wtorek, 23 kwiecień 2019 11:14

Dębica: Pamiętajmy o...(8): Cmentarz żydowski czyli kirkut cz.2

Zasada grzebania zmarłych mówiła, że każdy powinien spoczywać w osobnym grobie.

Zachowanych macew nie mamy nawet 500 , tymczasem osób pochowanych było wiele tysięcy, zwłaszcza, że od 1830 do 1873 roku chowano także osoby pochodzące z Pilzna [dopiero w 1830 roku zezwolono na powrót Żydom osiedlić się w tym mieście, zaś pierwszy z nich Aron Ader pochodził właśnie z Dębicy]. Musimy pamiętać, że w latach 70-tych XIX wieku w Dębicy mieszkańców wyznania mojżeszowego było około 65-70 procent, czyli zdecydowana większość. Czy wszystkie ciała zostały złożone na naszym kirkucie, czy też zmarłych wywożono do innych miejscowości z których pochodzili ich przodkowie? Pytań w tej kwestii jest wiele i jak widać jeszcze sporo mamy w tej materii do ustalenia.

Ponieważ teren był nieogrodzony służył różnym celom. Niżej podpisany w latach 60-tych XX wieku miał na kirkucie lekcje wychowania fizycznego z sprintem na 60 metrów w roli głównej. Macew wówczas było jeszcze niewiele i były zrzucone w jednym miejscu. Kiedy powstały obok bloki mieszkalne kirkut stał się miejscem rekreacyjno-wypoczynkowym dla tamtejszych mieszkańców oraz osób ich odwiedzających. Czy wszyscy zdawali sobie sprawę z tego co robią i gdzie im przyszło żyć? Należy w to wątpić, chociaż niezbadane są meandry duszy ludzkiej. Przegląd zachowanych macew wskazuje, że na kirkucie spoczywa cały przekrój ówczesnego społeczeństwa żydowskiego, zarówno członków establishmentu, jak i członków biednych rodzin.

Główna zasada judaizmu głosi, że zmarły zazna wiecznego spokoju dopiero wówczas, kiedy osadzona w ziemi macewa skierowana w kierunku wschodu, jak nakazuje tradycja, przewróci się i powoli zostanie porośnięta trawa i wtopi się w ziemię, która pochłonie ją, tak jak kamień. Podobna zasada dotyczy nagrobków w obrządku ormiańskim, gdzie, jeśli tablica nagrobna znajduje się wewnątrz świątyni wmurowana w posadzkę, to poprzez chodzenie po niej i zatarcie imienia pogrzebanego doprowadza się go szybciej do upragnionego raju. Dlatego też dziwnym jest, kiedy w ramach opieki nad niekatolickim cmentarzem ludzie chcący zachować się w swoim pojęciu kulturalnie czyszczą i stawiają przewrócone nagrobki. Jestem w stanie to zrozumieć, kiedy czynią to osoby nieznające pewnej kultury i niuansów danej religii. Chcą dobrze, bo tak ich wychowano i chwała im za to, że chcieli dobrze. Gdyby jednak potrafiono ich uświadomić, że zasady innej religii z którą wcześniej nie mieli do czynienia są trochę inne, to uważam, że podeszliby do tego z pełnym zrozumieniem. Ten fragment tekstu skierowałem do grup młodzieżowych i władz miasta Dębicy, które opiekują się tym miejscem i należą się im podziękowania za to, że to czynią.

Przykrym jednak jest, kiedy osoby, które znają te zasady ich nie przestrzegają. Tak jak jeszcze mogę zrozumieć ideę stworzenia lapidarium na wzór ściany płaczu [szkoda tylko, że nie obróconego ku wschodowi], tak zupełnie niepojętym dla mnie była budowa gruzowiska na wzór „diabelskiego kręgu”. Tym bardziej, że jego twórcą była osoba, która dogmaty judaizmu powinna  mieć w małym paluszku u lewej ręki. Myślę, że u siebie w USA nie odważyłaby się na coś podobnego. A tak to „tylko” Polska, więc  niech gospodarze tłumaczą się nie za swoje winy.

Ponieważ zabawy na terenie cmentarnym nie wzbudzały pozytywnych emocji u bardziej świadomej części lokalnej społeczności, dlatego też staraniem Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami oddział w Tarnowie ówczesny Wojewódzki Konserwator Zabytków pan dr Andrzej Krupiński po konsultacji z kilkuosobową grupką dębickich Żydów pozyskał na ten cel dość skromne środki finansowe, które pozwoliły na przełomie lat 70/80-tych ubiegłego stulecia zbudować symboliczne ogrodzenie. Obecne, dużo bardziej okazałe powstało w 1996 roku dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Nissenbaumów, jak informuje odpowiednia tablica przy bramie wejściowej na teren cmentarza. Dębicki kirkut jest obecnie miejscem odwiedzin Żydów, głównie z Izraela i USA, którzy poszukują na nim swoich przodków, by oddać im cześć.

[koniec]

Jacek Dymitrowski

Dyrektor Muzeum Regionalnego w Dębicy

Cykl Dębica: Pamiętajmy o... to historyczne artykuły w których centralnym punktem jest Dębica, napisane przez Jacka Dymitrowskiego, dyrektora Muzeum Regionalnego w Dębicy

 

 

 

 

 

 

 

Fot tytułowa : Gregok, Wikipedia

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.