piątek, 9 kwietnia 2021 12:02

Kurator Nowak o szokującym tweecie: "Ocena prof. Pawłowicz jest absolutnie trafna"

Autor Marzena Gitler
Kurator Nowak o szokującym tweecie: "Ocena prof. Pawłowicz jest absolutnie trafna"

Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak broni prof. Krystyny Pawłowicz, która dwa dni temu swoim tweetem pozwoliła na identyfikację 10-latka, który czuje się dziewczynką.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz na swoim profilu na Twitterze opublikowała informacje w sprawie 10-letniego dziecka. Sprawa dotyczy uchwały przyjętej przez dyrekcję jednej ze szkół w Podkowie Leśnej, której nauczyciele, na prośbę rodziców dziecka, będą zwracać się do dziecka używając żeńskiego imienia.

W swoim wpisie była posłanka PiS podała dane szkoły, dyrektorki, wiek dziecka i jego imię. Nie jest problemem jego zidentyfikowanie.

Sprawa zbulwersowała wiele osób, które zarzuciły Sędzi Trybunału Konstytucyjnego i byłej posłance brak wrażliwości na problem transpłciowości i ujawnienie danych, które pozwoliły na łatwą identyfikację dziecka.  

Sprawie publicznego podania przez Krystynę Pawłowicz danych dziecka przyjrzy się Zespół ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. - W świetle doniesień medialnych postępowanie dyrektorki szkoły było prawidłowe i miało na celu zapewnienie poszanowania godności i bezpieczeństwa dziecka. Jeżeli uczennica ma zapewnione wsparcie społeczności szkolnej, ma możliwość rozwoju w przyjaznym otoczeniu. Dyrektor ma obowiązek zadbania o takie warunki - skomentowała dyrektor zespołu Magdalena Kuraś, poinformował portal interia.pl.

Krystyny Pawłowicz broni za to małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak. W wywiadzie dla wPolityce.pl powiedziała: "Przede wszystkim pani profesor Pawłowicz miała rację, bo nikt z nauczycieli nie ma prawa zmieniać tego, co jest w aktach wydanych zgodnie z prawem. Jeżeli jest wpisana płeć dziecka: dziewczynka, to znaczy, że należy zwracać się do niej jak do dziewczynki". Dodała też: "Mówienie zatem, że chce być kimś innym, myślę, że jest w dużej mierze na wyrost i uważam, że ta ocena prof. Pawłowicz jest absolutnie trafna."

"Zamieszanie i dyskomfort dla całej klasy"

Małopolska kurator oświaty poinformowała, że takie sytuacje, jak ta w szkole w Podkowie Leśnej występują też w Krakowie i jak stwierdziła "powodują ogromne zamieszanie, ogromny dyskomfort dla całej klasy, w której jest takie dziecko."

Zdaniem kurator Nowak każdą taką sytuację trzeba rozstrzygać indywidualnie, ale nie można decyzją Rady Pedagogicznej czy dyrekcji zmieniać zapisów prawa. "W szkole nie powinno dochodzić do takich sytuacji, a każdy przypadek trzeba bardzo indywidualnie rozstrzygać. Z całą pewnością jednak nie można decyzją Rady Pedagogicznej czy dyrektora zmieniać zapisów prawa. To są rzeczy, które są bardzo delikatne, ale też takie, które powinny nas jednak warunkować zapisami prawa. Nie może być tutaj dowolności. Mogę powiedzieć, że w Krakowie mam co najmniej kilka takich sytuacji i to takich, które powodują – na to trzeba zwrócić uwagę – ogromne zamieszanie, ogromny dyskomfort dla całej klasy, w której jest takie dziecko. Nie można tutaj patrzeć tylko i wyłącznie na tą jedną osobę, nie biorąc pod uwagę samopoczucia całej pozostałej części klasy. Oni są w tym momencie zdezorientowani, nie mają pojęcia, o co chodzi, zaczynają się czuć mało bezpiecznie. To wszystko powoduje, że należałoby tu naprawdę przede wszystkim podjąć jakieś kroki związane z jakąś diagnozą psychologiczną czy nawet psychiatryczną, a nie wprowadzać zamieszanie, bo tak to w tej chwili odbieram, że jest to niepotrzebne zamieszanie. Zrobienie z tego wielkiej afery, wielkiej sprawy służy po prostu jako przystawka do rozprawy z normalnością prowadzonej przez lewicę" - skomentowała.

Barbara Nowak stwierdziła też, że transpłciowość dziecka może wynikać z niewłaściwego postępowania jego rodziców, którzy ukierunkowują dziecko do takich zachowań. "Wiemy, że w tej chwili są różne sytuacje i wynikają one z bardzo różnych względów. Czasem jest to kwestia tego, że rodzice być może postępują niewłaściwie i ukierunkowują dziecko do takich zachowań, ewentualnie jest to faktycznie sytuacja wyjątkowa, związana z jednostką dysforii płciowej i faktycznie dziecko może się inaczej czuć. Wydaje się jednak bardzo wątpliwe, że w wieku dziesięciu lat to dziecko już jest zdecydowanie pewne, że chce być innej płci. Trzeba zdawać sobie sprawę z takiego zdroworozsądkowego podejścia do tego, że dziecko nie ma pojęcia, jak czuje osoba innej płci niż ta, w której się normalnie urodziło."

Polska

Polska - najnowsze informacje