środa, 18 wrzesień 2019 13:22

Oświęcim: Prezes MZK nie widzi problemu. To „incydent”

Napisał
fot. UM Oświęcim fot. UM Oświęcim

Dwie przemęczone osoby za kierownicą autobusów MZK Oświęcim to „incydent”, więc po co tyle szumu? – tak w skrócie można podsumować wyjaśnienia Prezes MZK Oświęcim w sprawie kontroli PIP.

Niedawno pisaliśmy o wynikach kontroli w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Oświęcimiu, jaką przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy. Z raportu wynika, że doszło do wielu nieprawidłowości, m.in. dotyczących czasu pracy.

Poprosiliśmy Bożenę Fraś, Prezes MZK Oświęcim o komentarz w sprawie kontroli PIP w zakładzie. Dlaczego naraziła zdrowie pasażerów, pozwalając, by za kierownicą autobusów zasiedli przemęczeni pracownicy?

 

To tylko „incydent”...

Według Bożeny Fraś, nic złego się właściwie nie stało, ponieważ przekroczenia normy dobowej przez pracowników miały „charakter incydentalny” i dotyczyły „jedynie 2 osób”. Winą za całą sytuację obarczyła natomiast Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Synthos S.A. i Spółek (MZZPSiS).

Poniżej publikujemy w całości odpowiedź, jakiej udzieliła Prezes MZK Oświęcim:

– Przekroczenia normy dobowej, które stwierdził inspektor PIP w trakcie kontroli, miały charakter incydentalny tj. dotyczyły jedynie 2 osób zatrudnionych w różnych systemach czasu pracy, na różnych stanowiskach (dyspozytora i kierowcy). Ze względu na różne systemy czasu, w żadnym z nich nie wystąpiło przekroczenie tygodniowego czasu pracy. Sytuacje te miały miejsce wyłącznie w miesiącu lutym br., kiedy kilka osób z Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Synthos S.A. i Spółek (dalej MZZPSiS) próbowało wywołać (zapowiadany wcześniej w lokalnej prasie i portalach) paraliż komunikacyjny miasta Oświęcim, namawiając do tzw. protestu L4. W tym okresie w skali niespotykanej wcześniej wystąpiły liczne absencje chorobowe kierowców, przede wszystkim u członków związku zawodowego MZZPSiS. Dążąc do zapewnienia ciągłości świadczenia usług dla mieszkańców Oświęcimia i okolic oraz chcąc wykonać zadanie przewozowe, kilka osób w tym mechanicy i dyspozytorzy, posiadający uprawnienia do przewozów publicznych, zostało oddelegowanych do pracy jako kierowcy. O jednostkowym charakterze opisanego naruszenia norm czasu pracy świadczyć może również fakt, iż inspektor PIP nie dopatrzył się zastrzeżeń w tym przedmiocie, dopiero zasygnalizowanie przez MZZPSiS potrzeby skontrolowania czasu pracy konkretnych osób w konkretnym okresie skutkowało stwierdzeniem nieprawidłowości – wyjaśniła Bożena Fraś, Prezes MZK Oświęcim.

Tymczasem, jak się okazuje, bardzo łatwo wyjaśnić, dlaczego kontrola wykazała tylko dwa przypadki naruszeń czasów pracy.

– Stało się tak dlatego, że kontrola wszystkich pracowników w okresie półrocznym, byłaby zbyt czaso- i pracochłonna. Dlatego zostaliśmy poproszeni przez Inspektora PIP, jako strona postępowania, do zawężenia kontroli. W związku z tym wnioskowaliśmy, by kontrola objęła dyspozytorów i mechaników w okresie luty 2019, gdyż to najbardziej rzucało się w oczy, gdy dyspozytor i mechanik po 8 godzinach pracy siadał za kierownicą autobusu – wyjaśniają członkowie Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Synthos S.A. i Spółek. – Zatem argument, że lutowe nieprawidłowości to incydentalny przypadek, jest nadinterpretacją. Nie kontrolowano czasów pracy, odpoczynku w innych okresach, ani w przypadku pozostałych kierowców. Nie można zatem uznawać, że w innych okresach takich nieprawidłowości nie było i nadal nie ma, gdyż kierowców nadal brakuje, a jeśli nic się nie zmieni, to będzie ich coraz mniej – dodają członkowie MZZPSiS.

To jednak nie wszystko.

– Pani Prezes nie wspomina jednak, o bardzo ważnym fakcie – mianowicie, przekroczenia dobowych czasów odpoczynku dla tych dwóch osób sięgają 8 dni w okresie od 11.02 do 26.02.2019, więc o jednostkowym przypadku trudno tutaj mówić – wyjaśniają członkowie MZZPSiS.

Trudno zatem 8 dni z naruszonymi normami nazwać „incydentem”…

Warto też przypomnieć, że w lutym tego roku prezes MZK Oświęcim na łamach niektórych lokalnych mediów zarzekała się, że wszystko jest w porządku i nie dochodzi do złamania przepisów. Tymczasem – jak wykazała kontrola PIP – Bożena Fraś minęła się z prawdą, ponieważ przypadki przekroczenia czasu pracy się zdarzyły.

Co więcej, skoro według prezes MZK Oświęcim wspomniane dwa przypadki to tylko „incydent”, to strach pomyśleć, w którym momencie – według Bożeny Fraś – sytuacja stałaby się poważna. Gdyby wszyscy pracownicy pracowali ponad siły? Bo jak można wnioskować z odpowiedzi prezes Fraś, skoro tylko dwie osoby pracowały zbyt długo, to „nic się nie stało”.

Przypomnijmy. Do spowodowania wypadku komunikacyjnego, w którym giną ludzie, wystarczy jedna przemęczona osoba, która siada za kierownicą. Tym bardziej przeraża fakt bagatelizowania sytuacji przez Prezes MZK Oświęcim.

 

Kto winien?

Za lutową nieobecność w pracy kierowców Prezes MZK Oświęcim obwinia MZZPSiS. Zapomina jednak, że w lutym 2019 MZZPSiS dopiero tworzył swoje struktury w MZK, więc z „protestem” (jak absencję kierowców w pracy nazwała prezes Bożena Fraś) nie mógł mieć nic wspólnego.

– To raczej Pani prezes jest winna wysokiej absencji w lutym 2019. Kierowcy mieli dość rządów pani prezes i jej podwładnych, ciągłej presji i nacisków – komentują członkowie MZZPSiS.

Niestety, jak się dowiedzieliśmy, od lutego sytuacja wcale się nie zmieniła. Jest nawet jeszcze gorzej.

– Sytuacja od lutego wcale się nie poprawiła, wręcz przeciwnie, teraz już pani prezes nawet nie ukrywa, że jesteśmy dla niej niewygodni i dopuszcza się metod jak z czasów PRL – publiczne wystąpienia jej i przychylnych jej osób, mające na celu szkalowanie MZZPSiS, czy stosowanie ograniczeń i zrzucanie winy za nie na członków naszego związku, to przykłady niektórych. Dochodzi do sytuacji, w której przedstawiciele trzech pozostałych związków (jak to pani prezes przyznała – „jej związków”) nachodzą Radną Rady Miasta i próbują naciskać, by nie dopytywała się w swoich interpelacjach o sprawy MZK. Gdy zobaczyli, że to nie pomoże, zaczęli szkalować moją osobę – mówi Bartłomiej Gieregowski, Przewodniczący Zarządu Zakładowego Związku w MZK Oświęcim, MZZPSiS. – Na szczęście mamy wśród radnych takich, którzy nie boją się wypełniać swoich obowiązków i nie ulegli naciskom.

Anna Piątkowska-Borek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.