środa, 19 stycznia 2022 13:04

"Moi lekarze są na granicy wytrzymałości. Błagamy ich, by chcieli przyjść do pracy". Kto będzie leczył w Wadowicach?

Autor Głos 24
"Moi lekarze są na granicy wytrzymałości. Błagamy ich, by chcieli przyjść do pracy". Kto będzie leczył w Wadowicach?

Sytuacja w wadowickim szpitalu nie wygląda najlepiej. O ile nie brakuje w nim łóżek covidowych (co wraz ze wzrostem zakażeń koronawirusem może się zmienić), o tyle niebawem może zabraknąć rąk do pracy. O aktualnej sytuacji w ZOZZ w Wadowicach rozmawiamy z dyrektor Barbarą Bulanowską.

Podczas środowej (19 stycznia) konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o rekordowym wzroście zakażeń koronawirusem. W ciągu ostatniej doby na terenie Polski wykryto aż 30 586 nowych przypadków Covid-19. Piąta fala epidemii stała się faktem. Jak na jej początku radzą sobie małopolskie szpitale? O aktualnej sytuacji w wadowickim ZOZZ rozmawiamy z dyrektor Barbarą Bulanowską.

– W zeszłym tygodniu prawie wszystkie covidowe łóżka mieliśmy zajęte. Teraz to troszeczkę spadło, ale w ciągu kilku dni sytuacja na pewno się zmieni. Jakby popatrzeć na statystyki pokazujące zakażenia koronawirusem na świecie, to podczas wcześniejszych fal (w fazach szczytowych w skali makro) nigdy nie było więcej zachorowań niż milion. Teraz notuje się ich powyżej 3 miliony. To do nas dopiero idzie i możemy się spodziewać w bardzo krótkim czasie więcej niż trzykrotnego przyrostu chorych. Jeżeli do niedawna mieliśmy kilkanaście tysięcy zachorowań, to niedługo może być ich nawet ponad 100 000 dziennie

– oceniła dyrektor Bulanowska.

Szefowa placówki poinformowała nas, że obecnie zmaga się z podobnymi problemami, co wiele innych szpitali na terenie województwa małopolskiego. Dyrektor zwróciła jednak uwagę, że przy rosnącej liczbie zakażeń koronawirusem, odsetek przypadków wymagających hospitalizacji będzie automatycznie wzrastał. To może doprowadzić do paraliżu służby zdrowia.

Największym problemem, z jakim zmaga się szpital w Wadowicach, jest personel:

– Nawet gdybym zlikwidowała odcinek ginekologiczny i chciała położyć tam pacjentów, to nie ma ich kto leczyć

– wyjaśniła Bulanowska.

Dyrektor zwróciła uwagę na kondycję zatrudnianego przez nią personelu. Barbara Bulanowska wyraźnie podkreśliła, że pracujący w wadowickim ZOZZ lekarze są na skraju wytrzymałości:

–  Moi lekarze są na granicy wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Dyżurują bardzo dużo. Z jednej strony pojawia się oburzenie, że tak dużo, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie, co bym zrobiła, gdyby nie przyszli do pracy. Prosimy i błagamy ich, żeby zechcieli przyjść.

Dyrektor nawiązała do upublicznienia w ostatnim czasie wysokich (w społecznym mniemaniu) zarobków lekarzy:

– To był jeden miesiąc, w którym lekarz zarobił więcej, ponieważ był szczyt zakażeń koronawirusem, a medyk dostał dodatek covidowy. Wynosi on raptem 150 zł. To stawka, która jest powszechnie stosowana Małopolsce. Są wyższe. Wspomniany lekarz miał 10 czy 11 dyżurów w ciągu miesiąca, a także dodatek covidowy. Wtedy stawkę liczy się podwójnie.

Szpitalowi w Wadowicach grozi sytuacja, w której wyczerpani lekarze zaczną się masowo zwalniać albo zwyczajnie nie zgodzą się przyjmować większej ilości dyżurów. Dyrektor Bulanowska poinformowała nas, że w wadowickim szpitalu złożono już pierwsze rezygnacje z pracy:

– Po pierwsze, nie mówię, że mogą się zacząć zwalniać, bo lekarze już się zwalniają. Mieliśmy taką sytuację, że lekarz przeszedł do POZ, ponieważ w szpitalu non stop miał do czynienia z ciężkimi przypadkami pacjentów i w przeciągu jednej nocy widział kilka zgonów, co przecież jest ciężko traumatyzujące. Natomiast, jak lekarz pójdzie do POZ, to świadczeń zdrowotnych może udzielać przez Internet, a i zarobi więcej (wbrew temu, co wszyscy mówią). To jest spokojna praca. W przypadku jakiegoś wątpliwego przypadku, zawsze może odesłać pacjenta do placówki nocnej, świątecznej czy na SOR, czyli do szpitala. Natomiast komfort pracy jest nieporównywalny, a pieniądze te same albo nawet większe.

Szefowa ZOZZ w Wadowicach na pytanie, jak obecnie wygląda sytuacja kadrowa w szpitalu, odpowiedziała:

– Jedna pani doktor właśnie odeszła do pracy w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Powiedziała, że nie chce już pracować w szpitalu. Inna pani doktor zmarła. Kolejny lekarz jest na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, bo chorował na Covid-19 i obecnie nie przyjmuje. Kilku starszych lekarzy przebywa na długotrwałych zwolnieniach. Ostatnio jeszcze jeden lekarz odszedł do innego szpitala.

Dyrektor Bulanowska zwraca uwagę na fakt, że problemem wadowickiego szpitala nie są jedynie zwolnienia.

– Po drugie, mamy (i tak jest w całej Polsce, to nie dotyczy tylko szpitala w Wadowicach) wielu starszych lekarzy, którzy już nie mają siły pracować. Posiadają duże doświadczenie, ogromną wiedzę, ale nie mają już siły fizycznej. Poza tym są z grupy ryzyka, więc narażają własne życie.

Oceniając dynamicznie zmieniającą się sytuację epidemiczną w województwie, dyrektor Bulanowska wyjaśniła, że na obecną chwilę opieka nad pacjentami jest jeszcze pod kontrolą, jednak postępujący wzrost zachorowań może to zmienić.

– Na obecną chwilę jestem w stanie mieć tyle łóżek covidowych, ile zostało przewidzianych. Jeżeli będę musiała zmienić strukturę, to będę załamana. Będzie mi bardzo ciężko. Jeżeli będzie więcej zakażeń (a jestem przekonana, że będzie), to myślę, że nie tylko mój szpital, ale większość szpitali (a szczególnie te mniejsze, które mają mniej personelu) będzie w dramatycznie trudnej sytuacji.

W rozmowie z naszą redakcją szefowa ZOZZ w Wadowicach oceniła, że w najlepszej sytuacji znajdują się duże szpitale na terenie województwa. Jej zdaniem placówki medyczne w Chrzanowie, Nowym Targu czy w Krakowie są szpitalami, które mają ogromny potencjał, ze względu na większą ilość pracowników.

– W takiej sytuacji, jaka jest, zaczyna być bardzo trudno. Co więcej, duże szpitale mają rezydentów. Na przykład w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie jest ich kilkuset. My mamy ich kilku, a to są przecież dodatkowe ręce

–  podsumowuje Barbara Bulanowska.

Czytaj również:

Dyrektor ZOZZ: “Pan radny chciał zaistnieć”. Mamy komentarz w sprawie funkcjonowania SOR-u
Wiadomości Wadowice: “Wkurzony” Paweł Krasa (wadowicki radny) zaapelował do starosty, Eugeniusza Kurdasa, by wprowadził zmiany w przyjmowaniu pacjentów przez wadowicki szpital.

Fot.: ZOZZ w Wadowicach, Starostwo Powiatowe w Wadowicach

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje