środa, 19 października 2022 15:21

Jarubas: Ryzyko, że w wielu gospodarstwach będzie zimno, jest bardzo realne [WYWIAD]

Autor Marzena Gitler
Jarubas: Ryzyko, że w wielu gospodarstwach będzie zimno, jest bardzo realne [WYWIAD]

- Ryzyko że wielu gospodarstwach będzie zimno w zimie, jest bardzo realne - mówi Adam Jarubas. Z europosłem KO rozmawiamy o zmianie małopolskiej uchwały antysmogowej, za którą zagłosowali z PiS radni PSL.

Sejmik małopolski na początku października zadecydował o wydłużeniu okresu wejścia w życie małopolskiej uchwały antysmogowej. Za zmianami wraz z PiS zagłosowali radni PSL, którzy poprzednio opowiadali się przeciwko wprowadzaniu zmian i "psuciu" wypracowanego 6 lat temu dokumentu. Z Adamem Jarubasem europosłem związanym z PSL rozmawiamy o tej decyzji. Prosimy o komentarz do kontrowersyjnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, która staje się pretekstem do palenia byle czym. Rozmawiamy też o możliwości palenia węglem w Krakowie, co postuluje wielu mieszkańców. Podczas nagrania, zrealizowanego tydzień temu w budynku Europarlamentu w Brukseli, pytamy też czy Małopolsce grozi wstrzymanie środków unijnych w związku z niewywiązywaniem się z deklaracji dotyczących jakości powietrza, jakie cele sobie stawia i nad czym obecnie pracuje Adam Jarubas i jak media lokalne mogą zaangażować się w promowanie tematyki unijnej.

W Małopolsce to dużym zaskoczeniem było to, że radni sejmiku z PSL zagłosowali razem z Prawem i Sprawiedliwością za opóźnieniem wejścia w życie uchwały antysmogowej, czyli za czyli wydłużeniem czasu korzystania z kopciuchów. Czy był Pan zaskoczony tą decyzją?

– To jest ich decyzja. Z jednej strony mamy świadomość, że nie ma innej drogi (wiemy, że 50 tysięcy Polaków umiera z powodu złej jakości powietrza) - musimy redukować emisje również te najbardziej uciążliwe, czyli smog, a z drugiej strony jest kryzys energetyczny wywołanym przez wojnę i kłopoty z dostawcami surowców. Tak jak Niemcy uzależniały się od rosyjskiego gazu, tak Polska uzależniła się od rosyjskiego węgla, importując prawie 10 mln ton rocznie. Trzeba szybko od tego odchodzić. Jednak mamy świadomość, że niektórych regionach bardzo wiele osób jeszcze korzysta ze starych, najbardziej tradycyjnych pieców, które emitują dużo zanieczyszczeń. dużo emitują. I potrzeba (zapewne tym kierowali się moi koledzy) trochę więcej czasu, żeby dać tym ludziom możliwości, również finansowe, przejścia na niskoemisyjne źródła energii.

Warto podkreślić, że Kraków ma już dobre doświadczenia z redukcją smogu. Wydaje mi się, więc że nie ma innej drogi. Trzeba po prostu w tym kierunku pójść. Region Podhala, to ta część Małopolski, gdzie są największe emisje i na pewno trzeba uczciwie powiedzieć ludziom, że trzeba z tym jak najszybciej skończyć.

Ten trudny czas, kiedy dzisiaj zwłaszcza mamy problem z zakupem węgla, pokazuje z jak dużym problemem się mierzymy. Tego węgla najpewniej też zabraknie. Słyszymy o zapowiedziach, że to samorządy mają sprzedawać węgiel. Jak można dystrybuować coś, czego nie ma? Wracając do pani pytania - pewnie jest to kupienie trochę więcej czasu, natomiast nie ma innej drogi - musimy ograniczać emisję, dbając o zdrowie nas wszystkich.

W Małopolsce jest grupa osób, które upominają się o palenie drewnem, argumentując, że zasoby węglowe się kończą, a drewno jest paliwem odnawialnym. Były postulaty, aby doprowadzić na przykład do montażu elektrofiltrów na kominach i dopuścić drewno do palenia na przykład w Krakowie (gdzie obowiązuje uchwała antysmogowa zakazująca używania paliw stałych). Czy uważa Pan, że można byłoby zmienić zapisy krakowskiej uchwały antysmogowej tak, żeby dopuszczały drewno?  

– Rozmawiałem z wieloma mieszkańcami miasta Kraków, którzy zwracali na to uwagę, bo te pierwotnie przyjęte zapisy zbyt daleko zaszły. Warto by było oczywiście pewnymi warunkami, jednak dopuścić spalanie drewna. Ono jest paliwem odnawialnym.

Kraków ze swoim szczególnym położeniem geograficznym w dolinie, jest szczególnie narażony, że zawiesina smogowa tam zalega. Tutaj trzeba się jednak zdać na ekspertów. Jeśli pod pewnymi restrykcyjnymi warunkami dałoby się dopuścić drewno, to bym za tym optował.

Oprócz możliwości dłuższego eksploatowania kopciuchów (przez dwa kolejne sezony grzewcze) istnieje ryzyko, że mieszkańcy mogą chcieć palić w nich byle czym. Przyzna Pan, że mocno zszokowała nas wypowiedź prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który wręcz zachęcał, aby Polacy ogrzewali się, bez względu na to, czym się w tych piecach będzie palić.

– Dzisiaj wiemy, że władza przespała pewien moment. Wszyscy zgadzamy się co do tego, że trzeba jak najszybciej uniezależnić się od dostaw surowców z Rosji. Jednak nie zabezpieczono dostępnych surowców. Widać to najbardziej, gdy chodzi o węgiel, którego nie ma i na którego brak wiele gospodarstw domowych jest nieprzygotowanych. Rzeczywiście, to ryzyko że w wielu gospodarstwach będzie zimno w zimie, jest bardzo realne.

Ta wypowiedź jest moim zdaniem nieodpowiedzialna, bo ona stwarza wrażenie, że niejako władza z góry będzie usprawiedliwiała nawet tak bardzo naganne praktyki, jak palenie plastyku, opon, czy pieluch jednorazowych. To pewnie się odbije tym, że w wielu miejscowościach bardzo mocno będzie odczuwalna zła jakość powietrza, zwłaszcza wieczorem, a pamiętajmy, że 33 na 50 najbardziej zanieczyszczonych smogiem miast na świecie to są miasta polskie, więc jest to problem.

Z uwagi na tę wyjątkową, trudną sytuację, te dwa lata będą najtrudniejsze. Ja jednak mam nadzieję, że w tym czasie polski rząd uruchomi środki i popłyną środki europejskie, które dzisiaj są zablokowane na skutek jego głupiego uporu. Myślę o środkach z KPO - 250 miliardów, ale również o środkach z systemu handlu emisjami. Potrzebujemy bardzo dużych inwestycji w nowe niskoemisyjne i bezemisyjne źródła energii po to, żeby żeby zabezpieczyć ciepło i prąd dla mieszkańców Polski. Potrzebujemy też uwolnienia regulacyjnego - zmiany ustaw, które podniosą atrakcyjność inwestycji w wiatraki, fotowoltaikę czy biogazownie, żeby mieć tańszy prąd, a ten generowany w źródłach odnawialnych po prostu taki jest.

Poruszył Pan kwestię zablokowania środków z KPO. Jednym z argumentów, które dzisiaj też podnoszą zwolennicy ekologii i walki ze smogiem w Małopolsce, jest to, że wyłamuje się ona z pewnych ustaleń z Unią Europejska, jeśli chodzi o redukcję zanieczyszczeń powietrza. Czy myśli Pan, że rzeczywiście będzie groziło nam kolejne wstrzymanie środków, tak jak było to w przypadku uchwały anty-LGBT, gdzie Komisja Europejska powiedziała: "wóz albo przewóz".

– Miks energetyczny jest sprawą państwa członkowskiego. To, na jakieś źródła energii się zdecydujemy, to są nasze decyzje. Oczywiście jest presja regulacyjna i wszyscy się mobilizujemy nawzajem, żeby jak najszybciej przechodzić na źródła bezemisyjne. Jednak nie sądzę, żeby ktoś chciał karać Polskę za to, że potrzebuje więcej czasu na transformację. Potrzebujemy tego czasu - to jest fakt bezsporny. Możemy założyć, że Unia przyjmie ze zrozumieniem, że ten okres, kiedy będziemy opalać węglem czy gazem, będzie dłuższy, bo nasza energetyka i gospodarka jest bardzo mocno obarczona śladem węglowym. Potrzebujemy wiec więcej czasu. Nie sądzę, żeby ktoś chciał karać polskiej gminy, które mają największy dystans (do unijnych założeń emisyjnych - przyp. red). Natomiast uchwały LGBT były po prostu głupie, bezsensowne i trzeba było się z nich jak najszybciej wycofać i cieszę się, że to się stało.

Adam Jarubas od 2019 roku jest europosłem z listy Koalicji Europejskiej. Zagłosowało na niego blisko 139 tys. mieszkańców województwa małopolskiego i świętokrzyskiego.

W Europarlamencie jest członkiem Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci). Pracuje w Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności oraz m.in w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii.

fot i wideo: busko.com.pl

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje