poniedziałek, 10 czerwiec 2019 08:17

Oświęcim: Męczennicy świętej sprawy

Napisane przez Edward Szpoczek

Myśl, która zrodziła się przed 38 laty, by ukazywać O. Maksymiliana Kolbe, jego życie i dzieło nie tylko jako coś historycznego, hagiograficznego, ale ciągle aktualnego, ważnego dla współczesnego człowieka, kontynuowano 28 maja 2019 roku, podczas kolejnej Sesji Kolbiańskiej w Oświęcimiu.

W 78. rocznicę osadzenia o. Kolbe w KL Auschwitz, po nawiedzeniu jego celi śmierci i modlitwie za innych pomordowanych przedstawiciele Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” (przew. Henryka Szupiluk), Centrum św. Maksymiliana w Harmężach (o. Arkadiusz Bąk OFMConw.), Starostwa Powiatowego i Miasta Oświęcim zaprosili uczestników do auli PWSZ im. rtm. W. Pileckiego na swego rodzaju konfrontację Świętego z Błogosławionym, o. Maksymiliana Kolbe z ks. Jerzym Popiełuszko.

Dr hab. Marek Rembierz (UŚ Katowice) jest pewny, że obaj dali „świadectwo mocy dobra w kontekście doświadczenia zła”, aż do oddania życia za świętą sprawę. Byłoby to niemożliwe, gdyby sami nie utożsamiali się z określonymi wartościami i odważnie je nie realizowali. Stąd prelegent mówił „o odkrywaniu wartości na drogach do męczeństwa o. M. Kolbe i ks. J. Popiełuszki” i niejako zachęcał słuchaczy z Bielska-Białej, Bochni, Krakowa, Oświęcimia, Terezina itd. do pójścia tą drogą. Punktem wyjścia musi być świadomość, że doświadczenie dobra jest możliwe tylko w kontrze do istniejącego i dostrzegalnego zła. Jakże złudne jest przekonanie, że codzienne miłe uśmiechy, pozdrowienia są w stanie zniwelować otaczające człowieka zło. One są potrzebne, ale same w sobie nie są w stanie w chwili próby zdeterminować człowieka do heroicznego oddania swojego życia. Do tego potrzebne są kształtowane systematycznie przez lata cechy charakteru ludzkiego i nadprzyrodzonego.

Od dzieciństwa przez pracę nad sobą w dorosłości, przez prostą pobożność złączoną z intelektualnym rozwojem o. Maksymilian Kolbe i ks. Jerzy Popiełuszko nabyli „inteligencję życia” (o. L. Dyczewski), czyli umiejętności znalezienia się w sytuacjach, jakie niesie życie, w miejscach i środowiskach, gdzie było trzeba być. To spowodowało, że to oni „zrobili to, co zrobili" (ks. J. Tischner), a nie warunki, w których się znaleźli, ani ich oprawcy, których zdumieli, a wręcz rozsierdzili swoją postawą. Pokazali bowiem, że to osoba czyni z siebie męczennika. Tylko wierność prawdziwym , uniwersalnym wartościom otwiera przestrzeń wolności społecznej i politycznej. Własne zalęknienie i zastraszenie jest źródłem zniewolenia, utraty godności. Poprzez swoje decyzję obaj męczennicy, jak to stwierdził Jan Paweł II, dali świadectwo człowieczeństwa. A może, by jednak, jak to postulował C. Norwid, poprzez wychowanie siebie i innych ku jedynej i niezmiennej prawdzie „uniepotrzebnić” męczeństwo?

Dr Milena Kindziuk (UKSW Warszawa) podczas Sesji Kolbiańskiej w Oświęcimiu próbowała odnajdywać „Inspiracje Maksymiliańskie w życiu bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Początki dostrzegła w Okopach , w rodzinnej wiosce. U babci Jurek układał w stosik prenumerowanych przez nią egzemplarzy „Rycerza Niepokalanej” oraz kolekcjonował Jej wizerunki. Jerzy Popiełuszko często pielgrzymował do Niepokalanowa. Dla sąsiadów wyświetlał przeźrocza o o. Maksymilianie. Planował wstąpić do franciszkanów – na strychu przechowywał sznur do habitu. Był gorliwym czcicielem Maryi przez modlitwę i nabożeństwa, a przede wszystkim różaniec. Towarzyszył mu w Bydgoszczy w dniu uprowadzenia, gdzie w miejsce homilii, by nie drażnić władz, poprowadził przygotowane przez siebie rozważanie tajemnic różańca.

Inspirowanie się Maksymilianem nie polegało u niego na wspominaniu, podziwianiu, wpatrywaniu się we wzór, ale na działaniu w maksymiliańskim stylu. Podczas przymusowej służby wojskowej, jako kleryk, miał odwagę, być ostentacyjnie pobożny i silny duchem, gdy był za to szykanowany i karany. Był to jego pierwszy krok na drodze do męczeństwa. Następne czynił od roku 1980, gdy bez wahania znalazł się i trwał z robotnikami w Hucie Warszawa. Gdy w kościele św. Stanisława Kostki zaczął odprawiać Msze Święte za Ojczyznę, wielu ludzi po latach przystępowało do spowiedzi i innych sakramentów. Z Ewangelii, z wiary wypływała jego gotowość służenia innym, „by się nie skleszyć”.

Jak Kolbe, Jerzy Popiełuszko tworzy radio i gazetę parafialną, by prostym językiem dotrzeć do ludzi, których doskonale rozumie. Nie schlebia im, usprawiedliwia czy podburza, ale stawia wymaganie doskonalenia się według przykazań, aż po najtrudniejsze – zło dobrem zwyciężaj.

Kazania przygotowuje na piśmie, precyzyjnie. Wykorzystuje w nich rozmowy z robotnikami, ale i profesorami. Tematy i dekoracje świątyni dopasowywał do konkretnego święta i rocznicy patriotycznej, odnosząc je zawsze do Ewangelii i Dekalogu. Zapraszał pisarzy, muzyków, aktorów, by przez prezentację utworów podnosili ducha udręczonym i świadomość narodowi. Sam był skromny i ubogi. Jego mieszkanie było jak cela o. Maksymiliana Kolbego w klasztorze. Co miał, to rozdawał np. buty, sweter, które przetrwały do dziś jako relikwie.

Tych punktów stycznych łączących obu Męczenników było wiele. W obszernym przekazie multimedialnym prelegentka je ukazała na podstawie źródłowych dokumentów.

Na koniec warto jeszcze wschłuchać się w słowa ks. Jerzego z 1982 roku. Nie mógł pojechać na konsekrację o. Maksymiliana, ale podczas Mszy Świętej w tym dniu powiedział: „Jeden z synów naszej Ojczyzny został zaliczony do grona świętych męczenników. Otrzymaliśmy w darze Patrona Polski udręczonej. Jego Patriotyzm płynął z wiary. Ojczyzna i wiara idą w parze”.

Dzisiaj możemy chyba śmiało powiedzieć, że mówił o św. Maksymilianie, ale i proroczo o sobie. Obaj bowiem służyli świętej sprawie – Bogu i ludziom, w prawdzie.

Aby uczestnikom Sesji Kolbiańskiej też się to udawało, modlili się podczas Mszy Świętej z Karmelitankami. W homilii ks. Piotr Leśniak (kapelan Oddz. w Oświęcimiu) przypomniał kilka faktów z życia Męczenników, które poprzez zbieżność dat – może to tylko przypadek – jeszcze bardziej świadczą o bliskości ich dróg.

Edward Szpoczek