środa, 28 marca 2018 06:23, aktualizacja 8 lat temu

Śmierć pod kołami pociągu – trwa śledztwo

Śmierć pod kołami pociągu – trwa śledztwo

W czwartek 22 marca, tuż przed godziną 8:00 rano w Libiążu doszło do tragedii. Na torach zginął 67-letni mężczyzna. Przechodził w miejscu niedozwolonym. Pociąg niestety był zbyt blisko, by w porę wyhamować.

Do wypadku doszło w Libiążu w pobliżu ul. Leśnej i ul. Rouvroy. Skład jechał linią, przeznaczoną dla pociągów towarowych. – Z pierwszych ustaleń wynika, że pan wszedł na torowisko w miejscu niedozwolonym. Czemu to zrobił? Nie wiemy – mówi asp. sztab. Katarzyna Dąbkowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Chrzanowie. – Wiemy, że rozmawiał przez telefon komórkowy i nie reagował na sygnały dźwiękowe wysyłane przez maszynistę. Te wątki musimy zbadać. Po to potrzebny jest czas i prowadzone jest śledztwo w tej sprawie – dodaje.

Tożsamość mężczyzny została ustalona. Przez tory przechodził sam, co widzieli świadkowie zdarzenia. Miał przy uchu telefon, rozmawiał, ale jakby nie słyszał nadjeżdżającego pociągu, mimo że maszynista „trąbił”, ostrzegając, by ten opuścił niezwłocznie torowisko.

Wyhamowanie pociągu nie było możliwe. Pociąg jechał z kopalni Janina w kierunku Chrzanowa. Był to pociąg towarowy – lokomotywa ciągnęła dziewięć wagonów. Niestety tak ciężkiego składu nie da się zatrzymać w miejscu. Pociąg, zwłaszcza towarowy, to nie samochód, który – oczywiście zależnie od prędkości, z jaką jechał – jest w stanie zatrzymać się na odcinku kilkudziesięciu metrów. Pociąg potrzebuje na to kilkuset metrów, a niejednokrotnie nawet ponad kilometr. To wszystko jest zależne od wagi składu (lokomotywa plus wagony plus ładunek) oraz prędkości, z jaką się poruszał. Lokomotywa w pociągach osobowych waży średnio 80 ton (dla porównania – samochody ważą średnio 1-2 tony). Lokomotywa ciągnąca wagony z węglem to oczywiście dużo większy tonaż...

W tej sytuacji maszynista dopełnił wszystkich swoich obowiązków, „trąbił”, sygnalizował mężczyźnie konieczność zejścia z torów, ten natomiast nie reagował. Mimo próby, maszynista nie zdołał w porę zatrzymać pociągu. Skład znajdował się zbyt blisko miejsca, w którym przechodził mężczyzna.

– Maszynista był trzeźwy, dla nas jest to pierwsza i najważniejsza sprawa. Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że maszynista zachował się prawidłowo – podkreśla asp. sztab. Katarzyna Dąbkowska, rzecznik chrzanowskiej policji.

Prowadzone są czynności, żeby wykazać, jakie były dokładne okoliczności zdarzenia. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza.

– Trzeba przesłuchać świadków, którzy widzieli całe zajście oraz odnaleźć członków rodziny osoby, która zginęła – mówi oficer prasowy KPP. – Te wszystkie sprawy musimy zbadać na polecenie Prokuratury Rejonowej w Chrzanowie, która prowadzi śledztwo. Jak będzie już zebrany materiał dowodowy w tej sprawie, rzuci nam światło na to, co się stało i jaka była tego przyczyna. Na razie za wcześnie o tym mówić, dlaczego ten pan był na torach i dlaczego nie reagował – dodaje rzecznik chrzanowskiej policji.

Tuż po zdarzeniu została wykonana sekcja zwłok. W tym momencie funkcjonariusze czekają na protokół z sekcji, który będzie najważniejszym dokumentem w sprawie. Niestety jego przygotowanie może potrwać nawet miesiąc.

Nie da się natomiast opisać słowami, co w chwili wypadku czuł maszynista, który widział mężczyznę na torach, próbował go ostrzec, próbował hamować… Nic jednak nie dało się zrobić… Był bezradny... Pozostanie natomiast trauma, że przyczynił się – choć oczywiście nieumyślnie – do czyjejś śmierci…

Anna Piątkowska-Borek

fot. Pixabay.com

Obserwuj nas w Google News

Chrzanów - najnowsze informacje

Rozrywka