Kiedy mieszkańcy Koszyc i Szczurowej świętują rezygnację z budowy ogromnego polderu, w Spytkowicach narasta sprzeciw wobec podobnej inwestycji. Planowany zbiornik Wiśnicz ma zająć ponad 300 hektarów gruntów, a jego obszar jest większy niż we wcześniejszej koncepcji. Wójt żąda wykreślenia gminy z planów Wód Polskich i zapowiada dalsze działania.
„Nasze stanowisko pozostaje jednoznaczne: sprzeciwiamy się budowie polderu Wiśnicz i oczekujemy całkowitego wyłączenia terenu gminy Spytkowice z dalszych prac planistycznych nad polderem” – oświadczył wójt Krzysztof Byrski.
Samorządowiec uczestniczył w spotkaniu konsultacyjnym 12 października w Krakowie. To właśnie wtedy dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Wojciech Kozak podpisał oświadczenie o rezygnacji z polderu Koszyce–Szczurowa, którego budowa mogłaby oznaczać przesiedlenie nawet 800 osób. Wycofano również lokalizacje w Czernichowie i Smolicach.

Wójt Spytkowic domagał się podobnej decyzji. „Pomimo mojego sprzeciwu podczas spotkania w RZGW w Krakowie, nie uzyskałem żadnej deklaracji dotyczącej rezygnacji z planowanego polderu Wiśnicz na terenie naszej gminy” – poinformował Byrski.
Polder większy niż wcześniej. Mieszkańcy mają obawy
Według aktualnej koncepcji polder Wiśnicz ma objąć ponad 300 hektarów terenów w rejonie Spytkowic, Kępek i Przewozu, w powiecie wadowickim. Jego maksymalna pojemność wynosiłaby 10,1 mln metrów sześciennych wody. Inwestycja przewiduje również budowę blisko siedmiu kilometrów wałów.

Polder ma być suchym zbiornikiem, który na co dzień pozostawałby bez wody, a napełniałby się podczas dużych wezbrań Wisły. Jego zadaniem byłoby ograniczanie fali powodziowej zagrażającej miejscowościom położonym dalej wzdłuż rzeki, w tym Krakowowi.
Plany nie są nowe, ale zmienia się ich skala. W 2021 roku rozważano budowę 11 polderów powyżej Krakowa. Obecna koncepcja obejmuje sześć, a jak przekonuje wójt Spytkowic, ograniczeniu liczby obiektów towarzyszy powiększenie polderu Wiśnicz, który miałby zająć dodatkowe grunty po prawej stronie Wisły.
Mieszkańcy obawiają się utraty możliwości swobodnego gospodarowania ziemią, spadku wartości nieruchomości i pogorszenia istniejących problemów z odprowadzaniem wody. Szczególnie niepokoją ich cofki na Wiśle, które już dziś mają powodować trudności podczas intensywnych opadów. Aneta Łabaj, komentując planowaną inwestycję, zwróciła uwagę na funkcjonowanie stopnia wodnego Łączany, odprowadzanie wody ze stawów hodowlanych oraz konieczność przepompowywania wody zza wałów. „Czy ten polder nie spowoduje powiększenia ryzyka cofki wiślanej i zalania wsi?” – pyta mieszkanka.
Wójt żąda konsultacji. Radni szykują sprzeciw
Krzysztof Byrski nie zgadza się także na proponowany sposób konsultowania inwestycji. Jak relacjonuje, firma projektowa AECOM zapowiedziała indywidualne rozmowy i ankiety wśród właścicieli nieruchomości. Zdaniem wójta to za mało, bo skutki budowy mogą odczuć także mieszkańcy sąsiednich terenów.
Wójt wystąpił do Wód Polskich o zorganizowanie otwartych spotkań, podczas których wszyscy zainteresowani mogliby poznać projekt, zadać pytania i przedstawić swoje stanowisko. Zapowiada również dalsze działania na rzecz całkowitego wycofania inwestycji z terenu gminy.
Sprzeciw ma wkrótce przyjąć także formalną postać. We wtorek, 20 października, o godz. 8:30 odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Gminy Spytkowice, podczas której radni mają przyjąć oficjalne stanowisko przeciwko budowie polderu Wiśnicz.
Mieszkańcy mają czas do 21 października, aby zgłaszać uwagi do planowanej inwestycji. Dokumentacja wraz z mapą polderu została udostępniona na stronie gminy Spytkowice.
– „Zachęcam mieszkańców do zapoznania się z materiałami i zgłaszania swoich opinii i uwag” – apeluje wójt Krzysztof Byrski, zapowiadając, że sam również przekaże do Wód Polskich oficjalne stanowisko.
Uwagi, pytania i wnioski można przesyłać też na adres esf@wody.gov.pl, przez e-Doręczenia (AE) lub pocztą tradycyjną do RZGW w Krakowie przy ul. Piłsudskiego 22. Informacje można również uzyskać telefonicznie pod numerami: 661 573 344, 664 083 985 i 532 033 312.
Potrzeba jest, ale czemu tu?
Polder Wiśnicz ma być częścią większego systemu ochrony przeciwpowodziowej górnej Wisły. Według wcześniejszych analiz planowane zbiorniki miały zwiększyć bezpieczeństwo około 100 tys. mieszkańców, w tym Krakowa. Potrzeba takich zabezpieczeń nie budzi wątpliwości, zwłaszcza po doświadczeniach wielkiej powodzi z 2010 roku. Ale dlaczego koszty ochrony innych miejscowości mają ponosić właśnie mieszkańcy Spytkowic? Czy nie ma innych lokalizacji, które pozwoliłyby osiągnąć podobny efekt bez ingerencji w ich gospodarstwa i nieruchomości?
To pytania, na które mieszkańcy oczekują odpowiedzi. Tymczasem w mediach społecznościowych pojawiają się już wezwania do organizowania protestów. „Trzeba się postawić. I koniec” – napisał jeden z komentujących, nawiązując do skutecznego sprzeciwu mieszkańców Koszyc i Szczurowej.
Tam wielomiesięczna walka zakończyła się podpisaniem oświadczenia o rezygnacji z inwestycji. W Spytkowicach podobna batalia dopiero się zaczyna.

















