Budynek dawnego Hotelu „Cracovia” miał zyskać nowe życie po przejęciu przez państwo na potrzeby Muzeum Narodowego. Od ponad 10 lat ogromny gmach stoi jednak praktycznie pusty, a odpadające fragmenty elewacji i coraz grubsza warstwa brudu sprawiają przygnębiające wrażenie. Zamiast planowanych wystaw prezentujących architekturę i design powstało swoiste muzeum „niedasizmu” publicznych instytucji, które nie potrafią wykorzystać dużego kompleksu w centrum Krakowa. Zmiana funkcji obiektu wiązałaby się z dużymi wydatkami i stwarza problemy techniczne. Dlatego może warto pomyśleć, o tym, żeby utworzyć tam publiczny akademik, co byłoby zbawieniem dla wielu studentów, którzy przez wysokie ceny mają problem z wynajęciem lokum.
Wybitna architektura czy psucie przestrzeni?
Budynek „Hotelu Cracovia” został zbudowany w latach 1960–1965. W momencie ukończenia obiekt był jednym z nowocześniejszych w Polsce. Bardzo duża i kanciasta sylwetka dominuje nad okolicą. Dlatego wielki gmach od początku budził emocje. Dla jednych jest on przykładem wybitnej architektury, a dla innych stanowił wyraz psucia przestrzeni publicznej. W wielu profesjonalnych publikacjach kompleks zbiera sporo pochwał za koncepcję urbanistyczną i zastosowane rozwiązania, które były nowatorskie jak na tamte czasy. Choć czytając niektóre komplementy pod adresem hotelu mogą się pojawić wątpliwości czy to na pewno chodzi o ten sam budynek. Nie chcąc urazić uczuć miłośników modernizmu z PRL-u lepiej się jednak ograniczyć do dyplomatycznego stwierdzenia, że bez wątpienia jest to architektura, która prowokuje dyskusje. W 2011 roku podupadający hotel został zamknięty.

Deweloper chciał galerii tylko, że handlowej
Nieruchomość kupił deweloper, który chciał przekształcić obiekt w galerię handlową. Można odnieść wrażenie, że to miała być typowa inwestycja tworzona pod kalkulacje w Exelu, aby wycisnąć jak najwięcej z atrakcyjnej działki w centrum miasta. Koncepcje znaczącej rozbudowy kompleksu i mało finezyjnego połączenia starej oraz nowej zabudowy mogłyby sprawić, że w Krakowie powstałby kolejny architektoniczny oksymoron. Wątpliwości budziły również kwestie związane z obsługą komunikacyjną budynku. Rewolucyjne plany wywołały duże emocje i doprowadziły do protestów mieszkańców. W efekcie inwestorowi nie udało się przeforsować kontrowersyjnej koncepcji, a przyszłość miejsca znalazła się w zawieszeniu.
Na obietnicach się skończyło
W 2016 roku Ministerstwo Kultury porozumiało się z deweloperem i doprowadziło do wykupu za 29 mln zł nieruchomości, która została przekazana Muzeum Narodowemu. Plany były ambitne. Gmach dawnego hotelu miał stać się siedzibą Muzeum Architektury i Designu. Po zakupie nieruchomości bieg spraw znacząco jednak zwolnił. Początkowo przez kilka lat trwały uzgodnienia pomiędzy Muzeum Narodowym, a Ministerstwem Kultury. Placówce wyznaczono wiele warunków formalnych do rozpoczęcia inwestycji, które zostały już dawno spełnione. W między czasie w resorcie zmieniały się ekipy i entuzjazm dla przedsięwzięcia znacząco osłabł. Tylko parter budynku jest wykorzystywany na działalność komercyjną.
Potrzebne olbrzymie pieniądze
Głównym problemem stały się pieniądze. Koszt remontu i dostosowania budynku do nowej funkcji oszacowano na ponad 400 milionów złotych. Wycena była robiona 10 lat temu, więc obecnie koszt przedsięwzięcia byłby pewnie jeszcze wyższy. Muzeum Narodowe nie dysponuje takimi pieniędzmi, a w budżecie państwa potrzebne środki nie zostały zabezpieczone. Rzecznik Ministerstwa Kultury Piotr Jędrzejowski pytany przez portal „Architektura-Murator” lakonicznie stwierdził, że projekt adaptacji „pozostaje w obszarze zainteresowania ministerstwa" Szczegółów jednak brak. Nie wiadomo czy i kiedy koncepcja przebudowy zostanie zrealizowana. Wygląda na to, że perspektywa uruchomienia w dawnym hotelu muzeum jest równie bliska jak otwarcie stacji metra, która ma powstać nieopodal gmachu.
Marzycielstwo czy wizjonerstwo?
Nieoficjalnie mówi się o tym, że bardzo problematyczne byłoby przerobienie dawnego hotelu na sale wystawowe. Siłą rzeczy budynek został podzielony na wiele małych pokoi, a wysokość pomieszczeń jest dosyć niska, bo w czasie kiedy oddawano obiekt do użytku obowiązywały inne standardy niż współcześnie. Prezentowana na wystawach sztuka jest często wielka nie tylko pod względem artystycznym, ale również w wymiarze fizycznym i tym samym potrzebuje sporej przestrzeni. Nie wszystkie ściany można wyburzyć, bo konstrukcja musi się na czymś opierać, Połączenie pięter też nie jest prostą sprawą. Budynek jest wpisany do ewidencji zabytków, co również jakoś ogranicza możliwości zmian. Można mieć także wątpliwości czy placówka nie byłaby za duża. W Krakowie jest spora konkurencja wśród muzeów i nie łatwo przyciągnąć zwiedzających. Tym bardziej, że duża przestrzeń na Wesołej ma być zagospodarowana na potrzeby galerii sztuki.

Akademik zamiast muzeum?
Ceny wynajmu mieszkań biją rekordy. W publicznych akademikach brakuje również miejsc. Problemy ze znalezieniem lokum przekreślają plany wielu młodych ludzi, którzy często muszą zrezygnować ze studiów. A nawet jak się uda jakoś połączyć naukę z pracą to często wymaga to bardzo dużych poświęceń. Wydaje się, że budynek dawnego hotelu stosunkowo łatwo można by przekształcić w akademik. Wtedy byłby potrzebny raczej bardziej remont niż kosztowna przebudowa. Akademikiem mogłyby wspólnie zarządzać krakowskie uczelnie. Pewnie taki pomysł ma jakieś słabe strony, ale warto chociaż to rozważyć. Tym bardziej, że można rozwiązanie potraktować jako przejściowe na czas wysokich cen na rynku najmu. Żeby studenci mogli się wprowadzić do budynku przy al. Focha musiałby się jednak dogadać różne instytucje publiczne. Często jednak łatwiej o porozumienie między państwami toczącymi wojnę niż o współpracę różnych resortów.


















