wtorek, 2 listopada 2021 05:37

„Łączyła nas wszystkich”. Jaka była śp. Michalina Pięchowa, laureatka Bene Meritus?

Autor Mirosław Haładyj
„Łączyła nas wszystkich”. Jaka była śp. Michalina Pięchowa, laureatka Bene Meritus?

Tegoroczna nagroda Bene Meritus przyznawana dobrym, szlachetnym i godnym naśladowania trafiła w ręce śp. Michaliny Pięchowej. –Łączyła nas wszystkich swoją miłością, troską, nauką i mądrą radą. Swoją postawą i postępowaniem stworzyła twardy niczym skała fundament, a na nim zbudowała pełen ciepła, troski i miłości dom – mówi nam jej córka, pani Urszula Magdoń.

„Jakże byłoby pięknie, gdyby każdy z nas mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj zrobiłem gest miłości wobec drugiego” - cytatem Papieża Franciszka rozpoczęła się piękna uroczystość wręczenia honorowych wyróżnień dla tych, którzy swoimi działaniami zapisali się na kartach historii, dobrze służąc Bocheńszczyźnie. Śp. Michalina Pięchowa, siostry dominikanki oraz ksiądz Piotr Dydo-Rożniecki dołączyli w tym roku do grona osób wyróżnionych.

Wręczenie wyróżnień odbyło się w wyjątkowej scenerii Auli Nicolai, a wzięli udział: poseł na sejm RP Urszula Augustyn i Stanisław Bukowiec. List z gratulacjami skierowała również poseł Józefa Szczurek – Żelazko oraz Władysław Kosiniak – Kamysz. Nie zabrakło gości honorowych: zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr św. Dominika, księdza Piotra Dydo-Rożnieckiego oraz rodziny pani Michaliny Pięchowej. Na gali pojawili się dotychczas nagrodzeni członkowie kapituły, samorządowcy, burmistrzowie, wójtowie i przewodniczący gminnych rad. Obecni byli również radni powiatowi, dyrektorzy i kierownicy inspekcji, służb i jednostek organizacyjnych powiatowych oraz miejskich, przedstawiciele stowarzyszeń, związków zawodowych, przedsiębiorców i dziennikarze.

Bene Meritus to idea mająca na celu zaprezentowanie szerokiemu gremium dobrych, szlachetnych i godnych naśladowania ludzi i instytucji. To nagroda wyjątkowa, przyznawana w uznaniu zasług wniesionych w rozwój Ziemi Bocheńskiej. Otrzymuje ją osoba lub instytucja, której na sercu leży dobro Bocheńszczyzny, jak również która swoją pasją, zaangażowaniem czy też podejściem do życia, daje przykład innym. Takie też intencje przyświecały Kapitule, która w tym roku postanowiła przyznać trzy wyróżnienia, a ich wręczenie odbyło się właśnie podczas wczorajszej Gali.

– Wielki rosyjski pisarz Lew Tołstoj powiedział kiedyś, że dobro rodzi się wtedy, gdy ludzie zapominają o sobie. Momenty zwrotne w historii, a z takim niewątpliwie mamy obecnie do czynienia, pokazują jednocześnie małość i wielkość ludzkiej natury. I tak obok postaw nieakceptowalnych z moralnego punktu widzenia jesteśmy świadkami cichego bohaterstwa, niemalże heroizmu

– Adam Korta, starosta bocheński

W imieniu śp. Michaliny Pięchowej wyróżnienie odebrały dzieci Pani Michaliny - Pani Urszula Magdoń, Pani Halina Laska i Pan Krzysztof Pięch.

W uzasadnieniu przyznanego wyróżnienia możemy przeczytać min:

Mgr Michalina Pięchowa była nauczycielką i znakomitym pedagogiem, pisała wiersze i malowała. Uczyła historii literatury polskiej i języka polskiego oraz języka łacińskiego. Wychowała kilkadziesiąt roczników, sumiennie przygotowując do egzaminu dojrzałości - tak ważnego w życiu każdego licealisty dla realizacji życiowych planów Prowadziła praktyki pedagogiczne dla studentów. Jej zapał edukacyjny wyrażał się również w bogactwie pracy pozalekcyjnej. Aktywizując uczniów do różnych form pogłębiania wiedzy i umiejętności językowych, organizowała sesje literackie i poranki poetyckie. Jej praca była doceniana i wyróżniana przez władze oświatowe nagrodami specjalnymi i orderami. Otrzymała m.in. Złoty Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej, Złotą Odznakę Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Będąc na emeryturze kontynuowała swoje pasje artystyczne. Malowała; prezentując swoje prace na wystawach i wernisażach. Jej dorobek publicystyczno – pisarski znalazł posumowanie w publikacji 8 książek. Zmarła 28 lutego bieżącego roku w wieku 90 lat. Pod koniec życia pomagała w redagowaniu wspomnień uczniów z Liceum Pedagogicznego w Bochni. Książka ukazała się końcem stycznia br.

O śp. Michalinie Pięchowej porozmawialiśmy z jej córką, Urszulą Magdoń.

Pani mama nie była zwykłą nauczycielką. Robiła dużo więcej niż prowadzenie lekcji, które z pewnością były niezwykłe?

– Posłużę się wypowiedzią jaką usłyszałam na promocji jej pierwszej książki „Świat sercem malowany”: W nauczycielskiej pracy wyszła poza schemat. Przez wiele lat prowadziła koło recytatorskie, potem poetycko muzyczne. Pamiętam sukcesy jej uczniów na konkursach recytatorskich między innymi w Golubiu. Jej program stał się ozdobą i ważną treścią wspaniałych obchodów 200-lecia istnienia Gimnazjum i Liceum Im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni w 1988 roku.

Z całą śmiałością można stwierdzić, że misją pani Michaliny było nauczenie i bycie nauczycielką. Uczniom pomagała także w swoim czasie wolnym.

– Jestem o tym przekonana. To wynikało z jej charakteru i przekonania o społecznej ważności zawodu nauczycielskiego. Wydaje mi się, że nie ma nauczyciela, który by odmówił pomocy. Mama dużo własnego czasu poświęcała różnym formom pracy pozalekcyjnej (wspomniane koło recytatorskie), ponadto sesje literackie, olimpiady i konkursy. Dużo własnej inicjatywy, pomysłowości wkładała w przygotowanie zajęć z języka polskiego dla klas maturalnych wychodziła poza program i schemat lekcyjny. Nasz dom często był pełen jej uczniów, gdy przygotowywała sesje, konkursy, widowiska i nie tylko….

Pani Michalina była człowiekiem wielu pasji - malarstwo, szeroko pojęta literatura... Skąd wzięły się jej zainteresowania?

– Myślę, że mama miała duchową potrzebę wyrażania siebie. A najlepiej poprzez swoje predyspozycje w kierunku palety i pióra. Już wybór kierunku studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim – filologia polska do tej opinii przekonuje. W naszej rodzinie były i są osoby artystycznie uzdolnione. Mamy mama, moja babcia pięknie haftowała.

Pani Michalina lubiła malować kwiaty, a wśród jej twórczości literackiej widać także reportaże i wywiady. Skąd akurat skupienie się na tych aspektach?

– Dlaczego kwiaty? A może to było tak, jak niegdyś napisała: moje dzieciństwo upływało w atmosferze miłości, ciepła i zabaw w ogrodzie pełnym kwiatów od wczesnej wiosny do późnej jesieni, kwiatów odurzających zapachem, wabiących barwą, które uwrażliwiały mnie na piękno i urodę świata. Już wtedy malowała. Lubiła małe formy literackie – po prostu zgrabny, nie za długi przekaz informacji chociaż zawsze z poetyką języka i treści. Lubię czytać jej reportaże; obrazowe i ciekawe w treści. Mama ceniła twórczość Barbary Wachowicz. W domu jest spora biblioteka, nie tylko klasyków. W swoim życiu odbyła wiele podróży: Bliski Wschód, Włochy, Francja, Bałkany, dawne Polskie Kresy, kraje nadbałtyckie (Litwa, Estonia, Łotwa). Reportaże stamtąd to właściwie przekaz o polskich śladach i polskich losach. Pełną książkową publikację poświęciła polskiemu papieżowi św. Janowi Pawłowi II – „Papież przełomu wieków”. Osobiste spotkanie z nim na Placu Św. Piotra w Rzymie okazało się być dla niej bardzo inspirujące. Zaowocowało najpierw artykułami zamieszczanymi przede wszystkim w bocheńskim Zwiastunie Maryi, w którego redakcji pozostawała od chwili jego założenia do swojej śmierci. Przeszło 25 lat. Jej wędrówki i obserwacje własnego środowiska właśnie dały to bogactwo reportażów, bo dotykała też lokalnych spraw, historii, wybitnych postaci owych podróży. Artykuły te były publikowane również w bocheńskich pismach jak Wiadomości Bocheńskie, Źródełko Głos Parafii, Ziemia Bocheńska oraz w prasie polonijnej Gonie Toronto (16 artykułów) i przez 2 lata do La Salette Missionaries (USA). Pisząc o papieżu, ale i o wybitnych Polakach, sumienne opierała się na literaturze. Umiała też fotografować. Robiła to całkiem dobrze, posługiwała się z łatwością smartfonem oraz komputerem.

Jak pani mama znajdowała czas na rozwijanie swoich talentów, pracując i wychowując dzieci?

– Była wytrwała i zorganizowana. Świetnie prowadziła dom. Energią zadziwiała rodzinę i przyjaciół.

Jaka prywatnie była pani Michalina?

– Wymagająca od siebie, ale i od otoczenia. Może trochę despotyczna, umiała być ciepła i rodzinna. Ambitnie pomagała nam: bratu, siostrze i mnie w uzyskaniu samodzielności życiowej. My dzieci, później wnuki (ośmioro), a do dzisiaj prawnuki (jedenaścioro) byliśmy dla niej najważniejsi. Nie zapominała o nikim, dla każdego miała prezencik w imieniny albo urodziny. Celebrowała wszystkie ważne momenty naszego życia. Skupiała nas w swoim domu w każde święta, w ważną rodzinną rocznicę. Być u Mamy było obowiązkiem i radością. Po prostu łączyła nas. O jej miłości świadczą chociażby fotograficzne albumy, prowadzone przez Nią dla każdego wnuka oddzielnie. Można by o tym wiele mówić.

Jakie wartości zaszczepiła w pani mama?

– Wartości to szerokie w treści słowo. Mieliśmy przykład pracowitości, sumienności i głębokiej religijności z podstawowym kanonem jej zasad. Łączyła nas wszystkich swoją miłością, troską, nauką i mądrą radą. Swoją postawą i postępowaniem stworzyła twardy niczym skała fundament, a na nim zbudowała pełen ciepła, troski i miłości dom.

Można powiedzieć, że przejście na emeryturę nie tylko nie oznaczało, dla pani mamy zrezygnowania ze swoich artystycznych pasji, ale wręcz przeciwnie, pozwoliło jej jeszcze rozwinąć się w tym kierunku.

– To oczywiste. W latach 1996 -2020 zorganizowała 20 wystaw i wernisaży w placówkach kulturalnych w Tarnowie, Bochni, Nowym Wiśnicu, Chełmie nad Rabą, Wieliczce. Te prezentacje to były iście kwietne ogrody. Wszak kwiaty były tematem. Wtedy też napisała i wydała swoje książki: „ Świat sercem malowany” (2006), „ Jesteśmy pielgrzymami” (2009), „Dzień za dniem” (2012), „Papież przełomu wieków” (2013), „Blaski i cienie minionego czasu” (2014), „Mój Kraków – kropka nad i…” (2016), „Pieśń o ziemi świętej” (2018), „Wędrówka w czasie” (2020).

Ma pani swoje ulubione prace mamy? Są one związane z jej malarstwem czy literaturą?

– Tak. Kwiaty. Kocham jej słoneczniki... I książkę „ Mój Kraków kropka nad i…". Chyba można nazwać tą książkę „Sagą rodzinną”. Każda z książek jest bardzo ważna dla nas .Wszystkie są podarowane z indywidualnymi dedykacjami dla dzieci, wnuków i prawnuków. Mało kto ma tak cenny skarb, jak my - na kartkach spisaną historię Rodziny, na którą się składały blaski i cienie sześciu pokoleń, od pradziadków zaczynając, a na wnukach i prawnukach kończąc. Historia o Rodzinie, wyłącznie przeznaczona dla bliskich wraz z fotografiami, stanowi dal nas cenny dokument, tak dla żyjących, jak i przyszłych pokoleń. Jest również hołdem dla Przodków za ich miłość, pracę i uczciwe życie.

Który obraz, która publikacja jest w dorobku pani mamy najważniejsza i najcenniejsza?

– Nie potrafię tak klasyfikować. Mam sentyment do wszystkiego, co stworzyła swoją wyobraźnią, pięknym słowem, z miłości do sztuki i literatury. Z jej obrazów lubimy szczególnie te wykonane techniką olejną , pastelami – portrety kwiatów polnych, szlacheckich róż , słoneczników, irysów…. Dokumentowała na obrazach poprzez barwy wspomnienia, ważne chwile, uroczystości, których symbolem był zawsze kwiat różnej okazałości.

Pod koniec życia pani Michalina pomagała uczniom liceum, w którym pracowała, w redagowaniu wspomnień z lat szkolnych. Uczniowie ją uwielbiali, prawda?

– Szanowali i lubili. Były to pierwsze lata pracy w zawodzie nauczycielskim. Jej młodość, otwartość, myślę, że i poziom przekazu pozyskały dla niej sympatię i zaufanie. Po latach absolwenci Liceum Pedagogicznego w Bochni, był to już 89 rok jej życia, do Niej zwrócili się o pomoc w zredagowaniu pamiątkowego Albumu. Opracowany na zasadzie rzeczowej informacji o nauczycielach i uczniach oraz wspomnień „niebieskiego mundurka” stał się lokalnym wydarzeniem wydawniczym w bocheńskim środowisku. Z powodu pandemicznych ograniczeń praca nad książką odbywała się przez łącza internetowe. Było to trochę męczące; wolałaby osobisty kontakt. Cieszyła się tą książką. Niestety Mama zmarła w lutym tego roku.

Nagroda, którą pani Michalina została uhonorowana, jest przyznawana w uznaniu zasług wniesionych w rozwój Ziemi Bocheńskiej. Która, pani zdaniem, działalność pani mamy była szczególnie ważna dla regionu?

– Zawodowa praca dla wielu roczników licealnej młodzieży jest wartością społeczną i została wyróżniona wieloma resortowymi odznaczeniami oraz Kawalerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski. Wzbogacała i współtworzyła lokalny dorobek kulturalny za to otrzymała: Literacką Nagrodę Władysława Orkana, Medal za kultywowanie tradycji i patriotyzmu przyznany przez społeczność Nowego Wiśnicza. Cieszę się, że moja Mama znalazła się w gronie zasłużonych dla rozwoju Ziemi Bocheńskiej, o czym świadczy przyznany Jej tytuł Bene Meritus, co znaczy Dobrze Czyniący. Nieraz wyrażała wdzięczność za pomoc organizacyjną i wydawniczą przedstawicielom samorządu lokalnego panom Jerzemu Łysemu, Stanisławowi Bukowcowi (obecnie Posłowi na Sejm RP, redaktorom Karolowi Klimie oraz Tadeuszowi Skoczkowi (dyrektorowi Muzeum Niepodległości w Warszawie). Na kartach pamiętnika najstarsza prawnuczka Zosia napisała: „Prababcia jest dla mnie wzorem i inspiracja. Mam nadzieję, że będę tak silna i mądra jak ona".

Fot.: Starostwo Powiatowe w Bochni

Bochnia

Bochnia - najnowsze informacje