Gibała ma sprostować słowa o radnych KO. „Wezmę to na klatę”

Łukasz Gibała
Łukasz Gibała / Głos24

Łukasz Gibała ma sprostować swoją wypowiedź o sześciu radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy – jak mówił – byli otwarci na rozmowy o współpracy po jego ewentualnym zwycięstwie. Tak zdecydował w piątek Sąd Okręgowy w Krakowie. Orzeczenie nie jest prawomocne. Jeszcze przed jego ogłoszeniem kandydat zapowiedział, że nazwisk radnych nie ujawni, nawet jeśli miałoby mu to pomóc w sądzie. Sprawa otwiera jednak szersze pytanie: jak po wyborach miałaby wyglądać współpraca nowego prezydenta z Radą Miasta?

Spór rozpoczął się po wypowiedzi Łukasza Gibały w RMF FM. Kandydat powiedział, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli być otwarci na rozmowy i ewentualną współpracę, jeśli zostanie prezydentem Krakowa.

W reakcji na to wszystkich 19 radnych krakowskiego klubu KO podpisało oświadczenia, w których zaprzeczyli, aby prowadzili z Gibałą rozmowy o współpracy po wyborach. Pełnomocnik komitetu Moniki Piątkowskiej skierował sprawę do sądu w trybie wyborczym.

Sąd: Gibała ma sprostować

W piątek Sąd Okręgowy w Krakowie częściowo uwzględnił wniosek komitetu Piątkowskiej. Nakazał Gibale zamieszczenie sprostowania na jego profilu na Facebooku oraz sprostowanie wypowiedzi na antenie RMF FM. Zakazał mu również dalszego rozpowszechniania zakwestionowanej informacji o współpracy z radnymi KO. Sąd nie zgodził się natomiast na żądanie publikacji oświadczenia w prasie. Postanowienie jest nieprawomocne i może zostać zaskarżone.

Jeszcze przed rozstrzygnięciem Gibała odniósł się do pozwu. Przekonywał, że najprostszym sposobem obrony byłoby ujawnienie nazwisk osób, z którymi – według niego – rozmawiał. Zapowiedział jednak, że tego nie zrobi.

„Są w życiu takie sytuacje, że trzeba – jak to się mówi – wziąć to na klatę i iść dalej” – napisał. Dodał, że nie chce nadużyć zaufania radnych, którzy mieli deklarować gotowość do współpracy.

Gibała sugerował też, że pozew może wywierać presję na osoby z klubu KO, które chciałyby w przyszłości popierać wybrane projekty nowego prezydenta. To jednak jego interpretacja – radni KO konsekwentnie zaprzeczają, by takie rozmowy prowadzili.

O współpracy mówił już na początku kampanii

Co ciekawe, temat współpracy ponad podziałami nie pojawił się u Gibały dopiero po pierwszej turze.

Już 7 sierpnia, inaugurując kampanię na Rynku Głównym, był pytany, jak zamierza rządzić bez własnej większości w Radzie Miasta. Odpowiadał wtedy, że w radzie jest wielu „racjonalnie myślących samorządowców z różnych środowisk politycznych” i przyznał, że z częścią z nich już rozmawiał. Nie wskazywał jednak wtedy wprost, że chodzi o radnych KO.

Zapowiadał też, że chce szukać kompromisów ponad partyjnymi podziałami i nie przenosić do Krakowa – jak to określał – ogólnopolskiej „wojny polsko-polskiej”.

I właśnie tu sprawa sądowa zaczyna mieć wymiar większy niż sam spór o sześć nazwisk.

Wojna czy wspólna praca dla Krakowa?

KO ma w Radzie Miasta silny klub, podczas gdy Kraków dla Mieszkańców nie dysponuje własną większością. Jeśli Gibała wygra 11 października, będzie więc musiał szukać poparcia dla swoich projektów także poza własnym środowiskiem. Z kolei radni KO deklarują, że niezależnie od wyniku wyborów chcą realizować swój program.

Pozostaje pytanie, czy po tak ostrej kampanii będzie jeszcze przestrzeń na zwykłą współpracę przy konkretnych sprawach miasta, czy Kraków czeka permanentna polityczna wojna. Taki model znamy już z relacji prezydenta Karola Nawrockiego z rządem Donalda Tuska: każda ze stron ma własny mandat, własne zaplecze i narzędzia, którymi może blokować działania drugiej. W państwie prezydent może wetować ustawy uchwalane przez Sejm; w Krakowie układ byłby odwrotny – prezydent bez większości w Radzie Miasta musiałby przekonywać radnych do swoich projektów, a rada mogłaby skutecznie hamować część jego planów. Pytanie brzmi więc, czy po 11 października zacznie się współpraca ponad podziałami, czy raczej dwuletnia próba sił.

Bo wyborcy 11 października wybiorą prezydenta. Składu Rady Miasta te wybory nie zmienią.

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze druga sprawa w trybie wyborczym. Pełnomocnik Gibały pozwał Monikę Piątkowską za jej wypowiedzi dotyczące tego, jak często jako radny wstrzymywał się on od głosu. Dzis ta rozprawa została jednak odroczona.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka