niedziela, 3 kwietnia 2022 08:49

[WYWIAD] Została w Charkowie, ale grać może tylko w schronie. "Pragnę podziękować Polakom"

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
[WYWIAD] Została w Charkowie, ale grać może tylko w schronie. "Pragnę podziękować Polakom"

Ukraińska skrzypaczka Wiera Łytowczenko postanowiła publikować w mediach społecznościowych nagrania ze schronu, dzięki czemu mogła zebrać pieniądze na pomoc dla swoich rodaków. Filmy poruszyły internautów na całym świecie.

Przebywająca w schronie uzdolniona skrzypaczka Wiera Łytowczenko każdego dnia gra dla mieszkańców Charkowa na skrzypcach. Występuje zarówno solo w bunkrze, jak wspólnie ze znajomymi z orkiestry na stacji metra. Chce w ten sposób pomóc Ukraińcom choć na chwilę oderwać się od dramatycznej rzeczywistości, w której się znaleźli. Dziewczyna nie zdecydowała się opuścić swojego kraju. Pozostała na Ukrainie razem ze swoim ojcem, bo, jak sama mówi, to jest ich dom, którego nie chcą opuszczać.

Dzięki Wierze do sieci codziennie trafiają m.in. nagrania, które pokazują skalę zniszczeń, jakich dopuszczają się Rosjanie w jej rodzinnym mieście.

– Minął cały miesiąc wojny. Nie było dnia, w którym by nas nie bombardowano. Nie było dnia w tym miesiącu, żeby cywile nie zostali zabici, ale ostatnio zauważam, że strachu jest mniej. Ludzie zaczęli wracać do Charkowa. Coraz więcej ludzi opuszcza podziemie i wraca do swoich domów. Samochody pojawiły się na drogach. Znalazłam nawet działający sklep i kupiłam nowe słuchawki! Moje sąsiadki zapisały się na manicure! Dzisiaj widziałam biegacza na ulicy. Myślę, że jesteśmy niepokonani.
Dla tych, którzy nie mają gdzie lub boją się wracać, metro ma toalety, prysznice, bieżącą wodę, rozdawane jedzenie, koncerty, animatorów, psychologów i zajęcia rysunku dla dzieci. Nie jestem pewna, czy to takie dobre, że przestaliśmy się bać, bo niebezpieczeństwo nigdzie nie odeszło. Właśnie dzisiaj doszło do poważnego ostrzału. Na szczęście nikt, kogo znam, nie ucierpiał. Żyjemy dalej nadzieją i walczymy każdego dnia

– relacjonuje Wiera.

Z przebywającą w Charkowie skrzypaczką Wierą Łytowczenko rozmawiamy o potrzebie niesienia nadziei rodakom i wdzięczności dla Polaków, którzy zaopiekowali się uchodźcami z Ukrainy.

Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko
Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko

Czy pamiętasz dzień, w którym Rosja zaatakowała Ukrainę?

– Bardzo dobrze. Kiedy wybuchła wojna, spałam, jak większość Ukraińców. Obudziłam się o 5:00 rano, ponieważ usłyszałam odgłosy eksplozji. Na początku wydawało mi się, że to po prostu jakiś dziwny człowiek odpala fajerwerki. Niestety, szybko zorientowałam się, że to nie fajerwerki i że jesteśmy bombardowani.

Co z twoją rodziną i przyjaciółmi? Czy są bezpieczni?

– Wielu moich znajomych, zwłaszcza tych którzy mają dzieci, postanowiło wyjechać z Charkowa. Mój ojciec i ja zdecydowaliśmy jednak, aby tutaj zostać.

Wiera Łytowczenko z orkiestrą/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko
Wiera Łytowczenko z orkiestrą/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko

Dlaczego postanowiliście zostać w Charkowie? Nie woleliście uciec?

– To nasza ziemia. To nasz dom, którego nie chcemy opuszczać. Poza tym zostało tu wielu naszych przyjaciół. Jest z nami wiele osób, które po prostu nie mogą wyjechać, m.in. osoby starsze, rodziny wojskowych, osoby podtrzymujące życie w mieście. Są tutaj także zwierzęta pozostawione przez tych, którzy wyjechali. Właściciele nie mogli ich ze sobą zabrać, a my pomagamy każdemu, kto potrzebuje pomocy tu na miejscu, także zwierzętom.

Jesteś skrzypaczką. Nie rozstajesz się z instrumentem. Do sieci trafiają nagrane przez ciebie filmy, na których grasz koncerty w bunkrze. Zdarza Ci się również występować ze znajomymi.

– Przez pierwszy miesiąc bardzo baliśmy się wyjść i musiałam grać solo w naszej piwnicy. Jednak w ciągu ostatnich kilku dni przestaliśmy się tak bardzo bać. W efekcie zaczęłam nawet występować z orkiestrą dla mieszkańców Charkowa. Z myślą o nich gramy muzykę na stacjach metra. Tam ludzie chowają się przed ostrzałem.

Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko
Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko

Swoim talentem chcesz nieść innym radość w tych trudnych czasach.

– Nie uważam się za szczególnie uzdolnioną, ale bardzo staram się robić, co w mojej mocy. Mam nadzieję, że moja gra może jakoś pomóc i wesprzeć otaczających mnie ludzi.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

– Muzyka jest dla mnie przede wszystkim sposobem komunikowania się z kolegami i słuchaczami.

W tych trudnych chwilach myślisz o innych. W internecie ogłosiłaś nawet zbiórkę pieniędzy dla swojego kraju.

– Kiedy dowiedziałam się, że moje filmy stały się popularne i wielu dziennikarzy chciało ze mną porozmawiać, postanowiłam wykorzystać je do zrobienia czegoś pożytecznego. Założyłam zbiórkę i zebrałam kilka tysięcy dolarów. Pieniądze wysyłam do dotkniętych wojną muzyków i nauczycieli.

Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko
Wiera Łytowczenko/ Fot. archiwum prywatne Wiery Łytowczenko

Każdego dnia wiele osób z Ukrainy przyjeżdża do Polski. Czy chciałbyś coś przekazać Polakom?

– Po wybuchu wojny wielu Ukraińców zostało zmuszonych do wyjazdu do Polski. Słyszałam wiele pełnych podziwu komentarzy na temat ich przyjęcia przez Polaków. Moi przyjaciele powiedzieli mi, że niczego im nie brakuje, że niczego nie potrzebują. W ich imieniu pragnę podziękować Polakom i rządowi Polski za ogromne wsparcie, jakiego udzielili moim przyjaciołom i współobywatelom. Moi znajomi marzą o tym, by, gdy już skończy się wojna i wreszcie będą mogli wrócić do domu, żeby wieść normalne życie w Ukrainie, móc zaprosić Polaków do odwiedzenia naszego kraju. Wtedy podziękujemy im za pomoc w tym trudnym dla naszego narodu czasie.

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje