poniedziałek, 1 lutego 2021 11:52

Tarnowscy przedsiębiorcy na skraju bankructwa. Niezbędne są rozmowy przy „okrągłym stole”?

Autor Aleksandra Tokarz
Tarnowscy przedsiębiorcy na skraju bankructwa. Niezbędne są rozmowy przy „okrągłym stole”?

Przedsiębiorcy zamkniętych dotąd branż mieli nadzieję, że wraz z początkiem lutego będą mogli otworzyć swoje obiekty. Tak się jednak nie stało. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez ministra zdrowia, gastronomia, hotelarstwo i stoki narciarskie to miejsca, które nadal pozostaną zamknięte. W Tarnowie trwa bunt.

Obostrzenia przedłużają się. Do 14 lutego wciąż zamknięte pozostają hotele, restauracje czy stoki narciarskie. Pod wątpliwość poddawana jest zasadność otwarcia galerii handlowych. Coraz częściej zauważa się bowiem, że, na przykład jeżdżąc na nartach, ewentualność zakażenia koronawirusem jest zdecydowanie mniejsza, niż podczas zakupów. Właściciele małych obiektów hotelarskich przekonują, że mogliby wynajmować je nawet dla jednej rodziny. Restauratorzy informują, że mogliby w pełni zastosować się do reżimu sanitarnego. Tymczasem, muszą czekać dalej.

Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela zaznacza, że według niego do wszystkich obostrzeń, bardzo rygorystycznych i trudnych w realizacji, należy podejść ze zrozumieniem. - Wiemy, że mają one służyć zabezpieczeniu naszego zdrowia, a niejednokrotnie życia – tłumaczy włodarz miasta. - Jest też druga strona medalu. Sytuacja restauratorów prowadzących działalność, klubów fitness czy wszystkich firm związanych z korzystaniem z wolnego czasu, jest nie do pozazdroszczenia. Wszyscy wiemy, że dłuższa przerwa w prowadzeniu działalności to ogromny przyrost kosztów i zobowiązań. Wiele firm powstało przy użyciu kredytów, które muszą być spłacane. Wszystkie ulgi, które są stosowane, są dosyć daleko idącą formą pomocy, ale z drugiej strony środowisko hotelarzy i restauratorów mówi, że nadchodzi kres ich możliwości pokrywania kosztów z dawnych zasobów - dodaje.

„Społeczne nieposłuszeństwo” zaczęły dyskoteki

23 stycznia otwarte zostały trzy tarnowskie dyskoteki. W lokalach, oprócz wielu młodych tarnowian, pojawili się także Policjanci i przedstawiciele Sanepidu. - W związku z tym, że właściciele trzech klubów w Tarnowie zamieścili na stronach portali społecznościowych informację o tym, że w sobotę (23.01.2021 roku) otwierają swoje kluby, tarnowska Policja wraz z Państwową Inspekcją Sanitarną również zareagowały - informuje asp. sztab. Paweł Klimek Oficer Prasowy Zespołu do spraw Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji. W lokalach przy ulicy Staszica i Krakowskiej oficjalnie organizowane były spotkania partyjne czy zawody taneczne.

- We wszystkich tych punktach byli policjanci oraz pracownicy tarnowskiego sanepid-u. Interwencja przeprowadzona była w spokojnej atmosferze, bez niepotrzebnych emocji. Właściciele udostępnili pomieszczenia, w których sporządzona została stosowna dokumentacja. W lokalach pracownicy stosowali się do reżimu sanitarnego mając rękawice nitrylowe, maseczki. Płyn do dezynfekcji był w miejscach ogólnodostępnych. Stoliki były rozstawione co kilka metrów, a osoby będące wewnątrz miały zasłonięte usta i nos. Obsługa nie wydała posiłków, jedynie napoje oraz napoje alkoholowe - przyznaje Paweł Klimek. W klubie przy ul. Staszica było około 80 osób. Przed lokalem stało ok. 100 osób, które oczekiwały na wejście. - W pozostałych dwóch lokalach wewnątrz było w sumie kilkanaście osób - informuje rzecznik. - W tym dniu nie były wystawiane żadne mandaty, została sporządzona dokumentacja, która pozwoli na wszczęcie postępowania w tarnowskiej komendzie Policji. Postępowanie zostanie przekazane do tarnowskiego sądu, który będzie decydował o ewentualnym karaniu, bądź nie, właścicieli tych lokali.

Osoba prowadząca postępowanie będzie musiała ocenić czy otwarcie dyskotek w reżimie sanitarnym było złamaniem obowiązujących przepisów.

W ślad za dyskotekami poszli restauratorzy

- Przez ostatnie dni nasza sala zamieniła się w profesjonalne studio telewizyjne, gdzie przez następne minimum 16 dni będzie powstawał program telewizyjny – informowali właściciele lokalu Stara Łaźnia w Tarnowie. - Zapraszamy Was jako gości do naszego programu. Mniej więcej tak, jak w telewizji śniadaniowej. Z tą różnicą, że nasz program nie będzie na żywo i bez gwarancji, że kiedykolwiek zostanie wyemitowany.

Restauracja zapewniła, że wszelkie zasady reżimu sanitarnego zostaną zachowane. Goście mają mieć mierzoną temperaturę oraz proszeni będą o wypełnienie ankiety covidowej.

- Oferta udziału w programie telewizyjnym jest dla ludzi świadomych – my zadbamy o to by podczas twojej wizyty w studiu telewizyjnym było przynajmniej tak bezpiecznie jak w sklepie czy kościele – zapewniają właściciele.

Przedsiębiorcy nie mają już nic do stracenia

Od soboty, 30 stycznia, narciarze mogą korzystać ze stacji narciarskiej Jurasówka w Siemiechowie. Obiekt, podobnie jak inne stacje narciarskie w kraju, decyzją rządu od 28 grudnia pozostawał zamknięty. Właściciele zdecydowali się na otwarcie, bo dalszy lockdown, w ich przypadku, mógł oznaczać bankructwo.

Stacja narciarska pod Tarnowem otwarta mimo obostrzeń. „Nie mamy nic do stracenia”
Otwarta, mimo obowiązujących w kraju obostrzeń, została pierwsza stacja narciarska pod Tarnowem. Obiekt skontrolowała już policja. Właściciele przekonują jednak, że nie mają już nic do stracenia. Od soboty, 30 stycznia, narciarze mogą korzystać ze stacji narciarskiej Jurasówka w Siemiechowie [/info…

- Nie otrzymaliśmy żadnej, kompletnie żadnej pomocy. Nawet zwolnienia z ZUSu. Nie dotyczą nas żadne tarcze. Nie mamy więc nic do stracenia – mówi współwłaściciel obiektu Krzysztof Fela.

Jak informuje, stację skontrolowała już policja. - W niedzielę mieliśmy kontrolę trzy albo cztery razy. W najbliższych dniach spodziewamy się także kontroli sanepidu – tłumaczy Krzysztof Fela.

Jak do tej pory, właściciele obiektu nie otrzymali kary. Policja sporządziła dokumentację i poinformowała o dalszych czynnościach, które zostaną podjęte.

Nasz rozmówca dodaje, że zainteresowanie korzystaniem z wyciągów nie jest jednak duże.

- Obstawiam, że to wynik tego, że ludzie obawiają się, że też mogą ich tutaj czekać jakieś kary. Bardzo dużo jest telefonów, czy korzystający z wyciągu mogą ponieść jakieś kary za to, że będą jeździć na nartach. A prawda jest taka, że jedynie za to, za co karę można dostać na ulicy - za noszenie maseczki i za brak dystansu społecznego– dodaje współwłaściciel stacji narciarskiej Jurasówka.

Władze Tarnowa liczą na pomoc państwa

Czy pomoc rządu jest wystarczająca? Prezydent Tarnowa zauważa, że zapewne jest taka, na jaką stać państwo. - Dobrze wiemy, że w ubiegłym roku była recesja, co do skali, bardzo głęboka. Statystyki podają, że największa od 1991 roku, więc finanse państwa też trzeszczą i pomoc jest udzielana na miarę możliwości – przynajmniej taką mamy wiedzę i takie są przekazy rządu – tłumaczy Roman Ciepiela. Jak przyznaje, „społeczne nieposłuszeństwo” jest krzykiem rozpaczy, ale nie może być metodą na rozwiązywanie problemów. - Myślę, że rząd powinien też wziąć pod uwagę głos środowiska restauratorów, hotelarzy, reprezentantów tych firm, które prowadzą działalność rekreacyjną, gdyż w niektórych przypadkach można prowadzić tę działalność przy zachowaniu reżimu sanitarnego i bezwzględnie go przestrzegać. To może być lepsze rozwiązanie, niż radykalne zamknięcie i wywoływanie fali bankructw.

Katastrofa budowlana w Żurowej. Nowe informacje [ZDJĘCIA]
Siedmiu pracowników budowlanych trafiło do szpitali w województwie małopolskim i podkarpackim, po tym, jak runął wylewny strop nowo budowanej hali sportowej przy Szkole Podstawowej w Żurowej. W piątek (29.01.2021 r.) przed godziną 15 dyżurny Centrum Powiadamiania Ratunkowego 112 otrzymał informację…

Roman Ciepiela zauważa, że wszyscy czekamy na zbawiennie działania związane ze szczepieniami. Tych może jednak nie być. - W takim tempie, jak do tej pory, to szczepienia będą trwały wiele, wiele miesięcy. I niektórzy będą mogli to zrobić dopiero późną jesienią – mówi prezydent Tarnowa.-  Na pewno potrzebne są niestandardowe rozwiązania i jeśli mam cokolwiek komukolwiek doradzać to na pewno usiąść do stołu, najlepiej „okrągłego stołu” i znaleźć rozsądne rozwiązanie, tak, aby trzymać rygor sanitarny i epidemiologiczny, a z drugiej strony nie doprowadzać do ruiny tych firm, które są przecież podstawą naszej gospodarki, a małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią zdecydowaną większość polskiego systemu gospodarczego.

Koronawirus i wprowadzony przez państwo lockdown doprowadził także do mniejszych wpływów w budżecie Tarnowa. Jak tłumaczy włodarz miasta, wynika to, z jednej strony z mniejszych podatków, na które wpłynęły decyzje podjęte przez rząd, ale także z mniejszej dochodowości firm. -  Z drugiej strony są to zastosowane przez same władze Tarnowa ulgi i zwolnienia z podatków, z czynszów, czy też odroczenia niektórych opłat – tłumaczy Roman Ciepiela.

Największym ubytkiem jest brak wpływów z biletów autobusowych, z biletów w kinach i teatrach i przychodów w ośrodkach rekreacji, w tym biletów za korzystanie z basenu. - Chcemy i musimy utrzymać w dobrej kondycji finansowej zarówno instytucje kultury, jak i sportowe i rekreacyjne, ale biorąc pod uwagę mniejsze wpływy, jest to coraz trudniejsze – mówi prezydent. - Mamy za sobą trudny rok, przed nami chyba jeszcze trudniejszy. Liczymy na pomoc państwa, bo samorządy z własnych zasobów nie są w stanie pokryć wszystkich strat, które powstały w wyniku epidemii.

Jak długo jeszcze przedsiębiorcy będą jeszcze musieli radzić sobie z ograniczeniami? Ilu z nich przetrwa kryzys?

Tarnów - najnowsze informacje