sobota, 6 czerwca 2020 09:54

Tomasz Mann i dzieje niemieckiej duszy po 145. latach od jego urodzin

Autor Mirosław Haładyj
Tomasz Mann i dzieje niemieckiej duszy po 145. latach od jego urodzin

Przypadająca 6 czerwca 145. rocznica urodzin Tomasza Manna to doskonały moment, aby zadać pytania o jego twórczość, ale i też jej kontekst i inspiracje. W jaki sposób autor „Czarodziejskiej góry” konfrontuje się z ideami swojej epoki? Jak odczytywał rolę Niemców i państwa niemieckiego na przestrzeni historii? Czy stanowi on nadal źródło inspiracji i czy w ogóle warto jeszcze sięgać do jego twórczości?

Z pewnością był czuły na rzeczywistość, która go otacza – można zaryzykować stwierdzenie – jak sejsmograf. Nie ograniczał się jednak do prostej rejestracji delikatnych wstrząsów czy też poważnych tąpnięć, lecz raczej je opisywał i przetwarzał, aby ukazać ich charakter i źródło. Epoka, w której tworzył, nie dość, że nie była wolna od wstrząsów, lecz wręcz była wprawiona w drgania przez kolizję całych płyt tektonicznych, które ścierały dawne granice i wytwarzały nowe. A on znajdował się w epicentrum, skąd wychodziła fala uderzeniowa zmieniająca oblicze dotychczasowego porządku. Cywilizacja, kultura, polityka, a nawet tak delikatna materia, jak dusza jego narodu – zaczynały się jawić przed jego oczami, jako przedmioty transformacji – wprawione w ruch i już nigdy niemające powrócić w tym samym kształcie na swoje miejsce. Tomasz Mann był świadkiem tych przemian zarówno w końcu XIX wieku, gdy zmieniał się model życia społecznego, ale i w czasach totalitarnej redefinicji.

Można by zapewne wykazać kilka tematów, z którymi mierzył się w swojej twórczości: mieszczanie i ich miejsce w kulturze, zmiany zachodzące w świecie przed I wojną światową czy zmiana, która dokonuje się na jej skutek wraz z dramatycznymi konsekwencjami dojścia do władzy Hitlera. Rzeczywistość, którą miał przed oczami aż kipiała od przełomowych zmian, jednak nie sposób nie zauważyć, że Mann zmieniał do swój stosunek do tej rzeczywistości (wbrew temu, jak później opisywał swoją biografię). Od słynnych słów „Wojna! Czuliśmy się oczyszczeni i wyzwoleni, mieliśmy wielkie nadzieje”, które kreślił w czasie I wojny światowej wraz „Rozważaniami człowieka niepolitycznego”, w których wykazywał, że naród niemiecki „ma w sobie coś zasadniczo jakościowo innego, lepszego, czystszego, zdrowszego i wyższego niż angielski i francuski”, przez refleksję, w której stanowczo widać utemperowany stosunek do przemian – widoczny w „Czarodziejskiej Górze”, czy słynne mowy w BBC do niemieckiego narodu w czasie II wojny światowej, aż po rozrachunek z duszą niemiecką w „Doktorze Faustusie”. Zmiana, która się w nim dokonuje, ukazuje nie tylko jego drogę, ale pewne spektrum idei tkwiące w tej epoce. Mann, który konfrontuje się z wyzwaniami – raz daje się unieść pewnej społecznej fali, raz mierzy się z jej konsekwencjami.

Bystry i przenikliwy obserwator

Jednak nie wolno zapominać, że mamy tu przecież do czynienia – nie z politykiem czy aktywistą, lecz człowiekiem kultury, który niesie w sobie ten niezwykły powab erudycji, inteligencji i wyczucia tak osobliwy dla tamtego czasu. Autor „Buddenbrooków” wprowadził jednak, wraz z innymi wielkimi jego czasu, powieść, jako komentarz do współczesnych wydarzeń, jednak podniósł ją jeszcze na poziom wyższy, w którym uwidacznia się pewien filozoficzny zamysł. Jest to dialog z czytelnikiem, w którym prezentuje swój punkt widzenia, jednocześnie zapraszając do konfrontacji z nim. Każda z jego książek odpowiada w jakiś sposób na dylematy i potrzeby, które formułują się w jego dobie. I co ważne, nie stroni od recenzowania rzeczy bardzo czułych i trudnych do uchwycenia. Bez wątpienia, do nich należała też dusza i forma jego własnego narodu. Silnie przeżywając wydarzenia, które rozgrywały się właśnie na arenie dziejów, spostrzegł, że bez zrozumienia tego podstawowego elementu cywilizacyjno-twórczego, nie sposób zrozumieć całego dramatu, którego jest się świadkiem.

Mann nie stroni od recenzowania rzeczy bardzo czułych i trudnych do uchwycenia. Bez wątpienia, do nich należała też dusza i forma jego własnego narodu

Jak to często bywa, bystry i przenikliwy obserwator, potrafi być pełen złośliwości i ironii. Sam wybierając emigrację już od 1933 roku, wie, że rozpoznanie charakteru zmian, które dzieją się w jego ojczyźnie – będzie kluczem do zrozumienia nie tylko nowej formy niemieckości, ale i szerzej pewnych idei, z którymi trzeba będzie się zmierzyć także w wymiarze uniwersalnym. Nie jest przypadkiem, że motywem, który często powraca w jego przemówieniach i pracach, jest diabelskie kuszenie czy też konfrontacja z ciemnymi mocami, drzemiącymi gdzieś zastanym systemie. „Doktor Faustus”, który jest niezwykłym komentarzem do czasów uwiedzenia narodu niemieckiego przez nazistowski totalitaryzm,  obrazuje, jak Mann czuł tę rzeczywistość. Co ciekawe, nie był to jedynie zabieg literacki, przecież otwarcie w bibliotece amerykańskiego kongresu mówił, że „Niemcy jako politycy wierzą, iż tak winni się zachowywać, żeby ludzkości zapierało dech – to właśnie uznają za politykę. Jest ona dla nich złem – stąd myślą, iż za jej sprawą sami powinni stać się diabłami.”

Przypadająca 6 czerwca 145. rocznica urodzin Tomasza Manna to doskonały moment, aby zadać pytania o jego twórczość, ale i też jej kontekst i inspiracje. W jaki sposób autor „Czarodziejskiej góry” konfrontuje się z ideami swojej epoki? Jak odczytywał rolę Niemców i państwa niemieckiego na przestrzeni historii? Czy stanowi on nadal źródło inspiracji i czy w ogóle warto jeszcze sięgać do jego twórczości? O tym (i nie tylko) – w tym numerze naszego tygodnika.

Czytaj także:

Wojciech Kunicki: Czytajmy Tomasza Manna
Trudno powiedzieć, który Mann jest autentyczny, a który nie: czy ten piętnujący demokracje zachodnie, a zwłaszcza „literatów cywilizacyjnych”, czy nawrócony demokrata w roku 1922? W wypadku takiego mistrza słowa podobne pytania wydają się wręcz niestosowne – pisze Wojciech Kunicki w „Teologii Polity…
Jan Rokita: Zygfryd odarty ze smoczej skóry
Prawdziwy kłopot świata z Niemcami polega na tym, iż to, co w nich najlepsze i najbardziej szlachetne, ma szczególną skłonność do wyradzania się w zło i zbrodnię – pisze Jan Rokita w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Tomasz Mann i dzieje niemieckiej duszy”.
Hubert Orłowski: Tomasz Mann – Nasz ci jest [ON]?!
Odpowiedź o polityczność Tomasza Manna, o jej charakter, nie będzie jednoznaczna, choć przecież sam pisarz nierzadko dokonywał w swych wystąpieniach i tekstach publicystycznych zdecydowanych samookreśleń. W 1918 r. nawet prowokował samooceną, gdy opatrzył swój mamuci esej tytułem-wyznaniem „Rozważan…
Jan Tomkowski: Diabły w Davos
Od dawna uważam, że jedną z najważniejszych postaci literatury światowej, występującą na wszystkich kontynentach i w różnych epokach, jest diabeł. Może on przybierać rozmaite postacie, pojawiać się w różnych konwencjach: humorystycznej, satyrycznej, tragicznej. Może być duchem albo istotą używającą …
Jacek Kępa: „Rozważania człowieka niepolitycznego” Tomasza Manna – Niemcy kontra Europa
Na miano sztuki nie zasługuje odnosząca się wyłącznie do spraw społecznych literatura, a zajmująca się nią osoba nie jest prawdziwym twórcą, lecz zaledwie literatem, literatem reprezentującym zachodnie imperium cywilizacji – pisze Jacek Kępa w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Tomasz Mann i dzieje…

Inf. i tekst.: Teologia Polityczna, Jan Czerniecki, redaktor naczelny
Fot.: By Lua error in Module:Creator at line 839: attempt to concatenate local 'lastname' (a nil value). - Van Vechten Collection at Library of Congress, Domena publiczna

Kultura

Kultura - najnowsze informacje