czwartek, 7 października 2021 13:24

Michał Sikorski: "Wcieliłem w życie swoje dziecięce marzenie i absolutnie tego nie żałuję"

Autor Mirosław Haładyj
Michał Sikorski: "Wcieliłem w życie swoje dziecięce marzenie i absolutnie tego nie żałuję"

Na zakończonym 25 września w Gdyni 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych nagrodę za "Profesjonalny Debiut Aktorski" zdobył 26-letni Wadowiczanin, Michał Sikorski, za swoją rolę w filmie „Sonata”.

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to jeden z najważniejszych festiwali filmowych w Polsce. W Konkursie Głównym jego 46. edycji znalazło się 16 filmów, a Złote Lwy zdobył film "Wszystkie nasze strachy" w reżyserii Łukasza Ronduda i Łukasza Gutta.

Wśród indywidualnie nagrodzonych aktorów znalazł się Michał Sikorski, który zgarną 15 000 zł i statuetkę za "Profesjonalny Debiut Aktorski", którym była jego rola w filmie „Sonata” w reżyserii Bartosza Blaschke. Ten ostatni został zresztą wyróżniony głosami publiczności za swój obraz, który był zarazem jego fabularnym debiutem.

Michał Sikorski podczas gali odbiera nagrodę za "Profesjonalny Debiut Aktorski"/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Mateusz Ochocki)
Michał Sikorski podczas gali odbiera nagrodę za "Profesjonalny Debiut Aktorski"/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Mateusz Ochocki)

„Sonata” opowiada prawdziwą historię Grzegorza Płonki. W jego rolę wcielił się młody Wadowiczanin. Grzegorz, latami diagnozowany jako dziecko autystyczne, żyje w swoim hermetycznym świecie i nie potrafi nawiązać kontaktu ze światem. Wydaje się, że jego jedyną pasją jest uderzanie w klawiaturę starego fortepianu stojącego w jego domu.

Po kilkunastu latach wychodzi na jaw, że przyczyną izolacji Grzegorza nie jest autyzm, tylko głęboki niedosłuch, pod którym skrywa się wielki talent muzyczny. Dzięki aparatowi słuchowemu Grześ zaczyna poznawać dźwięki, słowa i muzykę, w której się zakochuje. Pragnie zostać pianistą i wystąpić w filharmonii. Niestety nikt poza nim samym i najbliższą rodziną nie wierzy, że niesłyszący chłopak - choć wspomagany nowoczesną technologią - spełni swoje marzenia.

„Sonata” opowiada prawdziwą historię Grzegorza Płonki w rolę którego wcielił się młody Wadowiczanin//Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)
„Sonata” opowiada prawdziwą historię Grzegorza Płonki w rolę którego wcielił się młody Wadowiczanin//Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)

– Sonata opowiada prawdziwą historię wyjątkowego muzyka – Grzegorza Płonki z Murzasichla, którego miałem przyjemność poznać kilka lat temu. Grzegorz przez kilkanaście lat żył w swoim hermetycznym świecie. Nie znał słów, więc nie mógł się komunikować, przekazać prostych, podstawowych informacji. Kiedy usłyszałem, jak gra i kiedy poznałem jego nieprawdopodobną historię podjąłem decyzję, by poświęcić kilka lat życia i poprzez mój film pomóc mu wyjść z tego zamkniętego świata. Nie było to proste – mówi o filmie jego scenarzysta i reżyser, Bartosz Blaschke.

Bartosz Blaschke - scenarzysta i reżyser "Sonaty/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)
Bartosz Blaschke - scenarzysta i reżyser "Sonaty/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)

– Grzegorz po przeczytaniu scenariusza spotkał się ze mną i powiedział „Bartek, napisałeś fajny scenariusz, ale mnie w nim nie ma". Zrozumiałem wtedy, że mur między tzw. niepełnosprawnością i tzw. normalnością jest grubszy niż sądziłem. Napisałem więc kolejne wersje scenariusza próbując się przez niego przebić – opowiada filmowiec, który nie kryje, że wsparcie w pracach nad filmem otrzymał od przyszłego odtwórcy jego głównej roli. – Z pomocą przyszedł mi aktor Michał Sikorski, który podczas trzyletnich przygotowań do roli, stał się Grzegorzem Płonką fizycznie i psychicznie. Dzięki talentowi i wrażliwości Michała udało nam się, mam nadzieję, wykuć w tym murze szczelinę, przez którą możemy teraz zajrzeć i przyjrzeć się Grzegorzowi uważniej – opowiada reżyser i dodaje: – A warto mu się przyjrzeć, bo w jego historii zaklęta jest prawda o istocie człowieczeństwa, istocie sztuki. Po co żyjemy i po co tworzymy? Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze?

„Sonata” to poruszający film rozgrywający się w majestatycznych Tatrach, opisujący autentyczną historię muzyka Grzegorza Płonki z Murzasichla. Pokazuje niesamowitą, okupioną ogromnym wysiłkiem i walką, drogę do osiągnięcia niemożliwego.

Z odtwórcą roli Grzegorza Płonki, Michałem Sikorskim rozmawiamy o przyznanym mu wyróżnieniu, przygotowaniach do roli oraz dalszych zawodowych planach.

Panie Michale, Emocje już opadły? Co pan czuł odbierając statuetkę?
– Cały pobyt na Festiwalu w Gdyni był bardzo emocjonującym przeżyciem. Nie tylko ze względu na nagrodę, która była jego wymarzonym akordem końcowym, ale przede wszystkim dlatego, że oddaliśmy  nasz film publiczności. SONATA została przyjęta owacyjnie, wzbudzając w festiwalowych widzach wiele emocji. Emocje towarzyszyły mi jeszcze kilka dni po powrocie z Gdyni, ale faktycznie pozwoli już opadają.

Nagroda za "Profesjonalny Debiut Aktorski" musi szczególnie cieszyć, choć to nie pierwsze pana wyróżnienie. Przypomnijmy, w 2019 r. otrzymała Pan Krakowską Studencką Nagrodę Teatralną „Chodźże do Teatru”  w kategorii najlepszy aktor młodego pokolenia. Czym jest dla Pana gdyńskie wyróżnienie?
– O nagrodzie w Gdyni marzą chyba wszyscy aktorzy w tym kraju, dlatego otrzymanie jej za swoją pierwszą w życiu główną rolę jest dla mnie szczególnym wyróżnieniem, które niewątpliwie daje mi kopa do dalszej pracy.

Nagrodę otrzymał pan za rolę w filmie w filmie "Sonata", gdzie gra pan osobę z autystyczną/niedosłyszącą. Zdanie miał pan niełatwe. Jak przygotowywał się pan do roli?
– Przede wszystkim poznałem pierwowzór swojego bohatera. Poznałem też jego rodziców, ale również w procesie przygotowań miałem spotkania z terapeutą z ośrodka dla autystyków i psychiatrą. Zadanie było o tyle skomplikowane, że Grzegorz, którego zagrałem, dla lekarzy wyglądał na osobę autystyczną, a faktyczną przyczyną jego zamknięcia na świat był głęboki niedosłuch. Do roli przygotowywałem się prawie trzy lata, dlatego mam duże poczucie satysfakcji, że udało się nam zrobić ten film. Sam z niecierpliwością czekam na kinową premierę SONATY. Nie jest jeszcze znana oficjalna data wejścia filmu do szerokiej dystrybucji, ale najprawdopodobniej będzie to początek przyszłego roku.

„Sonata” to poruszający film opisujący autentyczną historię muzyka Grzegorza Płonki z Murzasichla/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)
„Sonata” to poruszający film opisujący autentyczną historię muzyka Grzegorza Płonki z Murzasichla/Fot.: Materiały prasowe 46. FPFF (Jarosław Sosiński)

Panie Michale, dlaczego wybrał pan aktorstwo?
– Wybrałem aktorstwo, bo chciałem być aktorem. Po prostu. Nie wydawało się to ani rozsądne, ani "przyszłościowe", ale wcieliłem w życie swoje dziecięce marzenie i absolutnie nie żałuję swojego wyboru.

Jakie zawodowe wyzywania stoją przed panem obecnie?
– Przede wszystkim jestem tuż przed premierą spektaklu CUDZOZIEMKA, który przygotowujemy w Teatrze Polskim w Poznaniu wraz z reżyserką Katarzyną Minkowską. Po premierze zaczynam pracę na planie nowej produkcji, o której niestety nie mogę jeszcze nic powiedzieć, ale zapraszam na mój profil na Instagramie (michal._sikorski), gdzie staram się na bieżąco informować o swojej działalności zawodowej. Mam nadzieję, że niebawem zaproszę Państwa do kina na SONATĘ i będę mógł uchylić rąbka tajemnicy o swoich dalszych planach.

Fot. tytułowe: Materiały prasowe 46. FPFF (Mateusz Ochocki)

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje