piątek, 21 maja 2021 12:46

Oponentom mruczeć pod nosem wolno… Miasto zabiera głos w sprawie „mitów i teorii spiskowych”

Autor Mirosław Haładyj
Oponentom mruczeć pod nosem wolno… Miasto zabiera głos w sprawie „mitów i teorii spiskowych”

28 kwietnia na internetowej stronie Urzędu Miasta ukazała się informacja w której władze Bochni odniosły się do funkcjonujących w przestrzeni publicznej „mitów i teorii spiskowych” w związku z realizowanymi w centrum miasta inwestycji. Choć dyskusji i opinii w kwestii prowadzonej rekultywacji nie brakuje i prowadzone są one od dawna, miasto dopiero teraz oficjalnie odniosło się do niektórych spraw podnoszonych przez lokalne media. Co bezpośrednio stoi za takim działaniem?

W artykule zatytułowanym „Wiosenny komentarz o rewitalizacji”, widniejącym na internetowej stronie miejskiego urzędu, już na wstępie możemy przeczytać następujące słowa: „W ostatnim czasie obserwujemy wzmożenie zainteresowanie tym, co jest realizowane w centrum miasta czy na Plantach Salinarnych, jest to ze wszech miar zrozumiałe. Niektóre z podnoszonych kwestii to rzeczywista troska o nasze wspólne dobro, niektóre natomiast mity i teorie spiskowe czy dyskusje pojawiające się w przestrzeni publicznej chwilami sięgają poziomu układanego brukuprzesłaniając idee całego zamierzenia, które się obecnie dokonuje”. W dalszej części tekstu zamieszczono informacje o postępie prac prowadzonych inwestycji związanych z rewitalizacją zabytkowej części miasta. W komentarzu bocheński urząd miejski odniósł się także m. in. do konieczności skorygowania informacji na tablicach pamiątkowych mających pojawić się na rynku. Poruszona została także kwestia architektonicznej wizja całości zagospodarowania historycznego centrum miasta oraz innych modernizowanych jego części.

Pisaliśmy o tym tutaj:

Urząd Miasta odpowiada na “mity i teorie spiskowe” pojawiające się w przestrzeni publicznej
W ostatnim czasie można zaobserwować wzmożone zainteresowanie tym, co jest realizowane w centrum Bochni oraz na plantach salinarnych.

Poza funkcją informacyjną, urzędowa informacja w głównej mierze pełni odpowiedzią na wspomniane wcześniej „mity i teorie spiskowe” oraz różnego rodzaju zarzuty stawiane miejskim urzędnikom, jak na przykład oskarżenie o niedostosowanie rewitalizowanej tkanki miejskiej do potrzeb osób niepełnosprawnych. Opublikowany tekst jest pierwszym od dawna oficjalnym odniesieniem się do informacji pojawiających się w lokalnych mediach. Dlaczego taki komentarz pojawił się dopiero teraz, skoro krytyka podejmowanych przez miejski urząd decyzji trwa od dawna? Czy tego typu reakcje nie powinny pojawiać się wcześniej i częściej? I wreszcie, czy realizacja rewitalizacji rynku rzeczywiście przerosła jego pomysłodawców, jak twierdzą oponenci? Z tymi wszystkimi pytaniami udaliśmy się do pana Andrzeja Koprowski z Wydział Promocji i Rozwoju Miasta.

Prace przy rewitalizacji Plant Salinarnych/Fot.: UM Bochnia
Prace przy rewitalizacji Plant Salinarnych/Fot.: UM Bochnia

Panie Andrzeju, w ostatnim czasie Urząd Miasta na swojej stronie internetowej postanowił odnieść się do informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej, dotyczących m. in. modernizacji Rynku oraz Plant Salinarnych. Piszecie Państwo nawet wprost o "mitach i teoriach spiskowych". Co bezpośrednio stoi za tą decyzją? Pytam, ponieważ obserwując lokalne portale informacyjne, wiadomości poddających w wątpliwość działania bocheńskiego urzędu i jego władz nie brakowało, ale dopiero teraz postanowiliście się do nich ustosunkować.
– Na wstępie należy przypomnieć, że to, co od kilku lata się dokonuje, to nie podejmowane ad hocdecyzje, co by tu zmienić w przestrzeni miejskiej, tylko głębokie zmiany odpowiadające współczesnym wyzwaniom i problemom z którymi Bochnia musi się zmierzyć. W Gminnym Programie Rewitalizacji Miasta Bochnia na lata 2017-2027 dokonaliśmy głębokiej diagnozy problemów i zjawisk kryzysowych. Wszystko to, poprzedzone było kilkuletnim przygotowaniem, dyskusją i konsultacjami. Rada Miasta poprzez przyjęcie tego dokumentu zobligowała Burmistrza do realizacji zapisanych w nim projektów rewitalizacyjnych, które są od kilku lat dokonywane, poza tym należy pamiętać, że w GPR-ze znajdują się projekty różnych podmiotów, nie tylko Gminy Miasta Bochnia. Dzięki środkom z Unii Europejskiej zrealizowano min. tężnię solankową, realizujemy rewitalizację centrum, przebudowę budynków posalinarnych na plantach (pierwszy etap rewitalizacji plant). Ponadto rewitalizacja obejmuje swoim zasięgiem nie tylko to, co obecnie widzimy ale także Plac Pułaskiego, Plac Okulickiego, drogę wojewódzką nr 965 do ul. Gejzy Bukowskiego, przebudowę ulicy Kościuszki, Plac Czaplińskiego, Plac Bohneris, ul. Bernardyńską, rekonstrukcje nadbudowy szybu Regis , wspomniane Planty Salinarne i jeden z najważniejszych projektów towarzyszących procesowi rewitalizacji – rewaloryzację Zamku Żupnego, co obecnie stanowi jedno z najpilniejszych zadań. Na wszystkie zamierzenia posiadamy pozwolenia na budowę.

Od przysłowiowego wbicia pierwszej łopaty, temat rewitalizacji centrum praktycznie nie schodzi z pierwszych stron gazet i portali internetowych. To zrozumiałe, bo w tkance twórczej miasta na oczach wszystkich dokonują się ważne przemiany. Czasem jednak krytyka przybiera formy, które trudno zrozumieć. Nie możemy reagować, na każdy taki sygnał, który się pojawia. Na obecnym etapie traktujemy podnoszone głosy, jako bogactwo różnorodności poglądów i ocen dokonujących się zmian, które są istotne. Obecny etap to nie czas na ponowną dyskusję nad kształtem wprowadzanych zmian. Poza tym, taka permanentna dyskusja, to polityczne paliwo dla oponentów obecnej władzy wykonawczej, którzy dodatkowo podsycają atmosferę, inicjując pewne działania w mediach.

Czy nie za rzadko podejmujecie się Państwo odpowiedzi na "zarzuty" pojawiające się w przestrzeni medialnej? Często brakuje w informacjach Państwa bezpośredniego komentarza. Może powinniście szybciej reagować w niektórych sytuacjach?
– Lokalne portale informacyjne, to tylko część tej przestrzeni. Trzeba rozróżnić pracę Urzędu Miasta od pracy redakcji portali informacyjnych. Również sposób przedstawiania informacji jest inny. Co to znaczy? Odpowiem pytaniem: co jest ciekawsze: budowa czy wyburzenie domu? Każdy chyba odpowie, że wyburzenie. Budowa trwa, podczas niej mozolnie powstają kolejne etapy zadania i zanim przybiorą ostateczny kształt musi upłynąć określony czas. Im większa inwestycja, bardziej złożona i zależna od dużej ilości czynników, tym większe prawdopodobieństwo natrafienia na utrudnienia, wydłużenie niektórych prac czy procedur, a nawet konieczność częściowych zmian. To oczywiście stanowi pewną pożywkę zarówno dla mediów, jak i dla krytycznie podchodzących do danego zadania mieszkańców oraz dla zwykłych hejterów. Krytyka jednak nie powinna zakładać unicestwienia procesu, ale służyć jego udoskonaleniu w tym względzie w jakim jest formułowana i właśnie tak rozumiana nie jest w żadnej mierze czymś złym, a wręcz potrzebnym. Również szeroko rozumiana kontrola jest potrzebna. Motywuje do większego skupienia uwagi i dokładniejszej pracy. Gorzej, gdy krytyka staje się krytykanctwem mającym na celu nie zmiany i poprawę czegoś, tylko zablokowanie, ośmieszenie, rzucenie podejrzeń o celowe zaniechania, opieszałość, kunktatorstwo a nawet zmowę. Często też pojawia się zarzut marnowania publicznych pieniędzy. Takie sprawy wyłapują media i nie jest to jakąś szczególną przypadłością Bochni, bo tak jest wszędzie. Służba publiczna, a tak należy nazwać praktycznie wszystkie działania Urzędu Miasta, musi się liczyć z tym, że będzie narażona na tego typu zagrywki, natomiast reakcje powinny być adekwatne do sytuacji. Koloryzowanie rzeczywistości często sięgające poziomu bezczelnego kłamstw mających jednak taką otoczkę, że wydają się realne, będą przez nas wychwytywane i obnażane. Trudno jednak reagować na każdy przypadek, a już szczególnie na taki z pogranicza absurdu. W Bochni mieszkają inteligentni ludzie i nawet jak dali się początkowo nabrać na jakieś wydumane zarzuty, to przy ich wielokrotnym powtarzaniu, a czasem nawet rozdzieraniu szat w stylu Kajfasza, wiedzą, że to albo element walki politycznej, albo zwykły hejt czy nienawiść.

Bywa także, że sprawy idą dalej. Ktoś – czasem święcie przekonany o swojej racji – zgłasza sprawy rzekomych nieprawidłowości do instytucji kontrolnych, a nawet do Prokuratury. Urząd Miasta Bochnia przeszedł wiele takich inspirowanych kontroli i składane anonimowo - lub i nie - doniesienia nie przyniosły efektów potwierdzających zarzuty. Trochę to studzi zapędy niektórych, ale nie do końca. Reakcje Urzędu Miasta są stonowane i staramy się nie polemizować z oczywistymi przekłamaniami. W pewnym sensie można powiedzieć, że jesteśmy wdzięczni za te permanentne kontrole, podejrzenia i zarzuty, bowiem powodują one niespotykaną dbałość o jakość wykonywanych czynności i wzmożoną czujność chroniącą przed ewentualnymi niedociągnięciami. Oczywiście zawsze zdarzać się mogą i zdarzają jakieś wpadki, ale z pewnością nie kwalifikują się do prokuratorskich zarzutów. Tylko ten co nic nie robi wolny jest od popełniania błędów.

Sprawa Rynku jest dla wielu pokazem nieudolności władz i burmistrza. Widać to choćby na sesjach Rady Miasta i w wypowiedziach niektórych radnych. Czy ta sprawa rzeczywiście przerosła kompetencje obecnych władz?
– Burmistrz Kolawiński został wybrany na trzecią kadencję, to też pokazuje jak działania władzy wykonawczej przez ostatnie 12 lat postrzega większość naszych mieszkańców. Burmistrzowi należałoby raczej pogratulować odwagi w podjęciu decyzji o realizacji projektów prorozwojowych dla miasta i głębokich zmian, które się dokonują, poprzez realizację śmiałych projektów a nie skupiać się wyłącznie na potknięciach, nie myli się bowiem ten co nic nie robi.

Bocheński Rynek/Fot.: UM Bochnia
Bocheński Rynek/Fot.: UM Bochnia

Z pewnością wszyscy już po trochu mamy dość ogrodzeń, zamkniętych ulic i braku określenia kiedy to się wreszcie skończy? Trzeba jednak odpowiedzieć sobie na pytanie jaki, rzeczywisty wpływ na to ma burmistrz? Jaki wpływ ma na to Rada Miasta? Niewielki, żeby nie powiedzieć żaden. Określone prawem wymogi nakładają na Inwestora i Wykonawcę konkretne obowiązki. Przy tak cennych znaleziskach i występujących trudnościach, które pojawiają się dopiero po odsłanianiu poszczególnych fragmentów Rynku, nikt nie pozwoli sobie na wjechanie koparką, wyrównanie, zasypanie i powiedzenie: „Ok, po sprawie”. Benedyktyńska praca archeologów, poprzedzająca właściwe prace budowlane musi być wykonana i już. Także pomimo tego, że czas oddania inwestycji się wydłuża, to większość i radnych i mieszkańców doskonale zdaje sobie sprawę dlaczego. Dla lepszego zobrazowania sytuacji przytoczę anegdotę. Jechałem kiedyś pociągiem z Gdyni do Chojnic, na grzyby. Jest taki odcinek tej trasy, na którym pociąg porusza się z prędkością pomiędzy 20 a 30 km/h. Jest to bardzo dolegliwe dla pasażerów, bo wydłuża czas przejazdu o dobrą godzinę i każdy coś tam mruczy niepochlebnego pod nosem. Tylko, że na tym odcinku tory przebiegają po bardzo grząskim terenie, miejscami są wręcz powyginane i pociąg buja się na nich jak pijany… Lecz każdy wie, że to nie Centralna Magistrala Kolejowa i że nie jedzie Pendolino. Podobnie z Rynkiem, nawet najwięksi oponenci powinni sobie zdawać sprawę, jakie trudności powodują opóźnienia, a mruczeć pod nosem im wolno…

Czy wiadomo, kiedy prace na Rynku zostaną zakończone? Są jakieś plany?

– Żeby odpowiedzieć w sposób wyczerpujący należały prześledzić cały proces budowlany i to z jakimi problemami zetknęliśmy się w trakcie realizacji. Podstawowym i najważniejszym elementem wpływającym na realizacje, taką swojego rodzaju determinantą to długotrwałe ratownicze badania archeologiczne, choć to słowo „ratowniczy” do nich nie pasuje, ponieważ z definicji archeologia odkrywa, ale i bezpowrotnie „niszczy” zachowane od wieków struktury nawarstwień kulturowych. Oczywiście dostarczając przy tym nowych wiadomości dotyczących historii miasta. Na skutek decyzji konserwatora zabytków i rozszerzeń badań, prace ulegają przesunięciu w czasie i nadal trwają. Trzeba pamiętać, że Bochnia to najstarsze miasto w Małopolsce, a Rynek prawie od samego początku stanowił oś wydarzeń w naszym solnym grodzie. Tak więc bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, kiedy zakończą się prace, bo archeolodzy odkrywający co rusz nowe, bardzo ciekawe artefakty. Z tego względu nie są  w stanie określić co jeszcze do powiedzenia mają nam ubiegłe wieki. Natomiast prac budowlanych i upiększających pozostało już niewiele i z całą pewnością zostaną przez Wykonawcę zakończone najszybciej jak to możliwe.

Jak pan wspomniał, w kwestii zabytków bardzo dużo do powiedzenia ma wojewódzki konserwator. Jak układa się współpraca między państwem?

Współpraca z Panem Andrzejem Ceterą, Kierownikiem Delegatury w Tarnowie , osobą wielce zasłużoną dla ochrony zabytków i szanowaną była wzorowa, niestety po jego odejściu do wieczności współpracę z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Tarnowie trudno zdefiniować. Natomiast na obecnym etapie jest bardzo dobra, obserwujemy racjonalne podejście zgodne z doktryną konserwatorską i w zrozumieniu dla procesu budowlanego.

Nie żałujecie Państwo podjęcia próby modernizacji Rynku i plant?

– Jak można żałować decyzji rewitalizacji Rynku i plant? Można mieć dość bezustannej krytyki i objawionych zbawców mających receptę na wszelkie dolegliwości, ale żałować? Miasto Bochnia jest wyjątkowe, przez wiele lat stanowiło o potędze i sile Państwa Polskiego. Jego burzliwe dzieje są dość dobrze udokumentowane a obecne prace archeologiczne dostarczają jeszcze więcej informacji o kształcie miasta, ale też o życiu jego mieszkańców. Ktoś, kto w tym mieście się wychował i żył, ktoś kto to miasto kocha – a takim z całą pewnością jest Burmistrz Stefan Kolawiński – miałby żałować decyzji o rewitalizacji? Chyba największym spełnieniem dla każdego jest możliwość realizacji marzeń. Oczywiście marzenia są z reguły wyidealizowane i w zderzeniu z rzeczywistością, często brutalnie weryfikowane. Zdarza się też rezygnacja z zamierzeń, ale nie takich! Rewitalizacja Centrum Bochni była poprzedzona – nie boje się tego określenia – wręcz tytaniczną praca wielu osób. Przez prawie trzy lata zespół złożonych zarówno z pracowników UM, jak i lokalnych architektów, archeologów, historyków, radnych i innych mieszkańców trudził się nad stworzeniem Programu Rewitalizacji. Efektem tego programu były założenia ożywienia, odbudowania, przebudowy i rozbudowy wielu obszarów miejskich.

Remontowany budynek Lodowani/Fot.: UM Bochnia

Rewitalizacja to nie tyko Rynek i Planty Salinarne, to także inne obszary zdegradowane, które należy wspomóc i ożywić. Rewitalizacja to wieloletni, harmonijny i przemyślany plan gdzie jedno działanie wynika z drugiego, a wszystkie razem mają zmienić obraz i funkcjonowanie miasta. Miało by to być zaprzepaszczone dla wąskiej krytyki, która zawsze jak świat, światem występuje? Trzeba przeciwstawić wielkość programu i poniesionego wysiłku wąskiej grupie oponentów. Czym innym jest zmęczenie i żmudne oczekiwanie końca prac, a czym innym rezygnacja. Jak było z tężnią solankową? Do dziś ma ona określone grono oponentów, którzy na głowie stawali, żeby nie powstała. A to miejsce złe, bo drzewa pousychają i dzieciom boiska się zabiera, a to strasznie droga a to to, a to tamto… Tężnia rosła w bólach, ale urosła i stanowi perłę w bocheńskiej koronie atrakcji miasta. Miasto z Burmistrzem na czele miało z niej zrezygnować na skutek wieszczących katastrofę wizjonerów? Tak samo jest z Rynkiem, plantami, kuźnią, lodownią i innymi obiektami, które będą rewitalizowane. Nie tworzy się tak przemyślanych planów, żeby ulegać wątłym naciskom, które zawsze będą tworzone.

Tężnia solankowa w Bochni/Fot.: UM Bochnia
Tężnia solankowa w Bochni/Fot.: UM Bochnia

Znakomita większość mieszkańców widzi i zamysł, i cel w jakim prowadzona jest rewitalizacja miasta. Harmonia działań powodująca określone efekty, jest nie do niezauważenia. Przepiękna tężnia oprócz walorów zdrowotnych dawanym mieszkańcom, jak magnes przyciągnie turystów do Centrum. W pobliżu jest Muzeum Motyli, nieopodal przepiękna Bazylika św. Mikołaja a trochę poniżej Rynek, który odnowiony z przepiękną fontanną również będzie stanowił niewątpliwą atrakcję. Odrestaurowane budynki dawnej Kuźni i Lodowni pozwolą i na odpoczynek, będą miejscem spotkań i turystów wśród odnowionej i zagospodarowanej zieleni plant, a znajdujący się tam punkt informacji turystycznej będzie służył wydawnictwami przybliżającymi historię i atrakcje miasta i regionu. Widać już teraz chyba wyraźnie różnicę pomiędzy wielkością i logiką prac oraz zamierzeń a próbami powstrzymania ich. Bochnia w bardzo ściśle określonym czasie uzyskała wsparcie swoich inwestycji ze środków unijnych. Przedstawione pomysły uzyskały nie tylko uznanie i akceptację, ale wielomilionowe wsparcie a Gminny program Rewitalizacji został wpisany na listę programów rewitalizacji województwa małopolskiego. Dzięki mądrej postawie, konstruktywnej współpracy większości Radnych Rady Miasta poprzednich i obecnej kadencji Bochnia dobrze wykorzystała czas na przygotowanie się do całego procesu rewitalizacji miasta, przygotowując cały pakiet projektów, pozyskując wielomilionowe dotacje z mijającej perspektywy unijnej 2014-2020 a sam proces winien być kontynuowany w kolejnych latach, budując swoją przyszłość na kodzie genetycznym miasta jakim jest dziedzictwo salinarne naszego miasta mając tak cenny zabytek klasy UNESCO Kopalnię Soli Bochnia. Budujmy wspólnie pozytywny wizerunek miasta, przyjaznego, mieszkańcom i turystom.

Tężnia solankowa w Bochni (węwnątrz)/Fot.: UM Bochnia
Tężnia solankowa w Bochni (węwnątrz)/Fot.: UM Bochnia

Fot. i inf.: UM Bochnia

Bochnia

Bochnia - najnowsze informacje