piątek, 22 listopada 2019 15:15

Chrzanów : Historia we wspomnieniach cz.25:Sędziwy bohater

Autor Piotr Sosin
Chrzanów : Historia we wspomnieniach cz.25:Sędziwy bohater

Kazimierz Ptasiński, libiążanin, w lutym tego roku skończył 92 lata. Mimo podeszłego wieku ma on dobrą pamięć, kondycję fizyczną, a poza tym - do wszystkiego podchodzi z humorem. Zawsze latem i zimą jeździ na rowerze – należy nawet do klubu rowerowego.

Podczas wojny Kazimierz Ptasiński należał do PPS-u i pomagał więźniom w uciecze z obozu Aushwitz Birkenau - przez to stał się wielkim bohaterem. Jego nazwisko uwieczniono w muzealnych archiwach oświęcimskiego obozu, a prezydent Bronisław Komorowski za jego bohaterskie czyny wręczył mu wysokie państwowe odznaczenie.

Pan Kazimierz opowiedział taką historię. 30 października 1944 roku pewien esesman o nazwisku Frank, którego przekupili, miał z obozu wywieźć ciężarowym samochodem 3 Polaków i 2 Austriaków. Mieli oni być przykryci brudną bielizną i ubraniami esesmanów, które Frank miał zawieźć do pralni w Czechowicach Dziedzicach. Tych ukrytych w samochodzie więźniów Ptasiński i Kostek Jagiełło mieli odebrać przy restauracji w Łękach Zasolu koło Brzeszcz. Wtedy w restauracji było dużo niemieckich piwoszy - przeważnie byli to baorzy z Polanki, Osieka, Brzeszcz, Wilamowic, Pisarzowic, którzy do swych dworków zagarniętych polskim ziemianom na furach wozili węgiel z kopalni Brzeszcze.

Ptasiński i Jagiełło, mając przy sobie dowody i zaświadczenia, że pracują w kopalni Brzeszcze, też weszli do restauracji. Wiedzieli, że w umówionej godzinie przekupiony esesman zatrzyma się za restauracją, a oni tam pójdą odebrać więźniów. Mieli dla nich zwinięte ubrania, aby  ci mogli je założyć na więzienne pasiaki. Ptasiński i Jagiełło często wychodzili z restauracji, by sprawdzić, czy ciężarówka już jedzie.

Wreszcie, zamiast jednego, przyjechały dwa ciężarowe samochody, zakryte plandeką. Zatrzymały się i szybko z nich wyskoczyli... niemieccy żołnierze. Następnie wywlekli z auta bardzo pobitego esesmana Franka, który miał przywieźć więźniów...

Okazało się bowiem, że pewien wachman podpatrzył jak 5 więźniów wchodziło do auta Franka, dał znać na bramę i tam ich zatrzymano. Frank wskazał ręką na Ptasińskiego, który domyślił się, że to wpadka, więc stojąc przy furmance, zanim Niemcy doszli do niego, szybko wyciągnął swój pistolet, włożył na furę i przysypał węglem. Wiedział, że gdyby znaleźli przy nim broń, natychmiast byłby zastrzelony.

Kostek Jagiełło natomiast, który był dowódcą PPS-u, widząc niemieckich żołnierzy, szybko wskoczył do restauracji, tylnymi drzwiami wydostał się na zewnątrz i zaczął uciekać w pole. Niemcy go zobaczyli i pobiegli za nim, strzelając do niego... Kostek Jagiełło zginął... W tym miejscu, gdzie został zastrzelony, jest tablica upamiętniająca jego śmierć.

Ptasińskiego gestapowcy skuli i zawieźli na posterunek gestapo do Oświęcimia. Tam przez kilka dni go torturowano w piwnicznych kazamatach. (Teraz w tym miejscu jest Dom Parafialny, do którego pojechaliśmy z Ptasińskim na rowerach i on, za zgodą ks. proboszcza, pokazał nam te cele więzienne, w których był torturowany).

Na szczęście udało mu się z wyskoczyć z piętra przez okno i uciec z rąk barbarzyńskich morderców. Akurat przez Wisłę pewien Ślązak przewiózł go barką do Gromca, ale we własnym domu i u rodziny bał się przebywać. Jego organizacja skierowała go do Tenczynka i tam pod innym nazwiskiem działał w grupie PPS-u przeciw niemieckiemu okupantowi.

Jest jeszcze sporo innych opowieści o tym bohaterze... Raz w Trzebini na dworcu policja niemiecka aresztowała wszystkich tych, którzy nie mieli dowodów przy sobie. Ptasińskiemu coś podpowiedziało, by w zgiełku aresztowanych ludzi przecisnąć się do oficera niemieckiego, który ręką wskazywał policjantom, kogo mają sprawdzić, czy ma dowód. Ten oficer-gestapowiec palił akurat papierosa, a Ptasiński, też trzymając w ręce papierosa, gestem poprosił go o ogień. Oficer spojrzał Ptasińskiemu w twarz i podał mu swojego papierosa, by sobie odpalił. Cały czas razem stali obok siebie, a oficer ręką wskazywał, kogo mają sprawdzić. Nie domyślił się, że stojący przy nim Polak też nie ma dowodu...

Wiesław Koneczny  

Historia - najnowsze informacje