„Władza wykonawcza nie wchodzi siłą do sądu, a policja nie powinna być argumentem w sporze konstytucyjnym” – pisze poseł Polski 2050 Paweł Śliz. Parlamentarzysta z Małopolski, z zawodu adwokat, krytycznie ocenia zarówno nocne wejście prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego, jak i obecność policyjnego kordonu przed budynkiem. Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego apeluje do premiera i prezydenta o krok wstecz i rozpoczęcie rozmów. Ostrzega, że jeśli któraś ze stron politycznego konfliktu „wygra” Trybunał, przegrają na tym obywatele.
„Nie ma znaczenia, kto ma rację” – od takiego stwierdzenia rozpoczyna swój obszerny komentarz Paweł Śliz, poseł Polski 2050 i przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Polityk opublikował go po wtorkowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na którym jednym z tematów stał się kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Śliz nie ukrywa, że ma własną ocenę ostatnich wydarzeń. Nie chce jednak, aby spór o to, kto naruszył prawo, przesłonił pytanie o przyszłość instytucji. Jego zdaniem politycy zaplątali się we własne racje do tego stopnia, że przestali szukać rozwiązania.

Nagrania, oskarżenia i konfrontacja przed Trybunałem
Przypomnijmy, że w piątek, 30 października, sędzia Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenie o miesięcznej przerwie w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Decyzja ta, której podstawy prawne są kwestionowane, doprowadziła do kolejnej eskalacji trwającego od lat konfliktu.
Przed siedzibą Trybunału pojawiły się oddziały policji. W nocy z 30 na 31 października do budynku przyjechał prezydent Karol Nawrocki. Nagrania pokazujące jego wejście, przepychanki w drzwiach oraz późniejszą wymianę zdań z sędziami szybko obiegły internet.
Strony przedstawiają sprzeczne relacje. Maciej Berek i Anna Korwin-Piotrowska zarzucili prezydentowi fizyczną agresję wobec sędziów. Z kolei przedstawiciele Kancelarii Prezydenta oskarżyli sędziów o próbę zablokowania wejścia głowie państwa i naruszenie nietykalności prezydenta.
Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęły zawiadomienia dotyczące wydarzeń przed TK. Obejmują między innymi podejrzenia zamachu na konstytucyjny organ państwa, naruszenia nietykalności sędziów oraz czynnej napaści na prezydenta.
Konflikt stał się również jednym z tematów wtorkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. RBN została zwołana jeszcze przed wydarzeniami przy alei Szucha, przede wszystkim w związku z kwestiami bezpieczeństwa państwa i obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Otwierając obrady 3 listopada, Karol Nawrocki oskarżył jednak rząd o próbę bezprawnego przejęcia Trybunału. Odpowiedzialnością za działania policji i decyzje podejmowane w TK obarczył Donalda Tuska.
Po posiedzeniu premier przyznał, że wystąpienie prezydenta było konfrontacyjne, ale jednocześnie zaproponował mu spotkanie w cztery oczy jeszcze w tym tygodniu. Celem miałoby być ograniczenie napięć politycznych i poszukiwanie porozumienia.

„Trybunał wygrany siłą jest łupem”
Właśnie do tych wydarzeń odniósł się Paweł Śliz, który był obecny na posiedzeniu RBN. Polityk przyznaje, że jako adwokat i poseł, który ślubował strzec Konstytucji, ze wstydem patrzył na sceny rozgrywające się przed siedzibą Trybunału.
Jego zdaniem błędy popełniły obie strony. Rząd powinien zastanowić się nad obrazem policyjnych oddziałów stojących przed budynkiem sądu konstytucyjnego. Prezydent natomiast – nad konsekwencjami nocnej konfrontacji z sędziami.
Śliz szczególnie ostro ocenia zachowanie Karola Nawrockiego. W swoim komentarzu stwierdza, że głowa państwa niczego nie zyskała, wdając się w przepychanki przy wejściu do Trybunału. Takie zachowanie uważa za sprzeczne z zasadą trójpodziału władzy.
Polityk zwraca przy tym uwagę na niebezpieczny precedens. Jeżeli przedstawiciel władzy wykonawczej może próbować siłowo rozstrzygać konflikt dotyczący sądu, to gdzie przebiega granica podobnej ingerencji w przyszłości? Przywołuje zwykłe sprawy obywateli – o alimenty, mieszkanie czy wolność – w których niezależność sędziów nie może zależeć od politycznych nacisków.
Jednocześnie krytykuje wykorzystanie policyjnego kordonu w konflikcie konstytucyjnym. Podkreśla, że policja nie powinna stawać się argumentem jednej ze stron politycznego sporu.
Najważniejsze jest jednak jego ostrzeżenie przed próbą zdobycia kontroli nad Trybunałem za wszelką cenę. W ocenie Śliza zwycięstwo jednej strony nie zakończy kryzysu, jeżeli druga nie uzna legalności działania instytucji.
„Trybunał wygrany siłą nie jest już Trybunałem. Jest łupem” – podkreśla poseł.
Krok wstecz i rozmowa bez kamer
Co zatem proponuje parlamentarzysta? Przede wszystkim rezygnację z kolejnych demonstracji siły i rozpoczęcie rzeczywistych rozmów.
Śliz uważa, że potrzebny jest „gospodarz dialogu”, który potrafi zaprosić skonfliktowane strony do jednego stołu. Nie chodzi mu o mediację między politycznymi interesami, ale o znalezienie rozwiązania pozwalającego Trybunałowi normalnie funkcjonować.
Jego zdaniem odpowiedzialność spoczywa zarówno na premierze, jak i na prezydencie. Żaden z nich nie powinien traktować porozumienia jako ustępstwa wobec przeciwnika.
Polityk pozytywnie ocenia więc zapowiedź bezpośredniej rozmowy Donalda Tuska z Karolem Nawrockim po posiedzeniu RBN. Uważa, że spotkanie bez kamer i politycznej presji może być początkiem wyjścia z impasu.
Śliz podkreśla, że apel o porozumienie nie oznacza rezygnacji z oceny działań obu stron. Przeciwnie – ma własne stanowisko, ale uważa, że dziś ważniejsze od wzajemnego rozliczania win jest znalezienie trwałego rozwiązania.
„To jest odpowiedzialność obu stron. Nie ich prawo i nie ich wybór, tylko obowiązek wobec obywateli: umieć usiąść i się dogadać. Nie po to, żeby jeden drugiemu udowodnił rację. Po to, żeby Polska miała Trybunał Konstytucyjny, a nie pole bitwy przy alei Szucha. I żeby było jasne: nie piszę tego, żeby być symetrystą. Nie chowam się za »obie strony«, żeby nie zająć stanowiska. Mam stanowisko i mówię je wprost: władza wykonawcza nie wchodzi siłą do sądu, a policja nie powinna być argumentem w sporze konstytucyjnym. Ale dziś moje stanowisko jest mniej ważne niż to, żeby ci dwaj ludzie usiedli i porozmawiali. Tego chcę dla Trybunału” – podsumowuje poseł.
Jego zdaniem porozumienie powinno być na tyle trwałe, aby przetrwało również kolejną zmianę większości parlamentarnej. W przeciwnym razie konflikt powróci, gdy tylko zmieni się układ sił politycznych.
Kim jest Paweł Śliz?
Paweł Śliz jest posłem na Sejm X kadencji z Małopolski związanym z Krakowem. W wyborach parlamentarnych w 2023 roku kandydował jednak w okręgu nr 12, obejmującym między innymi powiaty chrzanowski, oświęcimski, wadowicki, suski i myślenicki. Startował z listy Trzeciej Drogi, tworzonej wówczas przez Polskę 2050 i PSL. Zdobył 19 630 głosów.
Z wykształcenia jest prawnikiem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, a z zawodu adwokatem. Przed rozpoczęciem pracy parlamentarnej prowadził praktykę adwokacką.
Obecnie reprezentuje Polskę 2050. Jest pierwszym wiceprzewodniczącym jej klubu parlamentarnego, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz członkiem Komisji do Spraw Służb Specjalnych.
„My, obywatele, nie pytamy już, kto miał rację”
Na zakończenie Paweł Śliz wraca do odpowiedzialności polityków za przyszłość Trybunału. W swoim apelu pisze:
„Wczoraj się pogubiliśmy. Dziś musimy usiąść. Jutro ma zostać Trybunał. My, obywatele, nie pytamy już, kto miał rację. Szukamy gospodarza dialogu. Kogoś, kto weźmie na siebie nie zaszczyt i nie funkcję, tylko odpowiedzialność. Za Trybunał, który orzeka, a nie jest zdobywany. Za wymiar sprawiedliwości, który jest nasz, a nie czyjś. To wszystko jest odpowiedzialnością za jutro. I od tego, kto ją dziś weźmie, zależy, czy jutro będziemy mieli Trybunał, czy tylko wspomnienie o nim”.
Premier i prezydent zadeklarowali już gotowość do rozmowy w cztery oczy. Pytanie, czy za tymi deklaracjami pójdzie rzeczywista wola porozumienia, które zakończy trwający od ponad dekady kryzys i przetrwa kolejne zmiany władzy. Bo dalsza eskalacja sporu wokół Trybunału nie sprzyja stabilności państwa. A przecież właśnie bezpieczeństwu Polski miało być poświęcone posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.


















