środa, 15 stycznia 2020 11:08

Wojna polsko-polska

Autor Artykuł zewnętrzny
Wojna polsko-polska

Wielu z nas nie do końca ma pojęcie w jak pięknych czasach przyszło nam żyć. Nie doceniamy na co dzień faktu, że mamy wolność słowa, nikt nie narzuca nam obcego, wymuszonego ustroju (koledzy z prawej strony pewnie kręcą głową), nie musimy przelewać krwi za naszą ojczyznę w walce z okupantem. Mamy wolny, niepodległy kraj, w którym nie toczą się żadne konflikty zbrojne, których było mnóstwo w naszej długiej oraz pięknej historii.

Od 1989 roku polska gospodarka i jej znaczenie w świecie stale rosną. Polska jest członkiem wspólnoty chętnych do wzajemnej pomocy i blisko ze sobą współpracujących państw Unii Europejskiej, mamy Schengen, które przynosi wymierne korzyści w swobodzie poruszania się oraz poznawania innych kultur wewnątrz Europy, zdobywania wiedzy i rozwoju. Mamy tysiące lotów z Polski i do Polski każdego dnia. Dzisiaj o wiele łatwiej jest wyjechać za granicę. Nie musimy stać w kilometrowych korkach do granic albo prosić rząd o specjalne zezwolenia aby opuścić kraj. Pakujemy walizki i jedziemy gdzie nam się żywnie podoba i nie trzeba do tego żadnych specjalnych zezwoleń, jak choćby w czasach słusznie minionych PRL'u. Mamy prawo do strajków, do wyrażania własnej opinii, wolne od fałszerstw wybory, aplikacje, które ułatwiają nam życie, programy rozrywkowe itd. Mógłbym wymieniać bez końca, w jak wspaniałych czasach przyszło nam żyć. Zamiast wykorzystać współczesny dobrostan, społeczeństwo polskie głównie przez naszą klasę polityczną jest głęboko zakorzenione we własnych waśniach. Zamiast szukać tego, co nas wszystkich łączy (a łączy nas wiele) i razem dążyć do poprawy bytu i rozwoju naszego kraju, stale odnajdujemy i stawiamy na pierwszy plan w kontaktach między sobą to, co nas różni i dzieli. Na dodatek obecna władza konfliktuje nas z naszymi partnerami na Zachodzie. Przez ostatnie pięć lat zyskaliśmy status międzynarodowego awanturnika, który wszystko co robi, robi byle na przekór. Nawet gdy na najważniejsze stanowisko w całej Unii można mieć Polaka rodaka, też zagłosuje odwrotnie.

Oczywiście jak w każdym społeczeństwie pojawia się różnica zdań oraz poglądów. Niemniej jednak w Polsce doszło do trwającego już od niemal 10 lat podziału, który już wcześniej był widoczny, ale po "Smoleńsku" urósł do rangi Rowu Mariańskiego, którego nie w sposób zasypać. Po Smoleńsku coś pękło. Smoleńsk zamiast spoiwem stał się ogniwem większości sporów politycznych, nie tylko na polskiej scenie publicznej. Ludzie wręcz podzielili się na wyznawców teorii zamachu i jej przeciwników.

Z bólem serca trzeba stwierdzić, iż niektórzy współcześni polscy politycy powtarzają okropną rzecz, którą czynił osiemdziesiąt lat temu jeden z największych potworów, jaki stąpał po ziemi - dzieląc społeczność na lepszych i gorszych, patriotów i nie-patriotów, "podludzi" i "nadludzi", "lepszy" i "gorszy" sort.  Polacy stali się narodem zwaśnionym. Przestali nawet wspólnie obchodzić takie dni, jak Święto Niepodległości - zamiast stać razem jak jeden mąż, organizuje się obecnie osobne marsze i każda opcja polityczna obchodzi ten dzień na swój sposób. W zasadzie w każdej sferze życia publicznego polscy politycy nie potrafią się porozumieć i dojść do konsensusu. Warto, więc zadać pytanie - Czy możliwe jest sprawne prowadzenie państwa i rozwijanie go w najlepszy możliwy sposób, skoro politycy, a za nimi naród nie potrafi przeżyć razem setnej rocznicy odzyskania Niepodległości. I nie mówię tu o tym, że wszyscy mamy się kochać i klepać po plecach. Chodzi o to, że mimo tego, że cały czas się rozwijamy to nie rozwijamy się tak szybko jakbyśmy mogli. A nie wykorzystując w pełni potencjału, który mamy, w pewien sposób na tym tracimy. Szczególnie dzisiaj, kiedy rozwój technologiczny pędzi w zawrotnym tempie. Trwa ciągły wyścig o znaczenie w świecie. Polska poprzez Rządy cyników i populistów, którzy wyspecjalizowali się w rządzeniu opartym na ciągłym podsycaniu strachu i konfliktów - z tego wyścigu się wycofała w przedbiegach. Chciałbym, żeby polska klasa polityczna umiała w kluczowych dla naszej ojczyzny sprawach działać ponad podziałami. Działać szybko i nie marnować energii na konflikty. Dotyczy to obydwu aktorów sceny politycznej.

Nie możemy mówić przecież o sobie samych w kontekście podziału. Jesteśmy jednym narodem, żyjemy w jednym kraju i potrzeba nam wspólnego języka oraz poszanowania.  Ponieważ to nie jest Polska PiS albo Polska PO. Nie ma znaczenia, czy jesteśmy ze wsi czy z miasta, mamy poglądy prawicowe czy lewicowe, mieszkamy na wschodzie czy zachodzie, jeździmy autem czy rowerem, wierzymy w tego Boga czy innego albo nie wierzymy wcale. Polska jest jedna, Polska jest Nasza. Wspólna. Wszyscy jesteśmy jej mieszkańcami i wszyscy pracujemy na jej wspólne dobro, Nasze wspólne dobro. Nie podzielimy się na dwa kraje, jesteśmy "zmuszeni" ze sobą żyć. Potrzeba nam wspólnego działania, akceptacji dla innych poglądów, wzajemnego szacunku oraz najzwyczajniej w świecie dobrej woli oraz gotowości do tworzenia naszego wspólnego domu, którym jest Polska.

Szymon Lidwin, Młodzi Demokraci Kraków

Niniejszy felieton prezentuje poglądy autora i może lecz nie musi być zbieżny z poglądami redakcji.

Polityka - najnowsze informacje