sobota, 3 grudnia 2022 18:02

Proszowice. "Dla kogoś to zwykły złom. Kiedy dołączymy do nich historię, która się z nimi wiąże można naprawdę wiele odkryć"

Autor Patryk Trzaska
Proszowice. "Dla kogoś to zwykły złom. Kiedy dołączymy do nich historię, która się z nimi wiąże można naprawdę wiele odkryć"

Już 3 grudnia po przerwie zostanie otwarta Izba Pamięci w Proszowicach, która powraca w nowej lokalizacji. Po ponad półrocznej przygodzie przy ulicy Kolejowej w Proszowicach wystawa zostanie w sobotę otworzona w miejscowości Karwin w gminie Koniusza. O samym projekcie oraz o tym, dlaczego warto odwiedzić Izbę, rozmawiamy z Wojciechem Paskiem ze Stowarzyszenia Bojowe Schrony Bojowe Proszowice, które jest Inicjatorem Izby Pamięci.

W sierpniu Izba Pamięci w Proszowicach zakończyła działalność. Jej ostatnim akcentem była wizyta uczestników Rajdu rowerowego z okazji 78. rocznicy Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944, który odbył się ostatniego dnia lipca. Na szczęście prowadzona przez stowarzyszenie Historyczno-Eksploracyjnego Bojowe Schrony Proszowice Izba nie zniknęła na zawsze, jedynie „przeprowadziła się” w inne miejsce. Już 3 grudnia o godzinie 16:00 zostanie na nowo otwarta w miejscowości Karwin 1. O zbiorach Izby i okolicznościach jej powstania rozmawiamy z Wojciechem Paskiem ze Stowarzyszenia Bojowe Schrony Bojowe Proszowice, które jest Inicjatorem Izby Pamięci.

Izba Pamięci jest inicjatywą unikatową dla powiatu proszowickiego. Skąd w ogóle wziął się pomysł na stworzenie takiego miejsca?

– Zaczęło się od tego, że jako grupa osób o podobnych zainteresowaniach zebraliśmy się razem i zaczęliśmy wspólnie spędzać czas na poszukiwaniach przy pomocy wykrywacza metali. Chcieliśmy odnaleźć przedmioty historyczne, dokumentujące minione czasy, których nie brakuje na terenie powiatu proszowickiego, jednak są ukryte pod ziemią.  W pewnym momencie waz z moim kolegą Wojciechem Bujakowskim postanowiliśmy odkopać jeden z proszowickich schronów. Na początku były to dwie osoby, z biegiem czasu dołączały kolejne. Grupa rosła, początkowo działaliśmy w ramach innego stowarzyszenia, a po kilku latach (w 2018 roku) założyliśmy własne.

Wraz z rozwojem grupy, zdaliśmy sobie sprawę, że mamy sporo różnych pamiątek historycznych. Dla kogoś niezwiązanego z historią może być to zwykły złom. Są to przedmioty, które na pierwszy rzut oka nie kojarzą się zupełnie z czymś konkretnym. W momencie, kiedy dołączymy do nich historię, która się z nimi wiąże można naprawdę wiele odkryć. Padła więc propozycja, aby zebrać to wszystko w jedną całość i stworzyć coś na miarę muzeum. Problemem okazała się lokalizacja. Ktoś zaproponował, abyśmy tę Izbę Pamięci zorganizowali w jednym z dawnych schronów. Wyczyściliśmy go i przygotowaliśmy pod ekspozycję. Borykaliśmy się jednak z problemami typu zalania przez deszcz oraz błoto. Podjęliśmy się udziału w projekcie "Mecenat Małopolski" dzięki czemu udało nam się pozyskać 15 000 tysięcy złotych m.in. na zakup oświetlenia czy tablic informacyjnych. Problemem pozostała jednak lokalizacja.  

Skontaktowaliśmy się z  Caritas Diecezji Kieleckiej w Proszowicach. Pozwolili nam tymczasowo wynająć lokal przy ulicy kolejowej. Izba zaczęła funkcjonować w grudniu zeszłego roku. W historii Proszowic na pierwszy plan wysuwają się postacie. Dlatego poza naszymi własnymi zbiorami na wystawie znalazły się też mundury żołnierzy austro-węgierskich, żołnierzy imperium rosyjskiego, ale też manekiny przedstawiające żołnierzy niemieckich czy Wojska Polskiego z 1939 roku. Izba Pamięci przez setki ludzi w różnym wieku. Oprowadzaliśmy szkoły podstawowe, licea, ale także rodziców z dziećmi czy osoby, które jeszcze pamiętają czasy wojenne.

Za pośrednictwem Państwa strony internetowej mieszkańcy mają możliwość przekazania swoich pamiątek związanych z powiatem proszowickim do Izby Pamięci. Czy z tego korzystają?

– Zainteresowanie jest ogromne. Szczególnie po otwarciu Izby pamięci dużo osób zgłasza się do nas z chęcią przekazania nam pozostałych pamiątek rodzinnych. Czasem są to zbiory zdjęć, dokumentów czy dyplomów, a niekiedy archiwalne zdjęcia tamtych osób. Utkwiła mi w głowie jedna wypowiedź takiej Pani, która przekazywała nam swoje rodzinne pamiątki, mówiąc, że jesteśmy takim małym skarbem historii Proszowic. Dlatego robimy co się da. Odbieramy przedmioty, które ludzie nam przekazują, zabezpieczamy, prowadzimy konserwacje i archiwizujemy.

Historia bywa wymagająca i niezrozumiała w pewnym wieku. Czy Izba Pamięci jest miejscem uniwersalnym dla każdego, czy może wśród zainteresowanych dominuje któraś z grup społecznych?

– Odwiedza nas sporo ludzi młodych w wieku nastoletnim, ale tu rzeczywiście nie ma barier wiekowych. Odwiedzają nas rodzice z dziećmi, wycieczki ze szkoły i przedszkola, ale również osoby starsze, które niejednokrotnie pamiętają tamte czasy. Wszystkim bez wyjątku przedstawiamy lokalną historię.

3 grudnia ponowne otwarcie Izby Pamięci w nowej lokalizacji. Czy na odwiedzających czekają jakieś zmiany bądź nowości? Jak to będzie wyglądać?

– Przeszliśmy ze schronów i starych magazynów do budynku. Dlatego nasza ekspozycja będzie miała inną formę. Przede wszystkim zmienił się charakter wystawy. Jest bardzo kameralnie, poświęciliśmy uwagę na to, żeby wystawa była klimatyczna. Chcieliśmy, aby dało się czerpać maksimum satysfakcji z przyglądania się każdemu przedmiotowi. Wszystkie eksponaty są wyeksponowane tak, aby można było je,  jak najdokładniej obejrzeć, zapoznać się z jego historią, żeby historia każdego przedmiotu była jak najbardziej namacalna i maksymalnie prosta w odbiorze. Dlatego też dużą część uwagi poświęciliśmy m.in. na multimedia takie jak, rzutniki czy telewizja. Różne efekty dźwiękowe oraz wizualne aranżują i pomagają w odbiorze wystawy.  

Przetransportowanie takiej wystawy to nie lada wyzwanie. Jak Państwu się to udało. Czy "przeprowadzka" eksponatów przebiegła bez problemów, czy napotkaliście jakieś problemy?

– Podczas naszej przeprowadzki ekspozycja jeszcze bardziej się powiększyła. Oczywiście nie było to łatwe logistycznie. Mieliśmy do przetransportowania kilkaset przedmiotów w tym blisko 150 skrzyń, które pełnią u nas funkcję gablot. Dużo czasu zajęło nam skatalogowanie wszystkich przedmiotów, które znajdowały się w ekspozycji. Już nie mówiąc o dużych masywnych eksponatach, których nie dało się np. po schodach przenieść. Mówiąc krótko, to była droga przez piekło, ale finalnie cieszę się, że się udało.

Nie macie Państwo stałego dochodu. W pewnym momencie po sieci krążyły informacje, że władze powiatowe mają pomóc państwu w finansowaniu Izby Pamięci. Czy finalnie doszło to do skutku? Skąd pochodzą Państwa pieniądze na finansowanie Izby?

– Działalność stowarzyszenia jest w 100% procentach pro publico bono. Nie czerpiemy z tego żadnych korzyści. Powiem więcej. Często dokładamy jeszcze do tego pieniądze z własnej kieszeni. Rzeczywiście władze powiatu chciały nam udzielić wsparcia finansowego, ale finalnie nie doszło to do skutku, więc utrzymujemy się z darowizn ludzi. Pieniądz te przeznaczamy na rozbudowywanie Izby Pamięci.

Jakby Pan zachęcił kogoś, kto jeszcze się waha do odwiedzenia Izby Pamięci  po jej oficjalnym otwarciu?

– Myślę, że mogę się posłużyć takim najbardziej znanym cytatem marszałka Piłsudskiego. Ten, kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości. Musimy poznać swoją historię, aby nie popełniać tych samych błędów co nasi przodkowie. Warto ze względu choćby na to odwiedzić Izbę Pamięci i dowiedzieć się czegoś o sobie.

fot. Stowarzyszenie Historyczno-Eksploracyjnego Bojowe Schrony Proszowice

Proszowice - najnowsze informacje