Siedem osób zginęło od piątkowego wieczoru do niedzielnego poranka w tragicznych zdarzeniach na terenie Małopolski. Najmłodsza ofiara miała zaledwie pięć lat. Do śmiertelnych wypadków doszło na drogach, w Tatrach i na prywatnej posesji. Tragicznie zakończyło się także rodzinne grzybobranie w powiecie suskim.
W skrócie:
- od piątku wieczorem do niedzielnego poranka w Małopolsce zmarło co najmniej siedem osób,
- wśród ofiar są 5-letnia dziewczynka i 16-letni chłopiec,
- trzy osoby zginęły w zdarzeniach na drogach,
- śmiertelny wypadek wydarzył się również w rejonie Zawratu; TOPR już przed weekendem ostrzegał przed wyjątkowo zdradliwymi warunkami wysoko w górach.
Seria tragicznych wydarzeń rozpoczęła się w piątek, 2 października, wieczorem.
Około godz. 20 w Krakowie, przy ul. Polonijnej, z dużej wysokości spadł 16-letni chłopiec. Ratownicy i strażacy prowadzili resuscytację, jednak nastolatka nie udało się uratować. Okoliczności jego śmierci wyjaśniają policja i prokuratura, dlatego na tym etapie nie można przesądzać, czy był to nieszczęśliwy wypadek.
Niespełna pół godziny później do śmiertelnego zdarzenia doszło w Paszkówce w gminie Brzeźnica. Na drodze powiatowej samochód potrącił około 50-letniego mężczyznę. Mimo prowadzonej akcji ratunkowej pieszy zmarł.
Tragiczna sobota. Śmierć w Tatrach
Sobota przyniosła kolejne dramatyczne informacje.
Przed południem ratownicy TOPR zostali wezwani do kilku poważnych wypadków w Tatrach. W rejonie Koziej Przełęczy oraz Zawratu turyści spadli z dużej wysokości na twardy, zlodowaciały śnieg. Obaj zostali przetransportowani śmigłowcem do szpitala w Zakopanem. Turysty, który uległ wypadkowi w rejonie Zawratu, mimo reanimacji i późniejszych wysiłków lekarzy nie udało się uratować.
TOPR już przed weekendem ostrzegał, że dobra pogoda w dolinach może być bardzo myląca. W wyższych partiach gór zalegał twardy i zmrożony śnieg, a miejscami także lód. Ratownicy zwracali uwagę, że w stromym terenie same raczki nie wystarczą i potrzebne są odpowiednie wyposażenie oraz umiejętność poruszania się w zimowych warunkach. W sobotę ponowili ten apel po kolejnej serii wypadków.
– Piękna pogoda i suche szlaki niżej mogą dawać złudne poczucie bezpieczeństwa, ale wysoko twardy, zlodowaciały śnieg nie wybacza błędów – ostrzegł TOPR.
Do bardzo poważnych wypadków dochodziło w sobotę również po słowackiej stronie Tatr. Tych zdarzeń nie wliczamy do małopolskiego bilansu.
W rejonie Małego Kieżmarskiego Szczytu 64-letni Słowak spadł około 50 metrów z grani w kierunku Huncowskiej Kotliny. Obrażenia okazały się śmiertelne.
Tego samego dnia na grani pomiędzy Wielką Świstówką a Małym Kieżmarskim Szczytem około 20 metrów spadł 20-letni Polak. Mężczyzna przeżył, ale doznał obrażeń ręki i nogi oraz licznych ran. Po udzieleniu pomocy został śmigłowcem przetransportowany do szpitala w Popradzie.
Nie żyje 5-latka
Również w sobotę 3 października około godz. 11, dramat rozgrywał się w Woli Rzędzińskiej w powiecie tarnowskim. Podczas prac przy przydomowej wiacie doszło do poluzowania lub zawalenia części drewnianej konstrukcji. Jeden z jej elementów spadł na znajdującą się w pobliżu 5-letnią dziewczynkę.
Dziecko było reanimowane. Ratownikom udało się przywrócić funkcje życiowe i dziewczynka w stanie krytycznym została przewieziona do szpitala w Tarnowie. Niestety później przekazano informację o jej śmierci. Okoliczności tragedii bada policja pod nadzorem prokuratury.
Wyszedł z rodziną na grzyby. Znaleziono go martwego
Tragicznie zakończyło się także sobotnie grzybobranie w powiecie suskim.
73-letni mężczyzna około godz. 10 oddalił się od rodziny w kompleksie leśnym. Początkowo bliscy szukali go sami. Około godz. 14 powiadomiono policję i do poszukiwań skierowano także strażaków.
Mężczyznę znaleziono około godz. 15. Nie dawał oznak życia, a lekarz stwierdził jego zgon. Policja poinformowała, że przeprowadzone na miejscu czynności nie wskazywały na udział osób trzecich. Nie podano natomiast, co było bezpośrednią przyczyną śmierci 73-latka.
Zginął na pasach
Kolejna tragedia wydarzyła się około godz. 17.30 w Nowym Sączu. Na przejściu dla pieszych w pobliżu tzw. „Dzikiego ronda” rozpędzony Volkswagen Passat wyprzedzający na pasach uderzył z wielką siłą w 51-letniego mieszkańca miasta. Mężczyzny nie udało się uratować.
Kierowca samochodu był trzeźwy w badaniu alkomatem. Dokładny przebieg wypadku ustalają policjanci pod nadzorem prokuratora i z udziałem biegłego.
20-latek zginął w wypadku
Tragiczna seria nie zakończyła się wraz z sobotą.
W niedzielę, 4 października, tuż przed godz. 5 rano do śmiertelnego wypadku doszło w Skidziniu w gminie Brzeszcze. Na ul. Oświęcimskiej Audi zjechało z drogi i uderzyło w drzewo.
Samochodem kierował 20-letni mieszkaniec gminy Brzeszcze. Młody mężczyzna zginął. Służby wyjaśniają przyczyny i dokładny przebieg wypadku.
Siedem ofiar od piątkowego wieczoru
Bilans weekendu jest tragiczny - co najmniej siedem ofiar śmiertelnych w Małopolsce. Pierwszy weekend października okazał się więc wyjątkowo tragiczny. Szczególnie mocno wybrzmiewają ostrzeżenia ratowników górskich: słoneczna jesienna pogoda nie oznacza jeszcze bezpiecznych warunków w wysokich Tatrach.


















