piątek, 07 czerwiec 2019 14:20

Żywiec. Miasto pomogło taksówkarzom. Będą nowe miejsca postojowe przy dworcu

Napisał

Decyzja o likwidacji postoju taksówek przez PKP spadła na jego użytkowników, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. W kryzysowej sytuacji taksówkarzom pomogło miasto i burmistrz, który ujął się za przewoźnikami i rozpoczął rozmowy ze spółką kolei odpowiedzialną za wydanie decyzji o ich usunięciu z palcu przy dworcu.

Zdjęcie oznakowania postoju taksówek była zaskoczeniem zarówno dla kierowców, jak i klientów, ponieważ postój funkcjonował od lat i wszyscy do takiego stanu rzeczy byli przyzwyczajeni. Tym większe było rozgoryczenie kierowców, którzy praktycznie z dnia na dzień musieli opuścić swoje dotychczasowe miejsce, ponieważ zdjęcie znaków postoju, różnoznaczne było z nielegalnym parkowaniem. Utrata miejsca wiązałaby się dla przewoźników ze znacznymi stratami przychodu. Nic dziwnego, lokalizacja postoju jest bowiem strategiczna i na brak klientów w miejscu nie można było narzekać. W dodatku, teren postoju był na tyle duży, że znajdywało się miejsce dla taksówkarzy korporacyjnych, jak i tych mających założoną własną działalność gospodarczą.

Nowy postój

Rozwiązanie, które zaproponowało PKP w zamian obecnego postoju było dla jego dotychczasowych użytkowników kuriozalne. Kierowców dziwiło postepowanie kolei, ponieważ propozycja nowego postój była nie tylko znacznie oddalona od ulicy Dworcowej, ale także schowana. Jego teren leżał między urzędem poczty i tzw. byłym PSK. Istniała obawa, że nowego miejsca nikt go nie zauważy. Ponadto na nowe miejsca parkingowe ogłoszono przetarg.

- Dla mnie, posunięcie ze strony PKP było dziwnym. I to zarówno jako przedsiębiorcy, który wykonuje usługi przewoźnicze, jak i mieszkańca Żywca. Dlatego, że, z tego co się orientuję, w każdym mieście na dworcach PKP jest komunikacja publiczna i funkcjonują postoje taksówek. I jest ono dla wszystkich przewoźników, nie tylko dla firmy, która wygrała przetarg. Nie wiem, czy ktoś wziął pod uwagę, że w wyniku takiego postepowania mógł utworzyć się monopol na usługi przewoźnicze. A to z pewnością nie byłoby działanie na korzyść klientów. Każdy monopol prowadzi do tego, że można swobodnie dyktować ceny. W Żywcu zdecydowanie więcej jest niezrzeszonych taksówkarzy. Tak się składa, że działalność, którą prowadzę ma swoją stronę internatową, moja firma figuruję w Googlach. Powiem uczciwie, że z powodu likwidacji postoju taksówek, nie doznałbym jakieś dużej krzywdy. Natomiast jest wiele osób, które wiem, że żyją wyłącznie z tego, że stoją na dworcu i tylko tam czekają na klientów. Oni nie funkcjonują w Internecie. Dla nich to na pewno byłby wielki problem. Są to nierzadko ludzie starsi, którzy na taksówce dorabiają do emerytury. Trudno wymagać od niego, żeby stawali do przetargu na równi z korporacją, czy osobami, które można w Internecie znaleźć – mówi pan Dariusz Płonka właściciel Taxi DPI Żywiec.

Likwidacja postoju taksówek byłby również poważnym problem dla przyjezdnych. Brak publicznego transportu po 22:00 mogł okazać się utrudnieniem dyskwalifikującym wybór Żywiecczyzny jako miejsca odpoczynku.

- Ludzie przyjeżdżający pociągiem chcą nie tylko poruszać się na terenie miasta Żywca. Często jest tak, że przyjeżdżają do ośrodków wczasowych, hoteli w różnych miejscowościach, gdzie nie ma możliwości po 22:00 dostać się bez skorzystania z taksówki. Problemem nie jest tylko to, że nastąpiłoby odebranie miejsca postojowego taksówkarzom, ale to jest też odebranie możliwości korzystania z taksówek pasażerom – zauważył pan Dariusz.

Podobne zdanie o całej sprawie ma pan Jerzy Dewniak z Radio Taxi, obecnie jedynej korporacji taksówkarskiej w Żywcu. Dodatkowo jest oburzony przebiegiem całego procesu.

- Ta decyzja PKP była fatalna. Jeszcze gorsze było jej wykonanie. Ich pracownicy po prostu przyjechali wcześnie rano i nieinformująca nikogo zdjęli dotychczasowe oznakowanie, które było na dworcu przez lata. To zakrawa na jakąś partyzantkę. Jeżdżę w Żywcu od 37 lat i zawsze taksówki były w zasięgu dworca, a nawet w pewnym momencie parkowały pod samym wejściem – powiedział.

Nowa lokalizacja postoju wzbudzała również jego obawy, głównie ze względu na to, że byłaby niewidoczna dla pasażerów po wyjściu z dworca.

- Zaoferowane miejsca parkingowe od strony PSK-i znajdowały się w miejscu, gdzie klient wychodząc z dworca absolutnie nie ma możliwości zauważenia taksówki. W dodatku miały być one odpłatne. Dlatego do przetargu moja firma nie wystartowała. Kwota może nie okazała się zaporowa, ale usytuowanie nowych miejsc postojowych było fatalne. Nie możemy porównać się do Katowic, czy Częstochowy, lub innego dużego miasta. Klientów mamy mniej. Gdybyśmy mieli ponosić jeszcze koszty postoju, to dla wielu działalność przewozowa stałaby się nieopłacalna. Poza tym, Kolej powinna być zainteresowana tym, żeby jej klient po wyjściu z pociągu miał możliwość dostać się gdzieś dalej. Powinien mieć możliwość skorzystania z taksówki – stwierdził.

Pani Aleksandra Rudzińska-Rdzanek z Wydziału Prasowego Biura Komunikacji Promocji PKP S.A. tłumaczyła postepowanie PKP na jednym z lokalnych portali. Uzasadniała decyzję o likwidacji postoju ze względu na to, że jego teren był objęty umową najmu z Biurem Turystyczno-Przewozowym „Beskid Trans” Czesław Bigos. Firma o której mowa stanowczo odcięła się od tych informacji. Jej przedstawiciel, z którym się skontaktowaliśmy, twierdzi, że owszem umowa z PKP jest podpisana, ale na zupełnie inną lokalizację i nie ma ona nic wspólnego z terenem postoju taksówek.

Dwudniowy przetarg.

Na nowe miejsca parkingowe PKP rozpisała przetarg. Jak można przeczytać w jego dokumentach, wywoławczy czynsz za 6 miejsc postojowych w pobliżu dworca kolejowego (pomiędzy budynkiem dworca a budynkiem byłej spedycji), ustalono na 1 500,00 zł netto w skali miesiąca. Dodatkowy koszt miałby stanowić podatek VAT i opłaty za „media i usługi”. Kosztów tych ostatnich nie podano. Ponadto osoby startujące do przetargu zobowiązane były wpłacić wadium w kwocie 2 214,00 zł. Oferty można było zgłaszać w terminie od 4 do 6 czerwca, a o ich ważności decydowała data wpłynięcia oferty, a nie stempla pocztowego. Jak ustaliliśmy w rozmowie z jednym z radnych powiatowych, w ramach przetargu nie  wpłynęła ani jedna oferta.

Burmistrz dotrzymał słowa

Taksówkarze w zaistniałej sytuacji zwrócili się do władz miasta z prośbą o pomoc w negocjacjach lub wyznaczeniu nowych miejsc dla postoju taksówek. 6 czerwca burmistrz Antoni Szlagor udał się na wizję lokalną, by dokonać oglądu sytuacji. Po jej przeprowadzeniu udało się znaleźć sposób na wyjście z impasu.

– Miasto od początku stało na stanowisku, że miejsca parkingowe powinny znajdować się w pobliżu starego postoju. Po wizji lokalnej udało się nam wyodrębnić teren leżący przy dotychczasowym miejscu parkowania taksówek, ale należący do miasta. Po zrealizowaniu koniecznych zmian w organizacji ruchu zostaną one udostępnione taksówkarzom – oświadczył w rozmowie z nami burmistrz Szlagor.

Mirosław Haładyj

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.