piątek, 22 października 2021 11:11

Papieża Polaka znamy wszyscy, ale co wiemy o jego rodzicach? Dziś w Kościele i Małopolsce szczególna rocznica

Autor Mirosław Haładyj
Papieża Polaka znamy wszyscy, ale co wiemy o jego rodzicach? Dziś w Kościele i Małopolsce szczególna rocznica


22 października w Kościele katolickim obchodzimy liturgiczne wspomnienie Jana Pawła II. Ten dzień to także data inauguracji jego pontyfikatu. W tym roku mija też pierwsza rocznica ogłoszenia papieża Polaka II Patronem Małopolski.

Stało się tak dzięki decyzji watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 5 października 2020 roku, potwierdzonej specjalnym dekretem. To była niezwykła wiadomość dla wszystkich Małopolan! Stało się tak dzięki wspólnym staraniom Metropolity Krakowskiego i władz Województwa Małopolskiego.

Taka decyzja to potwierdzenie silnych związków, jakie do końca życia łączyły papieża Polaka z Małopolską i jej mieszkańcami, z miejscem, w którym kształtowała się Jego osobowość, życiowa postawa, a szczególnie szacunek do każdego człowieka.

Małopolska zyskała swojego patrona w roku 42. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, jubileuszu 100-lecia urodzin papieża Polaka i 15. rocznicy Jego śmierci. To dla nas szczególny znak, który niesie nadzieję, że Jego życie i działalność mogą dzisiaj łączyć wszystkich Małopolan niezależnie od poglądów, wyznania, czy tradycji, do których się odwołujemy.

Historia papieża Polaka jest nierozerwalnie związana z Małopolską. To tu, 18 maja 1920 roku w Wadowicach, przyszedł na świat. Tu jako skromny ksiądz z Krakowa rozpoczynał swoją kapłańską posługę, która miała zaprowadzić Go aż do Stolicy Piotrowej. Wreszcie tutaj znajdowały się bliskie Mu miejsca, do których później już jako Papież często wracał – ukochane Tatry, Sanktuarium Pasyjno- Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej, czy adres na zawsze już związany z Jego postacią – Franciszkańska 3 w Krakowie.

Był przekonany, że jego rodzice wiedli życie ludzi świętych

W roku 2020 obchodziliśmy jubileusz 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II. Ale to nie jedyne tegoroczne wydarzenie związane z postacią papieża, ponieważ ruszył wtedy  również proces beatyfikacyjny jego rodziców – Emilii i Karola Wojtyłów.

O rodzicach papieża Polaka oraz nim samym rozmawiamy z panią dr Mileną Kindziuk, autorką biografii „Emilia i Karol Wojtyłowie. Rodzice św. Jana Pawła II”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Esprit.

7 maja 2020 r. odbyła się pierwsza uroczysta sesja procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych rodziców św. Jana Pawła II. Wielu Polaków zna ich tylko z faktu bycia rodzicami papieża. Rozpoczęcie procesu może nieco zaskakiwać. Czy papież chciał, aby jego rodzice byli uznani za świętych?

– Rzeczywiście Jan Paweł II wypowiadał się o swoich rodzicach tak, jakby był przekonany o tym, że wiedli oni życie świętych. Mówił o tym także kardynał Dziwisz w trakcie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego w Wadowicach. Kiedy przygotowywałam biografię rodziców papieża, zadałam kardynałowi to samo pytanie: Czy papież chciał, aby jego rodzice byli uznani za świętych? Kardynał odpowiedział, że Jan Paweł II był przekonany o ich świętości, ale nigdy tego w ten sposób nie wyraził. Zachowały się natomiast słowa papieża, który mówił o tym, że jego rodzice byli ludźmi niezwykłymi, jeśli chodzi o ich miłość małżeńską i wychowanie dzieci, ale także o przeżywanie codzienności. Myślę, że jeśli kiedyś Wojtyłowie rzeczywiście będą wyniesieni na ołtarze, to jako tzw. święci z sąsiedztwa, święci dnia codziennego.  Jako ludzie, którzy w sposób niezwykły przeżywali swoją codzienność. Niezwykły, to znaczy w odniesieniu do wartości wyższych wiary.

Czy można powiedzieć, że zwlekano z rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego? Dlaczego ruszył dopiero w zeszłym roku?

– Myślę, że z bardzo prostej przyczyny. Rozpoczęcie procesu musi zatwierdzić stolica apostolska, natomiast papieżowi Janowi Pawłowi II nie wypadało rozpoczynać procesu beatyfikacyjnego swoich rodziców.

Proszę powiedzieć jakimi ludźmi byli Wojtyłowie.

– No właśnie, można spojrzeć już na ich zdjęcie. Emilia była bardzo piękną, elegancką kobietą. Na zdjęciach widzimy ją w długich sukniach, kapeluszach, biżuterii. Odnalazłam też jej zdjęcie ze srebrną torebką. Natomiast Karol senior na zdjęciach jest zazwyczaj w mundurze, albo w austriackim (ponieważ najpierw służył w wojsku cesarsko-królewskim), albo w mundurze polskim (bo po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. był oficerem wojska polskiego). Wojtyłowie żyli na przełomie XIX i XX w., mieszkali pod zaborem austriackim w Galicji. Emilia, rodowita krakowianka, pochodziła z Krakowa, natomiast Karol Wojtyła senior pochodził z Lipnika, gdzie pracował jako krawiec zanim został wojskowym.

Czy Wojtyłowie byli mieszkańcami regionu od pokoleń? Stąd wywodzi się ich ród?

– To też jest ciekawe. Kiedy zbierałam o nich materiały, dotarłam do miejsc, skąd pochodzili Karol i Emilia. Ród Karola Wojtyły pochodził z Czańca, wsi położonej niedaleko Wadowic. Udało mi się natomiast dotrzeć do takich dokumentów, które pozwoliły mi odkryć pochodzenie matki papieża i okazuje się, że rodzina Emilii pochodziła z Mazowsza. Magnuszew na Mazowszu to miejsce, skąd wywodzi się ród Kaczorowskich. Dziadek Emilii przez ostatnie lata życia mieszkał i pracował w Warszawie. Został pochowany na cmentarzu powązkowskim i udało mi się odnaleźć tam jego grób.

Patrząc na postać Jana Pawła II, jesteśmy świadomi, że jego postawę kształtowali rodzice. Z drugiej strony Emilia zmarła, gdy Karol miał jedynie 9 lat. Ojciec przyszłego papieża również odszedł, gdy ten miał 21 lat i  wkraczał w dorosłość. Czy ten stosunkowo krótki pobyt w pełnej rodzinie, był wystarczający, aby zakorzenić w nim odpowiednie wartości? Wiemy, że zasługi rodziców papieża to nie tylko fakt przyniesienia młodego Karola do kościoła i ochrzczenia dziecka.

– Z pewnością tak. Sam Jan Paweł II o tym mówił, gdy przywoływał atmosferę domu rodzinnego. Papież podkreślał, że dom rodzinny w Wadowicach dał mu poczucie bezpieczeństwa i mocy, które starczyło mu na całe życie. Nawet na niełatwe doświadczenia wojny. Te słowa są bardzo znamienne. Zachowały się też piękne wypowiedzi o tym, że matka nauczyła go znaku krzyża i modlitwy. To matka czytała w domu dziecku Biblię, co w czasach przedsoborowych nie było powszechne. Piękne są również świadectwa o ojcu, którego Karol widział klęczącego na obydwa kolana przy nocnej lampce, gdy budził się w nocy. Kiedy miał 12 lat, ojciec prawie nakrzyczał na niego, że nie jest dobrym ministrantem, bo nie modli się wystarczająco do Ducha Świętego. Wtedy właśnie Karol Wojtyła senior nauczył nastolatka modlitwy do Ducha Świętego. Tę modlitwę Jan Paweł II odmawiał codziennie do swojej śmierci. Też jest ciekawe, że proces beatyfikacyjny w Wadowicach rozpoczął się właśnie od tej modlitwy, której nauczył przyszłego papieża jego ojciec.

Wspomniała pani o bezpieczeństwie i pobożności, które młody papież wyniósł z domu rodzinnego. Co  jeszcze zostało mu zaszczepione przez rodziców?

– Na pewno patriotyzm. Papież wychowywał się w rodzinie patriotycznej. Karol Wojtyła senior, z uwagi na to, że był wojskowym, uczestniczył na bieżąco w wydarzeniach życia publicznego. Ta atmosfera przenosiła się do domu rodzinnego. Myślę, że nowa koncepcja patriotyzmu Jana Pawła II, która jest powiązana bardzo mocno z dekalogiem, też wypływała z domu rodzinnego. Jak się prześledzi nauczanie papieża, to widać, że Ojczyzna jest dla niego ojcem i matką, ojcowizną. „Czcij ojca swego i matkę swoją” znaczy szanuj też Ojczyznę, kochaj ją, bo jest matką. Papież wielokrotnie o tym mówił. Czyli teologiczne rozumienie patriotyzmu też Jan Paweł II wyniósł z domu rodzinnego.

Co będzie badane podczas procesu beatyfikacyjnego małżeństwa Wojtyłów?
– Ciekawe jest to, że są to dwa odrębne postępowania prawno-kanoniczne, czyli toczą się dwa procesy: Emilii Wojtyłowej i Karola Wojtyły. Będzie badane ich życie pod kątem praktykowania i heroiczności cnót czyli wiary, nadziei, męstwa i miłości. Oczywiście wątek wspólnego życia małżeńskiego będzie tu bardzo ważny, ale procesy będą dwa. Natomiast do beatyfikacji będzie potrzebny jeszcze cud za wspólnym wstawiennictwem Wojtyłów. Istnieje już modlitwa beatyfikacyjna, która zresztą jest dołączona do biografii rodziców Jana Pawła II.

Co panią skłoniło do tego, aby rozpocząć pracę nad biografią?
– Miałam to szczęście, że jako dziennikarka obsługiwałam pielgrzymki Jana Pawła II. Pisałam na ten temat artykuły i książki. Później zainteresowałam się postacią Emilii Wojtyłowej. Napisałam książkę o matce papieża, a następnie docierałam do kolejnych świadków życia Wojtyłów. Odkrywałam coraz to nowe dokumenty i postanowiłam napisać biografię obojga małżonków.

Co podczas prac nad książką panią szczególnie zainteresowało?
– Bardzo się cieszyłam, że dotarłam do nowych relacji, które potwierdzają i uwiarygodniają heroiczną decyzję Emilii i Karola Wojtyłów o urodzeniu dziecka, przyszłego papieża, mimo zagrożenia życia matki i dziecka. Emilia, kiedy była w ciąży, usłyszała od lekarza w Wadowicach, że nie ma szans przeżyć porodu ani ona sama, ani także nienarodzone dziecko. Mimo wszystko rodzice papieża zdecydowali, że pozwolą zaistnieć poczętemu życiu i wtedy Karol Wojtyła senior na terenie jednostki wojskowej, w której pracował, znalazł lekarza żydowskiego, był to Samuel Taub, który na odpowiedzialność Wojtyłów zgodził się poprowadzić ciążę Emilii Wojtyłowej . Efekt był taki, że 18 maja 1920 r. przyszedł na świat duży, zdrowy, silny chłopiec, który podobno strasznie głośno płakał tak, jakby chciał przekrzyczeć ludzi śpiewających litanię loretańską. Bo, co ciekawe, Emilia, kiedy rodziła Karola w domu, przez otwarte okno z pobliskiego kościoła słyszała śpiew litanii loretańskiej, ponieważ właśnie trwało nabożeństwo majowe. Było to kilka minut po godzinie 17:00.

Wspominając o heroicznej decyzji matki papieża, możemy powiedzieć wprost, że zaproponowano jej aborcję?
– Tak. Takie świadectwa są. Lekarz zdecydowanie zasugerował jej aborcję, aby mogła ratować swoje życie. Była to decyzja heroiczna. Zgadzam się też z opinią włoskiego pisarza i dziennikarza, który wydał książkę „Dwie matki papieża”. W publikacji porównuje życie Emilii Wojtyłowej i decyzję o urodzeniu dziecka, do życia i decyzji, którą podjęła św. Joanna Beretta Mola. Te analogie są oczywiste.

Podczas prac nad książką poznała pani życie i osobowość rodziców papieża. Które z ich cech przykuły pani uwagę?

– Myślę, że tutaj bardzo dobrze oddaje to sam Jan Paweł II. Byli to ludzie niezwykli, którzy w niezwykły sposób przeżywali swoją codzienność, bardzo mocno odnosząc ją do wiary. Oni rzeczywiście mieli pełne zaufanie do Bożej Opatrzności. Wszystko, co ich spotykało, a były to też trudne doświadczenia (cierpienia i śmierci, bo przecież umarła im córeczka w dniu narodzin). Wszystko odnosili bardzo wyraźnie i mocno do wiary. To dawało im siłę i wskazywało ostateczny sens.

Fot.: wikipedia.org

Inf.: malopolska.pl

Małopolska - najnowsze informacje