Kilka dni temu do naszej redakcji wpłynął ciekawy list od mieszkańca Bratucic, który od wielu lat zajmuje się amatorsko astronomią, a który swoją wiedzą pragnie podzielić się z mieszkańcami.
Osiedlił się tu kilka miesięcy temu. Tu znalazł czarne niebo, ustawił teleskop i dzieli się swoimi kosmicznymi odkryciami. Nie tylko jego luneta skierowana jest w bratucickie niebo - w pobliżu działa bowiem szkolne planetarium. Kosmiczna wiedza nie jest tu niczym nowym dla uczniów. Ta, którą p. Jarosław Kawnik chce przekazać mieszkańcom przybliży kosmos wszystkim, których interesuje coś więcej niż własne podwórko:
Redakcja „Głosu Bocheńskiego": Dzieci raczej nie interesują się astronomią. Z Panem było inaczej… Jarosław Kawnik, astronom amator:

- Astronomią zacząłem się interesować w wieku 7 lat. Rodzice wyobrażali sobie, że wyrosnę z tego za rok, dwa, że to zainteresowanie minie. Widząc, że jest inaczej ojciec kupił mi mapę nieba, gdy zobaczył, że w zeszytach dokumentuję to co widzę. Gdy zacząłem nazywać własne gwiazdy kupił mi atlas, a następnie /najprostszą na dzisiejsze warunki/ lunetę - dziś do kupienia w każdym markecie. Wówczas to był sprzęt drogi - niemal profesjonalny! Aby cokolwiek zobaczyć trzeba było... leżeć na ziemi.
Kiedy Pan poznał wszystkie gwiazdy?
- Właśnie z tych map, bo internetu jeszcze nie było. Wszechświat poznawałem też z literatury. W 1995 roku pojawiła się taka seria "Niebo za oknem" wydawana raz w roku /w grudniu/, która omawiała wszystkie zjawiska astronomiczne z całego roku. Później starałem się je zobaczyć na niebie gołym rokiem i przez niestabilną, chybotliwą lunetę, która wciąż się łamała. Gdy miałem 12 lat odkryłem kometę - nosiłaby moje imię gdyby nie to, że 4 godziny wcześniej odkrył ją Japończyk i udokumentował - ja narysowałem... ją na kartce papieru.
Co Pana interesuje we Wszechświecie?
- Długi czas zajmowałem się obserwacją słońca. Teraz fascynuje mnie ruch gwiazd. Dokumentuję każdą chwilę gdy to ma nastąpić. Fotografuję gwiazdy, których piękna ludzki wzrok nie wyłapie. Są do tego specjalne programy, które za pomocą filtrów korygują niedoskonałości ludzkiego oka. Po obróbce gwiazdy nabierają kolorów i blasku. Te niebieskie i jasne, to duże gwiazdy, które nadal żyją. Czerwone to gwiazdy które są bliskie kresu swojego życia.
// <![CDATA[ (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({}); // ]]>
Dlaczego Pan się nie kształcił w tym kierunku?
- Po ukończeniu liceum chciałem zostać dziennikarzem. Dostałem się na studia ale pasja została. Pojawiły się media społecznościowe i wraz z kolegą nawiązaliśmy kontakt z pasjonatami astronomii. Naszą grupę dostrzegło bełchatowskie muzeum, które właśnie organizowało "Noc muzeów" z tematyką "Niebo Kopernika". Zaproponowano nam współpracę. Zorganizowaliśmy grupę, która to wydarzenie zorganizowała i prowadziła. Zaczęliśmy odwiedzać szkoły, organizowaliśmy dla mieszkańców seanse astronomiczne - np. podczas pełni księżyca. Zainteresowanie było duże więc dom kultury udostępniał nam raz w tygodniu lokum na spotkania z mieszkańcami. Ponieważ w samym mieście nie było warunków do obserwacji nieba więc zabieraliśmy nasze lunety i przenosiliśmy się w miejsce gdzie uliczne oświetlenie nie było tak agresywne. Podczas pokazów ustawiały się kolejki. Przychodzili wszyscy bez względu na wiek - nawet strażacy, ratownicy... Gdy raz zobaczyli niebo przez lunetę chcieli widzieć więcej i więcej. Popularność tych spotkań dostrzegło lokalne studio fotograficzne, które /na nasze potrzeby/ zorganizowało i wyposażyło kolejne miejsce do prezentacji astronomicznych. Dowiedziały się o nas lokalne szkoły, które proponowały spotkania z uczniami. W tamtym czasie niewiele brakowało do utworzenia obserwatorium, a wraz z nim stowarzyszenia pasjonatów astronomii. Nic z tego nie wyszło, bo wszyscy chcieli rządzić.
Kilka miesięcy temu przyjechał Pan tu, gdzie trzeba będzie zaczynać od nowa? Dostrzega Pan tu taki potencjał, a może pozostanie Pan przy fotografowaniu nieba i dzieleniu się wydarzeniami z kosmosu z pasjonatami astronomii?
- Świetnie się złożyło, że szkoła w Bogucicach posiada własne obserwatorium. To dobrodziejstwo można wykorzystać na wiele sposobów. Właśnie rozmawiam ze szkołą na temat ewentualnej współpracy. Teraz obserwatorium służy jedynie uczniom i raz na czas dojeżdża na lekcje profesjonalny astronom. Może można by go wykorzystać z pożytkiem dla całej lokalnej społeczności. Warto byłby spróbować pozyskać unijne fundusze do realizacji ciekawych programów/projektów. Zaangażować społeczność do poznawania kosmosu na co dzień, a młodych do zgłębiania wiedzy kosmicznej. W dzieciństwie do najbliższego amatorskiego obserwatorium jeździłem do Bukowca gdzie przyjeżdżały nawet wycieczki z zagranicy. Tu baza już jest. Można by ją rozwinąć. Z tego co wiem, jest tam teleskop planetarny do obserwacji słońca, czy księżyca. Można by pokusić się o to by widzieć jak kosmos wygląda dalej. Jest tyle rzeczy do odkrycia.
A co gdy się nie uda?
- Sprzęt już mam. W ostateczności mogę mieć zdalne obserwatorium - luneta na polu, a odbiór w domu. W dalszej kolejności może to być budka lub altanka z teleskopem w środku. Docelowo wybuduję małe planetarium i postaram się zaangażować lokalną społeczność do poznawania kosmosu. Kto wie może nowych gwiazd lub komet? Życie pokazało, że jest to możliwe.
Życzę powodzenia!
Rozmawiała Natalia Mądry
Foto: J.Kawnik


















