niedziela, 26 grudnia 2021 07:00

Wielkie serce kryje się w prostym człowieku, czyli jak zostać aniołem nie tylko od święta

Autor Patryk Trzaska
Wielkie serce kryje się w prostym człowieku, czyli jak zostać aniołem nie tylko od święta

Choroba dziecka, taka jak SMA, to niewyobrażalne cierpienie dla rodziców. Ból jest tym większy, że koszt leczenia dziecka przekracza możliwości finansowe rodziny. Wkrada się wtedy rozpacz i myśl: co teraz będzie? Jak sobie poradzimy? W takich sytuacjach nieoceniona jest pomoc ludzi bezinteresownych, którzy mają w sobie siłę i motywację do działania. Jedną z takich osób  jest Monika Bukowiecka z Krakowa.

Gdy liczy się czas

W Polsce co roku wykrywa się SMA u około 50. dzieci rocznie. Jest to choroba polegająca na stopniowym osłabieniu i zaniku mięśni. U paromiesięcznych dzieci objawia się wiotkością mięśni, problemami z poruszaniem się, trudnościami z przełykaniem, a także z zaburzeniami innych układów np. oddechowego, czy pokarmowego. Szczególnie ciężki jest pierwszy wariant tej choroby, który dotyka najmłodszych. Choroba ta nieleczona może doprowadzić do szybkiej śmierci dziecka.

Ostatnimi czasy o SMA zrobiło się głośno, z powodu szansy na normalne życie dla chorych, jaką daje nowy lek. Jednak ten jedyny ratujący życie preparat kosztuje około 9 mln złotych! Ruszyły więc ogólnopolskie zbiórki. Nie udały by się one jednak bez pomocy bezinteresownych ludzi takich jak Monika Bukowiecka.

- Zbiórkami charytatywnymi zainteresowałam się, około pół roku temu. Zabolało mnie to, jak wolno idą niektóre z nich. Za każdą z nich stoi ludzkie cierpienie. Dało mi to impuls do działania, do pomocy innym - mówi nam Monika Bukowiecka. Krakowianka wcześniej pomagała w zebraniu pieniędzy dla Igorka Kudrawskijego, a teraz zaangażowała się w pomoc dla Dimy Basova. - Całego świata nie zbawię, ale w taki sposób mogę, chociaż dołożyć swoją cegiełkę - dodaje koordynatorka zbiórki pieniędzy na Dimę.  

Stoisko charytatywne dla Igora Kudrawskijego na Targu Staroci Borek (czerwiec 2021) - fot. arch. Monika Bukowiecka

Dima też czeka na ratunek

Dima jest jednym z dzieci, u którego zdiagnozowano SMA typu pierwszego. Wraz z wraz z rodzicami pochodzi z Ukrainy, ale mieszka w Warszawie. Pierwszy typ tej choroby, występujący u najmłodszych dzieci, jest najbardziej trudną i bolesną odmianą. SMA sprawia, że chłopiec nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Ma problemy z poruszaniem rąk i nóg, trzymaniem głowy, czy samodzielnym obracaniem się. Rodzice robią wszystko co w ich mocy, aby zdobyć środki na leczenie syna, jednak nie jest to proste. Dlatego pomóc mu postanowiła Monika.

Skąd wziąć siłę do pomocy drugiemu człowiekowi?

Każdy z nas spotyka w swoim życiu osoby, które mówią nam, abyśmy odpuścili, że nie warto. Szczególnie w takich sytuacjach, gdy dany problem nie dotyczy bezpośrednio nas. Skąd takie osoby jak Monika czerpią motywację do działania? - Zawsze w takich sytuacjach myślę: a jakby to było twoje dziecko, to też byś mówiła: odpuść? Mam ponad roczną córeczkę i mnóstwo empatii w sobie. Jakbym miała problem, to też bym chciała, aby ktoś mi pomógł. Moja babcia-nauczycielka mówiła: Nie sztuka nauczyć mądrych. Sztuka nauczyć i wychować trudną młodzież. I ja myślę podobnie... nie sztuką jest pomaganie w błahych sprawach, w małych zbiórkach (co oczywiście też jest ważne, bo każdy zasługuje na pomoc). Wyzwaniem jest działać w trudnych sprawach i nie poddawać się - mówi Monika Bukowiecka.

Wielki plan na zbiórkę prosto z wielkiego serca

Ambicja, zawziętość i wiara w sukces w obliczu tak dużego wyzwania są na wagę złota. Zespół pracujący nad zdobywaniem funduszy dla Dimy, to zaledwie kilkanaście osób. Jak więc wyglądają zbiórki  i czy mają one sens? - Obecnie większość funduszy pozyskujemy dzięki zbiórce na portalu siepomaga. Ważne jest, aby poświęcać wolne chwile na pomoc innym. Kiedyś, razem z trójką moich dzieci wybraliśmy się na rynek, aby wspólnie kwestować. Rozdawaliśmy ulotki i ciastka. Zainteresowanie było ogromne, a dzieci były szczęśliwe - mówi Monika Bukowiecka. Jest przekonana, że każdy, niezależnie od wieku, może  zrobić coś dla drugiego człowieka, a przy tym miło spędzić czas.

Kwesta dla Dmytro Basova na Rynku Głównym w Krakowie (listopad 2021) - fot. arch. Monika Bukowiecka

Czemu warto pomagać komuś obcemu?

Sceptycy twierdzą, że należy takie przypadki zostawić fundacjom i portalom zbiórkowym, które specjalistycznie się tym zajmują. Szczególnie jeżeli potrzebujący nie jest Polakiem, bo w takich przypadkach jest to najtrudniejsze. - W tym przypadku nie jest to takie proste. Rodzice Dimy nie rozumieją języka polskiego na poziomie komunikatywnym. Mają problem z wypełnianiem dokumentów, rozmową z personelem. Jest to duża bariera w uzyskaniu pomocy w Polsce. Uważam, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Nie ważne, czy pochodzimy z dużego miasta, czy z małej wsi, czy z Polski, czy z innego kraju. Pomoc drugiemu człowiekowi daje olbrzymią satysfakcję i niesamowicie uskrzydla. Przekłada się na nasze życie codzienne. Każdy z nas powinien się zaangażować, ponieważ dobro wraca i nie zna granic materialnych, czy narodowych - mówi Monika Bukowiecka.

Święta, a zbiórki charytatywne

Boże Narodzenie to czas, w którym wielu z nas świętuje wraz z najbliższymi przy wspólnym stole. Równocześnie właśnie wtedy najwięcej ludzi potrzebuje wsparcia. Na co dzień jesteśmy zasypywani przez media społecznościowe ogłoszeniami z prośbą o pomoc. Często jest ich tak dużo, że zaczynamy mieć wątpliwości, czy są one prawdziwie. W ogromie ilości próśb o pomoc wydaje się nam, że jeżeli raz pomogliśmy to, nie musimy już więcej tego robić. Obraz ludzi w szpitalach, czy samotnych ukrytych w swoich domach, zaburza nam piękno świąt. Jednak warto podjąć wyzwanie i próbować pomóc, choćby jednej konkretnej osobie. - Zbiórka w tym konkretnym przypadku jest bardzo trudna, ale wierze w jej sukces. Gdybyśmy nie pomagali, ponieważ „jest to za trudne” to nigdy nie udałoby się pomóc potrzebującym. Okres świąteczny jest dosyć specyficzny, ale wierze, że Polacy mają ogromne serca, które otworzą się dla Dimy oraz innych potrzebujących - mówi Monika.

Boże Narodzenie, Nowy Rok to czas wielu przemyśleń, podsumowań i snucie planów na przyszłość. Kiedy w przerwie między świątecznymi spotkaniami, przeglądamy Internet pamiętajmy, że za każdą prośbą o pomoc kryje się konkretna osoba. Może to dobry czas, aby postawić sobie pytania: Czy ja mogę coś zrobić dla innych? Czy jestem w stanie komuś pomóc? Może właśnie w święta uda się nam dostrzec potrzebujących, których na co dzień, w natłoku obowiązków ciężko nam zauważyć.

Jak pomóc Dimie?

Dima Basov potrzebuje leku na SMA - fot. siepomaga.pl

Zbiórkę na ratowanie życia Dimy można wspomóc na siepomaga.pl: Nadzieja na życie silniejsza niż SMA! Ratuj Dimę!. Na jego konto trafiają też licytacje prowadzone na Facebooku w grupie: Licytacje dla Dimy Basov - SMA

Kraków

Kraków - najnowsze informacje