„Jeżeli obywatele są zawiedzeni, mają prawo zorganizować referendum. Referendum to najbardziej bezpośrednia forma demokracji” — mówi Jakub Klimas z Nowej Nadziei. W „Ósmej za siedem” rozmawiamy o głosowaniu w Krakowie, ocenie rządów Aleksandra Miszalskiego i roli Konfederacji w lokalnej polityce.
„Jeżeli opcja, która jawi się jako najbardziej demokratyczna w Polsce, chce bojkotować demokrację, to ja się do takiej demokracji nie zapisuję” — mówi Jakub Klimas, komentując głosy zachęcające do bojkotu krakowskiego referendum. Działacz Nowej Nadziei i sekretarz krakowskich struktur partii mówi o tym, dlaczego sam zbierał podpisy pod referendum, jak ocenia prezydenturę Aleksandra Miszalskiego i czy Konfederacja jest gotowa wejść do krakowskiej polityki na poważnie.
Kim jest Jakub Klimas? To jedna z młodych twarzy krakowskiej Konfederacji. W 2024 roku kandydował do Rady Miasta Krakowa, dziś działa w Nowej Nadziei — partii Sławomira Mentzena — i coraz częściej zabiera głos w sprawach lokalnych.
W rozmowie Klimas opowiada, skąd wzięło się jego zainteresowanie polityką i dlaczego już jako bardzo młody kandydat postanowił wystartować w wyborach samorządowych. „Od szkoły podstawowej, przez gimnazjum, przez liceum, zawsze byłem zainteresowany historią” — mówi. Jak dodaje, później na jego drodze pojawiła się partia Sławomira Mentzena: „Skoro partia nazywa się Nowa Nadzieja i ma taki przekaz, że fajnie byłoby dać głos młodym ludziom, to spróbuję swoich sił” — wspomina swój start w wyborach.
Rozmawiamy też o wartościach, które skłoniły go, aby się zaangażować w środowisko Nowej Nadziei. „Wolność to jest odpowiedzialność. Jeżeli ja podejmuję jakąś decyzję, to ja za nią odpowiadam, a nie poseł czy radny” — mówi. W jego ocenie dzisiejsza polityka zbyt często próbuje zdejmować odpowiedzialność z obywateli i przerzucać ją na instytucje. To właśnie sprzeciw wobec nadmiernych regulacji miał być jednym z powodów, dla których związał się z tym własnie ugrupowaniem.
W programie pytamy również o sprawę, która dla wielu wyborców nie jest oczywista: czym różni się Nowa Nadzieja od Ruchu Narodowego, co dziś łączy środowiska Konfederacji i gdzie przebiega granica między Konfederacją a Grzegorzem Braunem. Klimas nie ukrywa, że różnice istnieją, zwłaszcza w podejściu do gospodarki i konserwatywnych akcentów, ale przekonuje, że współpraca z Ruchem Narodowym pozostaje trwała. Znacznie ostrzej brzmi jego ocena rozstania ze środowiskiem Brauna. „Najwyższe wyniki naszego ugrupowania były już po rozłamie z Grzegorzem Braunem. Uważam, że na dobre nam wyszło to, że poszliśmy osobno” — podkreśla. I dodaje obrazowo: „Front gaśnicowy według działaczy frontu gaśnicowego ma się coraz lepiej. My (też - dop. red.) się mamy coraz lepiej”.
Najmocniejszy politycznie fragment rozmowy dotyczy jednak referendum w Krakowie. Klimas nie tylko je popiera, ale też sam angażował się w zbieranie podpisów. Jak mówi, podczas rozmów z mieszkańcami słyszał, że podpisy składali również ludzie, którzy wcześniej głosowali na Platformę Obywatelską albo Aleksandra Miszalskiego. „Dziś (te osoby - dop. red) są prezydentem po prostu zawiedzione” — relacjonuje. Jego zdaniem referendum jest narzędziem, z którego obywatele mają prawo korzystać, jeśli czują rozczarowanie sposobem sprawowania władzy. „Referendum to najbardziej bezpośrednia forma demokracji” — zaznacza.
W tym kontekście padają też mocne słowa pod adresem środowiska Platformy Obywatelskiej. Klimas krytykuje tych, którzy nawołują do bojkotu głosowania. „Jeżeli Platforma Obywatelska i cała szeroko rozumiana Koalicja 15 października jest zwolennikiem demokracji, a jednocześnie działacze Platformy namawiają do bojkotu referendum, to przepraszam bardzo, ale mi się to gryzie” — mówi. Jego zdaniem nie da się jednocześnie odwoływać do demokratycznych wartości i zniechęcać mieszkańców do udziału w głosowaniu.
Czy referendum ma realne szanse powodzenia? Klimas nie składa łatwych deklaracji. Ocenia, że szanse na spełnienie progu frekwencyjnego potrzebnego do odwołania prezydenta są mniej więcej pół na pół. Zwraca jednak uwagę na drugi, jego zdaniem kluczowy element: Radę Miasta Krakowa, której odwołania też dotyczy referendum. Bo nawet jeśli zmieniłby się prezydent, a układ sił w radzie pozostałby taki sam, nowemu włodarzowi trudno byłoby realnie rządzić. „Jeżeli odwołamy samego Aleksandra Miszalskiego, ale Rada Miasta zostanie w takim samym kształcie, to cały układ będzie zabetonowany” — mówi.
W rozmowie pada także ostra ocena pierwszego okresu rządów Aleksandra Miszalskiego. Klimas mówi, że samo referendum jest „pewnego rodzaju recenzją tych rządów”. Pytany o źródła rozczarowania mieszkańców, wymienia m.in. Strefę Czystego Transportu, rosnący dług, podwyżki i zarzuty dotyczące miejskich nominacji. „Aleksander Miszalski zaczął wycofywać się ze swoich pomysłów dopiero w momencie referendum. Moim zdaniem to działania skrajnie niewiarygodne” — ocenia. Pada też konkretny przykład Aleksandry Twaróg, 19-letniej rzeczniczki praw ucznia i byłej asystentki prezydenta. „Miały być konkursy na stanowiska. A kto został rzecznikiem praw ucznia? (...) Czy to jest merytokracja? Moim zdaniem nie” — mówi Klimas.
Nie uciekamy jednak wyłącznie w spór personalny. W podcaście pytamy szerzej: czy Konfederacja w Krakowie jest gotowa nie tylko krytykować, ale też przejąć odpowiedzialność? Jaką rolę chce odegrać Nowa Nadzieja, jeśli w przyszłości wejdzie do Rady Miasta? Czy może współpracować punktowo z innymi środowiskami? I czy jej program dla Krakowa to tylko sprzeciw wobec obecnych władz, czy także konkretna wizja miasta?
Sporą część rozmowy zajmuje też problem służby zdrowia, która boryka się z kryzysem na niespotykaną skalę. Jak się okazuje, Klimas, który ma rodzinne korzenie lekarskie, patrzy na ten temat także przez pryzmat osobistych doświadczeń. Przypomina, że jego babcia była ordynatorem oddziału w szpitalu w Suchej Beskidzkiej, a sam zaangażował się m.in. w sprawę porodówki w Wadowicach. W jego ocenie problem ochrony zdrowia nie sprowadza się wyłącznie do braku pieniędzy. „Jeżeli wiadro jest dziurawe i dolejemy do niego wody, to co się z tą wodą stanie? Ona się wyleje” — mówi. Zdaniem Klimasa potrzebna jest głęboka reforma systemowa, rozbicie monopolu NFZ-u i wprowadzenie konkurencyjnych ubezpieczeń, bo — jak podkreśla — „nie rozwiążemy problemu dosypywaniem pieniędzy, jeżeli mamy złe zarządzanie”.
Na koniec wracamy do pytania o Kraków, który Klimas chciałby współtworzyć. Czy ma to być miasto mniej zadłużone, bardziej wolnościowe, lepiej zarządzane, wygodniejsze dla mieszkańców, a może po prostu bardziej przewidywalne w codziennym życiu? Co powinno zmienić się już od jutra? I co w Krakowie trzeba wreszcie przestać obiecywać, a zacząć robić?
O tym wszystkim w najnowszym odcinku „Ósmej za siedem”.



















