Sikorski w Krakowie. Wicepremier ze wesparciem dla Piątkowskiej

Radosław Sikorski i politycy Koalicji w kampanii Moniki Piątkowskiej
Radosław Sikorski i politycy Koalicji w kampanii Moniki Piątkowskiej / materiały prasowe

Radosław Sikorski to kolejny z czołowych polityków rządu, który przyjechał do Krakowa wesprzeć Monikę Piątkowską. Tym razem zamiast dużego otwartego spotkania postawiono na konferencję prasową i spacer po Nowej Hucie. Sama kandydatka od początku kampanii postawiła na przekaz o dobrych relacjach z rządem i większością w Radzie Miasta.

W skrócie:

  • Radosław Sikorski w sobotę 3 października wsparł Monikę Piątkowską w Nowej Hucie.
  • Wicepremier wystąpił z kandydatką na konferencji i spacerował z nią po dzielnicy.
  • Piątkowska ponownie podkreślała znaczenie współpracy przyszłego prezydenta z rządem i Radą Miasta.
  • To kolejna wizyta ważnego polityka rządowego w kampanii kandydatki popieranej przez KO i PSL.

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pojawił się w sobotę, 3 października, w Krakowie. Razem z Moniką Piątkowską spotkał się z dziennikarzami w Nowej Hucie, a później oboje ruszyli na spacer po dzielnicy, rozmawiając z mieszkańcami.

Sikorski otwarcie zachęcał do głosowania na kandydatkę popieraną przez KO i PSL. Nawiązał przy tym zarówno do jej doświadczenia, jak i do kampanii Łukasza Gibały.

– Chciałbym rekomendować kandydaturę osoby, która zna Kraków od podszewki – mówił wicepremier.

Sporo miejsca poświęcił także finansowaniu kampanii wyborczej. Przekonywał, że o wyniku wyborów powinni decydować mieszkańcy, a nie „rodzinne pieniądze”, co było wyraźnym uderzeniem w Gibałę.

Mocne zaplecze z Warszawy

Wizyta Sikorskiego nie jest wyjątkiem. Od początku kampanii jednym z najbardziej widocznych elementów strategii Piątkowskiej jest wsparcie polityków rządu i parlamentu.

Jej kandydatura została oficjalnie zaprezentowana 9 czerwca w Warszawie w obecności premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Później do Krakowa przyjeżdżali kolejni ministrowie i parlamentarzyści.

Sam Tusk pojawił się u boku Piątkowskiej dwukrotnie. Przed pierwszą turą, 24 września, sztab postawił na duże otwarte spotkanie w hali ComCom Zone w Nowej Hucie. Na spotkanie przyszło jednak znacznie mniej osób niż na duże wydarzenia kampanijne KO organizowane w Krakowie w poprzednich latach.

Lista polityków wspierających kandydatkę jest już długa. Oprócz Tuska, Kosiniaka-Kamysza i Sikorskiego przy Piątkowskiej pojawiali się m.in. minister finansów Andrzej Domański, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, minister energii Miłosz Motyka, wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar oraz parlamentarzyści KO i PSL.

Piątkowska: samotny jeździec nie wystarczy

Sama kandydatka nie ukrywa, że polityczne zaplecze traktuje jako jeden ze swoich atutów. Podczas sobotniego spotkania ponownie przeciwstawiła swój model prezydentury kandydaturze Łukasza Gibały.

Przekonywała, że nie da się skutecznie zarządzać drugim największym miastem w Polsce jako „polityczny outsider” i „samotny jeździec”. Jej zdaniem Kraków potrzebuje zarówno stabilnej współpracy z Radą Miasta, gdzie największy klub ma KO, jak i dobrych relacji z rządem.

To jeden z najbardziej widocznych podziałów przed drugą turą. Piątkowska pokazuje wsparcie kolejnych ministrów i przekonuje, że dobre relacje z rządem mogą pomóc Krakowowi w zdobywaniu pieniędzy i realizacji dużych inwestycji.

Gibała odpowiada zupełnie innym przekazem. Od początku kampanii podkreśla, że o Krakowie powinni decydować przede wszystkim sami Krakowianie, a nie partyjne centrale w Warszawie. Już podczas inauguracji kampanii mówił, że mieszkańcy mogą wybrać kandydata, który „ma swoich szefów w Warszawie”, albo takiego, którego jedynymi szefami będą mieszkańcy Krakowa.

Kandydat Krakowa dla Mieszkańców często wraca też do hasła zakończenia „wojny polsko-polskiej”. Przekonuje, że konflikt znany z krajowej polityki nie powinien być przenoszony do samorządu. Jak mówił, polityczna polaryzacja „rozlewa się na cały kraj” i coraz częściej dzieli nie tylko polityków czy wyborców, ale także znajomych i rodziny.

Gibała przedstawia więc te wybory jako szansę na odsunięcie Krakowa od partyjnego sporu. Chce, aby decyzje dotyczące miasta zapadały przede wszystkim tutaj – w rozmowie z mieszkańcami – a nie w Warszawie. W jego przekazie prezydent ma szukać porozumienia w Radzie Miasta ponad partyjnymi podziałami i współpracować z każdym, jeśli będzie to korzystne dla Krakowa.

W niedzielę 11 października krakowianie zdecydują więc nie tylko między dwiema osobami, ale również między dwoma wyraźnie różniącymi się modelami politycznego zaplecza przyszłego prezydenta.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka