ulice i chodniki długo są białe, a ja ze zdziwieniem odkryłam, że nie pachnie tam „solą i błotem pośniegowym” jak u nas. Zamiast soli najczęściej widziałam posypkę z drobnego kruszywa/żwiru z łupka – daje przyczepność, a kiedy robi się ciepło, to kruszywo jest zbierane i usuwane. Sprytny, praktyczny obieg.

Ciąg dalszy pod galerią zdjęć.

A jak śniegu jest naprawdę dużo, to logistyka wchodzi na poziom „ciężkiego sprzętu”: na parkingach potrafią działać spychacze, koparki i ciężarówki, które wywożą śnieg, bo inaczej nie da się funkcjonować. Zaspy w takich miejscach rosną jak ściany – potrafią sięgać prawie wysokości dachów parterowych budynków, gdy śnieg jest długo spychany w jedno miejsce.

I jeszcze jeden smaczek: ta zima też potrafi zaskoczyć. W tym roku w święta w niektórych miejscowościach usłyszałam: „pierwszy raz od dziesiątek lat nie było śniegu” – a w innych śnieg jak zwykle. To mi tylko uświadomiło, że nie ma sensu czekać na „idealną zimę”. Lepiej mieć dobry system ubierania i wtedy zima przestaje straszyć. Ba! Można ją nawet polubić.

Ciąg dalszy pod galerią zdjęć.

Jak ubierać dzieci na mróz? Naprawdę da się!

Najbardziej zaskoczyło mnie, że tam nikt nie prowadzi z dziećmi niekończących się negocjacji: „załóż czapkę”, „gdzie masz szalik”, „zapnij kurtkę!”. To się oczywiście zdarza, ale ogólnie mam wrażenie, że system działa inaczej: odpowiedni ubiór jest po prostu standardem. I to widać już na wejściu.

Instrukacja dla rodziców w przedszkolu / fot. Marzena Gitler

W wielu żłobkach i przedszkolach przy drzwiach wisi czytelna, obrazkowa instrukcja ubierania dzieci na zewnątrz – taka ściąga „ile warstw przy jakiej temperaturze”. Każdy po prostu wie, że dzieci wyjdą na spacer i zabawę nawet jak będzie mróz albo będzie padało. Dlatego przypomnienie: co na ciało, co ociepla, co chroni przed wiatrem i mokrym śniegiem. Dla rodziców to super, bo nie trzeba codziennie zgadywać, czy nasze dziecko nie przemoknie, nie zmarznie, nie przeziębi się i czy będzie się dobrze bawić.

Suszarka do ubrań i butów przydaje się nie tylko zimą. W Finlandii to norma / fot. Marzena Gitler

Sprytny szczegół, który zauważyłam w korytarzu przy wejściu: stoi tam często szafowa suszarka do ubrań (taka duża, zamykana). Po zabawie wszystko, co jest mokre od śniegu, da się szybko wysuszyć. I nagle mokra rękawiczka albo buty przestają być argumentem, że zimą lepiej nie wychodzić.

Zabawy na śniegu w szkole / wideo Marzena Gitler

Do tego dochodzi ruch — nie tylko na przerwach. W szkołach zimą normalne są zajęcia, na których dzieci uczą się jazdy na łyżwach czy na nartach. A obok szkoły? Widok, który mnie rozbroił: maluchy podczas wyjścia na dwór zjeżdżają z usypanej hałdy śniegu… na pupach. Zero zadęcia, żadnych „atrakcji specjalnych” — po prostu korzystanie z tego, co daje zima.

I wtedy naprawdę zaczęłam rozumieć, o co w tym chodzi: mróz nie jest wrogiem, jeśli ciało jest suche i dobrze ubrane, a do tego się rusza. Zima przestaje być „karą”, a staje się sezonem, który ma swoje plusy.

Po bieganiu, ze szronem na włosach - zima nie jest taka straszna / fot. Marzena Gitler

Na koniec jeszcze jeden fiński klasyk: sauna. To nie jest „spa od święta”, tylko coś bardzo codziennego i kulturowego — narodowa tradycja. Sauny spotyka się w wielu domach, a także w budynkach mieszkalnych i miejscach pracy.

Domek z prawdziwą tradycyjną sauną, opalaną drewnem / fot. Marzena Gitler

W domach jednorodzinnych bywa tak, że oprócz sauny elektrycznej obok łazienki jest jeszcze osobny „domek” — sauna opalana drewnem. A po saunowaniu? Dla nas brzmi jak wyzwanie, dla nich to rytuał: wyskok na śnieg albo szybkie zanurzenie w wodzie (jezior jest tam naprawdę mnóstwo). I znów: to nie pokaz odwagi, tylko sposób na to, żeby zimę oswoić i… trochę ją polubić.

A po saunie "kąpiel" w śniegu / fot. Marzena Gitler

Ściąga dla rodziców: jak ubierać dziecko warstwowo (same punkty)

Zasada 3 warstw

  • Warstwa 1 (przy skórze): odprowadza wilgoć – najlepiej sprawdza się wełna merino lub syntetyczna odzież termiczna (unikać bawełny).
  • Warstwa 2 (ocieplająca): trzyma ciepło – polar/wełna/cienka puchówka/softshell.
  • Warstwa 3 (zewnętrzna): chroni przed wiatrem i mokrym śniegiem – kombinezon albo kurtka + spodnie (wysokie, najlepiej na szelkach i z gumką pod butem), nieprzewiewna, wodoodporna.
  • Rękawiczki - również warstwowe, najlepiej z jednym palcem.
  • Buty (najlepiej skórzane lub ocieplane wełną) i wełniane dłuższe skarpety.  

Ciąg dalszy pod galerią zdjęć.

Dobór ubioru do temperatury

+5 do 0°C (mokro, wiatr, „ciapa”)

  • 1: cienkie merino/syntetyk
  • 2: cienki polar
  • 3: kurtka + spodnie przeciwdeszczowe/wiatrochronne
  • dodatki: cienka czapka, rękawice, buty wodoodporne, skarpety techniczne

0 do -10°C

  • 1: merino/syntetyk (góra + dół)
  • 2: polar/wełna
  • 3: zestaw zimowy/kombinezon
  • dodatki: czapka na uszy, komin, łapawice, buty ocieplane

-10 do -20°C

  • 1: komplet merino/syntetyk
  • 2: lepiej dwie cieńsze warstwy niż jedna gruba (łatwiej regulować)
  • 3: kombinezon + porządna ochrona przed wiatrem
  • dodatki: łapawice, czapka szczelnie na uszy, komin/kominiarka, ciepłe buty
  • ważne: skarpety grubsze, ale bez upychania stopy w bucie (uciśnięta stopa szybciej marznie)

Poniżej -20°C / silny wiatr

  • jak wyżej + krótszy pobyt, przerwy na dogrzanie
  • kontrola co kilkanaście minut: palce, uszy, policzki
  • jeśli dziecko jest spocone – zdejmujemy warstwę (wilgoć = szybkie wychłodzenie)
  • Ważne: krem ochronny do niskich temperetur - chroni skórę przed odmrożeniem

Mini-checklista „ratująca spacery”

  • zapasowe rękawice (to najczęściej przemaka)
  • zapasowe skarpety dla malucha
  • komin zamiast szalika (mniej się rozwiązuje)
  • ubranie nie może być zbyt ciasne (krążenie = ciepło)
  • lepiej wyjść „minimalnie za chłodno” niż za ciepło (pot później zemści się zimnem)

fot. Marzena Gitler

Obserwuj nas w Google News

Lifestyle - najnowsze informacje

Rozrywka