poniedziałek, 24 lutego 2020 07:30

Ostry konflikt między artystami ulicznymi a Urzędem Miasta Krakowa

Autor Katarzyna Domagała
Ostry konflikt między artystami ulicznymi a Urzędem Miasta Krakowa

Trwa poważny konflikt między częścią członków nieformalnego ruchu artystów ulicznych z Krakowa a tzw. zespołem ds. weryfikacji artystów ulicznych działającym przy Urzędzie Miasta. To pokłosie m.in. decyzji z ubiegłego roku o zakazie występów ulicznych na Trakcie Królewskim, a także z tego roku – o nagłym wykluczeniu z przesłuchań kilku grup artystycznych. W tym roku komisja podjęła kolejną zaskakującą decyzję: 11 lutego oznajmiła, że artyści dostaną trzy miejsca w Rynku Głównym i jedno na ul. Grodzkiej. Artyści uważają jednak, że ta decyzja tylko zaostrzy konflikt.

O co walczą strony? Każda o swoje: artyści o większą swobodę twórczą i udostępnienie miejsc, w których wcześniej występowali; komisja o porządek i ciszę w centrum Parku Kulturowego, które - ich zdaniem - artyści uliczni zaburzają.

Wykluczenia i zakaz grania w Rynku

Artyści uliczni są w Krakowie właściwie od zawsze. Mimowie, kuglarze, baloniarze i w końcu ci, których jest najwięcej: muzycy. Przyciągają turystów i urozmaicają życie miejskie. W Krakowie do 2012 roku mieli oni pełną swobodę, jeśli chodzi o wybór miejsc, w których prezentowali swoją twórczość. Nie musieli starać się o pozwolenia. Czasem tylko dostawali mandaty np. za zagłuszanie miru miejskiego.

Gdzie można było ich spotkać? Najczęściej celowali w tzw. Trakt Królewski (Rynek Główny oraz ulice: Floriańska, Grodzka, Senacka i Kanonicza), bo tam mogło ich zobaczyć najwięcej osób. Osiem lat temu - aby nie wpuszczać do Starego Miasta osób, które artystami nie są, a jedynie ich udają, by łatwo zarobić - Urząd Miejski postanowił powołać zespół ds. weryfikacji artystów ulicznych.

Głównym zadaniem komisji jest coroczne wyłanianie - drogą przesłuchania -artystów, których twórczość jest na tyle dobra, by mogli prezentować ją w obszarze Parku Kulturowego. Przed przyjściem na przesłuchanie artysta musi wypełnić wniosek o chęć prezentacji twórczości w Parku Kulturowym, tylko wtedy dostanie się przed komisję. Jak wygląda samo przesłuchanie i co komisja bierze pod uwagę?

Po wydaniu opinii co do obejrzanej prezentacji artysty komisja proponuje mu miejsce, w którym może występować. Artysta zgadza się lub nie. Chcę podkreślić, że komisja jest dla artystów bardzo życzliwa - mówi Tomasz Przybyło, członek komisji i kierownik Referatu ds. Parków Kulturowych w UM.
Oceniając, komisja bierze pod uwagę głównie poziom artystyczny twórczości, nie chodzi tutaj jednak o sprawdzanie, czy artyści mają skończoną szkołę artystyczną. Ważne jest, aby na przesłuchaniu pojawić się w stroju, w którym artysta będzie występował, a także z rekwizytami i instrumentami, jakich będzie używał. Strój artysty powinien być schludny i niekrzykliwy. Podczas przesłuchania artysta ma również obowiązek zaprezentować – wybrane przez komisję z listy repertuarowej - te utwory czy prezentacje, które pojawią się w przestrzeni publicznej – dodaje.

Kiedy artysta otrzyma już zgodę, następnie podpisuje umowę z Urzędem Miasta dot. wynajmu części przestrzeni miejskiej, za co zazwyczaj płaci symboliczną kwotę. Jeśli nie posiada takowej, straż miejska ma prawo ukarać go mandatem.

Teraz rzadko grywam na mieście, ale jeśli już decyduję się grać na ulicy, to muszę ryzykować kontakt ze strażą miejską, bo nie posiadam pozwolenia od zarządu dróg. Pozostało niewielu artystów z pozwoleniami, a chętnych do grania nadal jest wielu. Niestety, nie posiadają pozwoleń. A za występowanie bez pozwolenia grozi mandat za tamowanie pasa ruchu i sądowne zarekwirowanie instrumentów - mówi Szymon Łasocha.

Komisja zapewnia jednak, że nie wprowadza żadnego limitu artystów ulicznych, którzy mogą występować w obszarze Parku Kulturowego. Z kolei artyści, z którymi rozmawialiśmy, sugerują, że pozwoleń na prezentację twórczości w Rynku Głównym, wydawanych jest coraz mniej. Ich zdaniem kryteria oceny komisji z roku na rok są surowsze. Tomasz Przybyło powiedział w rozmowie z Głosem24, że komisja planuje zostawić tylko najlepszych, przynajmniej w ścisłym centrum miasta.

Dla porównania: w 2018 roku wydano ok. 100 pozwoleń, natomiast w 2019 tylko 56. Jeśli chodzi o rok 2020, na razie wiadomo, że na pierwszym przesłuchaniu zjawiły się 22 osoby, z czego 21 otrzymało pozwolenie na prezentację twórczości. Artyści obawiają się, że plany Urzędu - o których nikt z przedstawicieli instytucji nie informuje - zakładają zredukowanie liczby artystów ulicznych do minimum; wybór tylko tych, którzy pasują do stylu Starego Miasta lub wprowadzenie całkowitego zakazu występów artystycznych.

Obawiamy się najgorszego, czyli całkowitej eliminacji artystów z Parku Kulturowego. Najlepszych artystów już nie ma. Wyjechali z Krakowa, zmęczeni i rozgoryczeni fatalną polityką władz Krakowa wobec nich. Urzędnicy mają własną wizję miasta, bez względu na to, czy jest ona korzystna czy nie dla ludzi mieszkających w Krakowie, w tym artystów ulicznych – mówi Anna Mulec, jedna z artystek ulicznych z Krakowa.

Zaostrzony konflikt

Rozgoryczenie artystów i zaostrzony konflikt z komisją trwają od początku 2019 roku. Przed rozpoczęciem sezonu zespół ds. weryfikacji artystów ulicznych podjął decyzję o zakazie występów na Trakcie Królewskim. Oznaczało to, że artystom pozostały inne ulice wokół Rynku, Planty oraz bulwary. Decyzję komisja tłumaczyła chęcią zaprowadzenia porządku w Rynku, gdzie było tłoczno i głośno, w ich opinii m.in. przez występy artystów. Zaznaczmy jednak, że od 2018 – zgodnie z ustawą o prawie do ochrony środowiska – w przestrzeni publicznej nie można stosować sprzętów nagłaśniających na własny użytek. Muzycy zatem nie grali używając nagłośnienia. Artystom trudno zgodzić się z tym argumentem.

Zazwyczaj grałem na Floriańskiej. Tam przechodziło najwięcej osób, więc można było dobrze zarobić. Od 2019 roku gram bliżej Wawelu. Rozumiem, że władze chcą pilnować porządku w Rynku, ale wciąż nie rozumiem, dlaczego nie mamy pozwolenia na używanie choćby niewielkich sprzętów nagłaśniających. Po dwóch godzinach głośnego śpiewania głos jest bardzo zmęczony – komentuje Volodymyr Borovskyi, który od kilku lat gra w centrum Krakowa.

Z kolei w tym roku, niedługo przed przesłuchaniami, zapadła kolejna kontrowersyjna i niezapowiedziana decyzja komisji, która rozgoryczyła część artystów. W Biuletynie Informacji Publicznej pojawił się komunikat – nieodnoszący się do żadnego zarządzenia - informujący o wykluczeniu bańkarzy, baloniarzy i kuglarzy z przesłuchań. W praktyce oznaczało to, że mają całkowity zakaz prezentacji twórczości w obszarze Parku Kulturowego. Artyści dowiedzieli się o decyzji z biuletynu.

Według zarządzenia, które nie jest podparte żadnym dokumentem, nie zostaliśmy w tym roku dopuszczeni do przesłuchań. Co więcej, do tej pory nie przedstawiono nam żadnych sensownych argumentów. Po kilku naszych interwencjach zaproponowano nam albo Bulwary Wiślane, albo Planty. Niestety, tam nie jesteśmy w stanie zarobić sensownych pieniędzy – mówi Juranda Król, która przez ostatnie kilka lat wraz ze swoim partnerem zajmowała się sztuką baloniarską. Prezentowali ją m.in. w obszarze Traktu Królewskiego.

Jak tę decyzję tłumaczy komisja?

Uważamy, że prezentacje, które mają charakter wybitnie ludyczny, cyrkowy, nie pasują do salonu miasta, jakim jest Rynek Główny, gdyż deprecjonują historyczną przestrzeń. Takim artystom będą proponowane inne lokalizacje do występów, zwłaszcza tam, gdzie najczęściej pojawia się ich najbardziej wdzięczna publiczność, czyli dzieci. Mowa o Bulwarach Wiślanych, placach zabaw przy ul. Gertrudy i Straszewskiego albo w parkach poza Starym Miastem. W przypadku takich prezentacji sugerujemy kontakt z Krakowskim Biurem Festiwalowym, które organizuje Jarmark Świętojański i z Zarządem Zieleni Miejskiej, który koordynuje organizację festynów w krakowskich parkach – komentuje Tomasz Przybyło.

Niespodziewane trzy miejsca w Rynku nasilą konflikt?

Istotnym punktem w sprawie było ostatnie spotkanie artystów z komisją, które odbyło się 11 lutego br. Omawiano na nim m.in. kwestie przesłuchań, a także wnioski artystów. Z relacji artystów wiemy, że już wcześniej wnosili oni o przywrócenie pozwolenia na prezentację twórczości na Trakcie Królewskim. To zresztą ich główny apel do komisji. Starania były bezskuteczne, aż do 11 lutego. Na wtorkowym spotkaniu pojawiły się zaproszone przez artystów media, a komisja podjęła niezapowiadaną decyzję o udostępnieniu artystom ulicznym jednego miejsca przy Grodzkiej i trzech miejsc w Rynku Głównym. Jak dowiedzieliśmy się z Urzędu, mowa o miejscach: w pobliżu Kościoła św. Wojciecha, przy wieży ratuszowej od strony sukiennic oraz przy Sukiennicach, na wprost wylotu ul. św. Jana. Artyści podtrzymują jednak, że podczas spotkania nie podano im konkretów, co do lokalizacji, a także sposobu rozdzielania miejsc.

Informacja ta padła na spotkaniu 11.02.2020 w Urzędzie Miasta, w naszej opinii pod wpływem obecności mediów, które zaprosiliśmy. Na stronie Bip, w zakładce informacji dla artystów ulicznych (data aktualizacji informacji to 03.02.2020) nie ma podanej żadnej z wymienionych lokalizacji, a Rynek Główny w dostępnych dla artystów miejscach NIE jest wymieniony – poniżej umieszczamy print-screen z Bip. Poza tym nawet jeśli przyjąć ustną wersję za wiążącą - jest to pozorne rozwiązanie problemu, stworzone na potrzebę sytuacji „tu i teraz”. Z faktu braku wiedzy urzędników miasta na temat specyfiki ulicznych występów artystycznych i ignorancji wobec naszych postulatów - rozwiązanie to jedynie pogłębia konflikt - czytamy w jednym z postów na profilu facebookowym Artyści Uliczni Krakowa.
Uważam, że wtorkowa decyzja komisji tylko pogłębi nasz konflikt. Zastanawiamy się wspólnie, czy miejsce na rynku dostaną ci najlepsi, a może sprawa rozwiązana będzie w imię zasady „kto pierwszy ten lepszy”? A może limitu w ogóle, a artyści będą zdani sami na siebie w kolejności występowania? To jest chaos - mówi Anna Mulec.
Dawniej sprawa regulowała się sama. Oczywiście dochodziło do incydentalnych nieporozumień między artystami, ale proponowaliśmy wiele rozwiązań, by takie sytuacje nie miały miejsca w przyszłości, np. platforma dla artystów – dodaje.

W rozmowie  z Głosem24 przedstawiciel komisji, Tomasz Przybyło, tłumaczy, jacy artyści będą grać w czterech miejscach w Rynku, jednak nie podaje żadnych szczegółów.

Możliwość występów na płycie Rynku Głównego uzależniona jest od oceny prezentacji przez zespół ds. weryfikacji artystów, im ktoś bardziej „oczaruje” członków zespołu, tym większe ma szanse. Rynek już jest dostępny dla najlepszych. Artyści, którzy w ostatni piątek otrzymali pozytywną opinię podczas przesłuchań, jeśli zawarli już umowę z Wydziałem Spraw Administracyjnych, mogą już występować na Rynku Głównym. Podobnie jest w pozostałych miejscach Starego Miasta – mówi Tomasz Przybyło.

Dowiedzieliśmy się też, że w ścisłym Rynku wciąż będą grywać kapele romskie, ponieważ – jak tłumaczą przedstawiciele UMK – zależy na tym właścicielom restauracji. Co istotne, kapele nie przechodzą przez przesłuchania, a ich ilość może być nieograniczona. Artystom z kolei wydaje się to niesprawiedliwe.

Czy jest szansa na porozumienie?

Mimo trudności z dojściem do porozumienia z komisją UMK, artyści deklarują, że chcą bronić wolności artystycznej; nie zamierzają uginać się pod dyktandem władzy; nie chcą być wykluczani i poniżani. Domagają się częstszych spotkań z komisją – poza przesłuchaniami – których, jak dowiedzieliśmy się od UMK, na razie nie ma w planach. Nie ma więc możliwości na potrzebną w tej sprawie dyskusję i na zawiązanie nici porozumienia między artystami a komisją. Nieformalny związek artystów ulicznych zapowiada jednak walkę o swoje do samego końca. Kto wygra spór?

Jesteśmy świadomi tego, że miasto musi sprawować kontrolę nad tym, co dzieje się w jego obszarze. Chcemy iść na kompromisy, jednak na ten moment czujemy się całkowicie pominięci i traktowani bez szacunku. Oczekujemy od miasta traktowania nas jako partnera, wysłuchania naszych potrzeb i zainteresowania się specyfiką sztuki ulicznej, która ewidentnie działa pozytywnie na odbiór miasta – mówi Anna Mulec.

Foto główne: Artyści Uliczni Krakowa

Kraków - najnowsze informacje