Od chleba po polityczne gwiazdy. Tak kandydaci walczą o Krakowian

Michał Drewnicki na dożynkach w Ruszczy
Michał Drewnicki na dożynkach w Ruszczy / Fb. Michał Drewnicki

Krojenie chleba, ściskanie dłoni, spacery po osiedlach, grill z Mentzenem, darmowa komunikacja, mieszkania od deweloperów, pieniądze od turystów, a nawet własne krakowskie piwo. Kampania przed wyborami prezydenta Krakowa nabrała rozpędu. Do gry ustawiły się aż 24 komitety, więc kandydaci muszą się mocno nagimnastykować, żeby Krakowianie zapamiętali właśnie ich. Jedni stawiają na program, inni na polityczne gwiazdy, a jeszcze inni na pomysły, których trudno nie zauważyć.

Na razie na karcie wyborczej nie ma jeszcze 24 nazwisk, ale właśnie tyle komitetów zdążyło zgłosić zamiar wystawienia kandydata. Teraz zaczyna się selekcja: do 3 września trzeba zebrać co najmniej 3 tys. podpisów i formalnie zarejestrować kandydata. A podpisów nie zbiera się przecież za biurkiem.

Chleb, uśmiechy i uścisk dłoni. Kandydat w terenie

W miniony weekend najlepszym według kandydatów miejscem do prowadzenia kampanii okazały się Nowohuckie Dożynki w Ruszczy. Na jednej imprezie można było spotkać Monikę Piątkowską, Darię Gosek-Popiołek, Aleksandrę Owcę, Mariana Banasia, Michała Drewnickiego i Sławomira Pietrzyka.

Było więc wszystko, czego kampania w terenie potrzebuje: szerokie uśmiechy, uściski dłoni, rozmowy przy stoiskach, wspólne zdjęcia, przybijanie „piątek” i oczywiście dożynkowy chleb. Kandydaci kroili, częstowali i pozowali, bo trudno o bardziej swojski kampanijny kadr niż przyszły prezydent Krakowa z bochenkiem w ręku.

Monika Piątkowska nie zamierza zresztą poprzestać na dożynkach. Zapowiada, że chce być z mieszkańcami każdego dnia i dotrzeć do wszystkich 18 dzielnic. 19 sierpnia znów rusza w miasto – najpierw Park Bednarskiego i prezentacja programu „Piątka Piątkowskiej”, później spacer przez Podgórze i Kazimierz aż na plac Wolnica.

Czyli kampanijna zasada numer jeden brzmi na razie: kto chce rządzić Krakowem, musi najpierw sporo po nim pochodzić. Chociaż plakaty też mają się dobrze. Twarze kandydatów coraz częściej spoglądają na Krakowian z ulic, słupów i billboardów.

Gosek-Popiołek: dziś deweloper, wczoraj turysta, wcześniej upał

Jeśli jednak przyznać nagrodę za kampanię, w której ciągle coś się dzieje, Daria Gosek-Popiołek zdecydowanie byłaby w czołówce.

Kiedy Kraków smażył się w upale, kandydatka Lewicy wyciągnęła temat pitników, „Cooling Parków”, miejskich basenów i miejsc, w których mieszkańcy mogliby się schłodzić. Chwilę później zajęła się rachunkami za prąd i przekonywała, że Kraków powinien szybciej wymieniać sodowe latarnie na LED-y.

Potem przeniosła się pod Barbakan i policzyła turystów. Jej pomysł: 8 zł opłaty za nocleg, która według przedstawionych przez nią wyliczeń mogłaby przynosić Krakowowi około 47 mln zł rocznie. Przy okazji dostało się rządowi i Donaldowi Tuskowi. Gosek-Popiołek zapowiedziała poprawki do przepisów i postawiła KO pytanie, czy je poprze.

Teraz przyszła kolej na deweloperów. We wtorek kandydatka stanęła przy Poczcie Głównej i zaproponowała coś, co może brzmieć dla części Krakowian wyjątkowo kusząco: jeśli deweloper dzięki zmianie planu może wybudować więcej i więcej zarobić, co najmniej 15 proc. mieszkań z takiej inwestycji powinno trafić do miasta. Przy tysiącu lokali Kraków dostałby więc 150 mieszkań.

To pasuje do stylu jej kampanii. Zamiast jednego wielkiego hasła pojawiają się kolejne miejskie problemy: Starowiślna, Airbnb, mieszkania, upały, oświetlenie, turystyka. Kandydatka bywa na ulicy, nagrywa krótkie filmy, zbiera podpisy i próbuje przekonywać, że odpowiedź na miejskie problemy ma już przygotowaną. Na Facebooku jej sztab podsumowuje to hasłem: „Prawdziwa jazda zaczyna się teraz”. I faktycznie – trochę jeździ.

Gibała idzie w SOR-y, a potem na Kliny

Łukasz Gibała postawił ostatnio na temat, który dotyczy właściwie każdego – kolejki do lekarza.

Zapowiedział, że jako prezydent chciałby dofinansowywać z miejskich pieniędzy krakowskie SOR-y, aby można było zatrudnić więcej lekarzy i skrócić czas oczekiwania.

Ale 19 sierpnia zmieni szpitalny korytarz na osiedlowy chodnik. Na Klinach będzie zbierał podpisy i rozmawiał z mieszkańcami przy ul. Anny Szwed-Śniadowskiej, a później weźmie udział w spotkaniu dotyczącym ZPI w rejonie ulic Komuny Paryskiej i bp. Albina Małysiaka.

Tu kampania spotyka się już z bardzo konkretnym lokalnym konfliktem – planami znacznego zwiększenia zabudowy Klinów.

Owca zaprasza Tuska. I sprawdza konkurentów

Aleksandra Owca znalazła z kolei sposób, żeby jednym ruchem zaczepić premiera i pozostałych kandydatów.

Chodzi o opłatę turystyczną. Kandydatka Razem zaproponowała konkurentom wspólny list do Donalda Tuska, aby wywrzeć presję na rząd w sprawie przepisów pozwalających Krakowowi pobierać taką opłatę.

To całkiem zręczna kampanijna pułapka. Bo jeśli konkurenci się podpiszą – wejdą w inicjatywę Owcy. Jeśli nie – można zapytać, dlaczego nie chcą dodatkowych pieniędzy dla miasta.

Na lewicy robi się zresztą szczególnie ciasno. Owca i Gosek-Popiołek często krążą wokół tych samych problemów: mieszkań, najmu krótkoterminowego, przestrzeni miejskiej czy jakości życia. Różni je przede wszystkim styl – Owca częściej idzie w miejski bunt, Gosek-Popiołek w interwencje, dokumenty i konkretne rozwiązania.

Hoffman: to teraz oddajcie milion

Jan Hoffman uznał najwyraźniej, że na obietnice przyjdzie jeszcze czas. Najpierw można spróbować odzyskać pieniądze.

Po wynikach kontroli NIK dotyczącej wynagrodzeń w miejskich spółkach kandydat postawił ich władzom ultimatum: zakwestionowane kwoty mają zostać zwrócone do końca sierpnia. To rozwinięcie głównego motywu jego kampanii – audytu, rozliczeń i „naprawiania Krakowa”.

Kandydaci prześcigają się więc także w tym, kto mocniej potrząśnie magistratem. Audyt chce robić już niemal każdy, tylko każdy trochę inaczej.

Spór o audyt Krakowa. Co naprawdę obiecują kandydaci?
Kandydaci na prezydenta Krakowa znów mówią o audycie. Czym właściwie ma być i dlaczego stał się tak ważny po referendum?

Wantuch daje konkurencji ściągę, a Ratuszyńska Krakowowi piwo

Przy takiej liczbie kandydatów trudno wymyślić coś, czego jeszcze nikt nie zaproponował.

Łukasz Wantuch rozwiązał ten problem po swojemu. Gdy zauważył, że część jego pomysłów zaczyna pojawiać się u konkurentów, zamiast się obrażać, przygotował dla nich... „ściągę”. Innymi słowy: bierzcie, kopiujcie, tylko zróbcie.

Marta Ratuszyńska poszła w innym kierunku. Kandydatka komitetu „Krakowska Bajka” chciałaby stworzyć specjalną markę krakowskiego piwa.

Wcześniej zdążyła też zaproponować, żeby jej wiceprezydentami zostali Łukasz Gibała i Jan Hoffman. Problem w tym, że obaj sami chcą zostać prezydentem.

Jak na kampanię, która na dobre zaczęła się kilkanaście dni temu, robi się więc interesująco.

Schreiber: wejść późno, ale tak, żeby wszyscy zauważyli

Rzutem na taśmę do stawki dołączyła też Marianna Schreiber. Jej komitet znalazł się wśród ostatnich zgłoszonych 17 sierpnia. Sama zainteresowana natychmiast poinformowała w mediach społecznościowych, że „oficjalnie” została kandydatką, choć formalnie był to dopiero etap rejestracji komitetu. Do zgłoszenia jej jako kandydatki nadal potrzebne są podpisy.

Schreiber Kraków zdążyła już odwiedzić. Pojawiała się w mieście i w Radiu Kraków, gdzie mówiła m.in. o bezpłatnej komunikacji i ograniczeniach dla kierowców. Szczególne zainteresowanie wywołała jej odpowiedź na pytanie o samochody bez ważnych badań technicznych: przekonywała, że jest wolność i ludzie powinni móc jeździć tym, czym chcą.

Wcześniej opublikowała też wygenerowany przy pomocy AI spot, w którym z budynków znikają flagi Ukrainy i Unii Europejskiej, a w szkolnej klasie pojawia się krzyż. Materiał wywołał ostrą krytykę, ale jednocześnie sprawił, że o kandydaturze Schreiber zrobiło się głośno.

Jeśli jej celem było zwrócenie na siebie uwagi – ten etap można uznać za wykonany. Przy 24 komitetach rozpoznawalność może się okazać walutą niemal tak cenną jak program.

Grill? Proszę bardzo

Bartosz Bocheńczak też wie, że sama konferencja prasowa w sierpniu może nie wystarczyć, dlatego 19 sierpnia na Rondzie Mogilskim ma pojawić się razem ze Sławomirem Mentzenem i Konradem Berkowiczem podczas setnego „Mentzen Grilluje”. Będą politycy, mieszkańcy i – zgodnie z nazwą – grill.

Bocheńczak konsekwentnie gra przy tym tematami kosztów życia, SCT, miejskich wydatków i hasłem odzyskania Krakowa z rąk dotychczasowego establishmentu. Wcześniej próbował też znacznie słodszego sposobu dotarcia do wyborców, zapraszając uczniów z czerwonym paskiem na darmowe lody.

W kampanii każdy głos się liczy. Najwyraźniej także ten zdobyty przy grillu albo na lodach.

Co kandydat, to inna przynęta

Na tym etapie zaczyna być już widać, czym kandydaci chcą skusić wyborców – oczywiście politycznie, a nie dosłownie.

Gosek-Popiołek proponuje mieszkania od deweloperów i pieniądze od turystów. Gibała – wsparcie SOR-ów i większą kontrolę nad miastem. Owca naciska na rząd w sprawie opłaty turystycznej. Hoffman chce rozliczać miejskie spółki. Piątkowska stawia na codzienne spotkania i „Piątkę Piątkowskiej”. Bocheńczak chce zmian, niższych kosztów i ściąga Mentzena. Wantuch rozdaje konkurencji ściągi. Ratuszyńska proponuje krakowskie piwo. Schreiber – darmowe bilety i dużo większą swobodę dla kierowców.

A do tego wszyscy chcą pokazać, że są najbliżej mieszkańców. I tu dochodzimy do kolejnej kampanijnej dyscypliny: kto przywiezie większą polityczną gwiazdę.

Najpierw pizza, potem Szydło i Czarnek

We wtorek po południu stawkę podbija Michał Drewnicki. Najpierw ma być zamknięte spotkanie przy pizzy z wolontariuszami. Później kampania wychodzi na zewnątrz.

O godz. 15.30 na os. Kalinowym razem z kandydatem PiS mają pojawić się Beata Szydło i Przemysław Czarnek. Cała trójka przejdzie Plantami Bieńczyckimi, rozmawiając z mieszkańcami. Finałem ma być briefing około godz. 16 na Plantach Mistrzejowickich.

Jeszcze w weekend Drewnicki kroił z konkurentami chleb na dożynkach. Kilkadziesiąt godzin później będzie spacerował po Nowej Hucie z byłą premier i byłym ministrem. I chyba właśnie tak wygląda dziś kampania w Krakowie: od kromki chleba do politycznych gwiazd jest zaledwie kilka przystanków.

A zostało jeszcze ponad miesiąc.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka