Nieznane osoby miały pojawić się pod miejscem zamieszkania syna Moniki Piątkowskiej, obserwować go i próbować zrobić mu zdjęcia. Kandydatka na prezydenta Krakowa opublikowała w sobotę wieczorem oświadczenie, w którym zapowiada konsekwencje prawne. „Nie dam się zastraszyć i nie odstawię nogi” – napisała.
W skrócie:
- Monika Piątkowska opublikowała oświadczenie w sobotę 3 października.
- Według jej relacji nieznane osoby obserwowały jej syna i próbowały zrobić mu zdjęcia.
- Kandydatka zapowiedziała konsekwencje prawne.
- „Nie dam się zastraszyć i nie odstawię nogi” – napisała.
Do zdarzenia, według relacji Moniki Piątkowskiej, miało dojść w sobotę 3 października. Wieczorem kandydatka opublikowała w mediach społecznościowych specjalne oświadczenie.
– W tej kampanii doszło do sytuacji, o której jako kandydatka, ale przede wszystkim jako matka, nie mogę milczeć. Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona – napisała.
Jak przekazała, pod miejscem zamieszkania jej syna pojawiły się nieznane osoby.
– Nieznane osoby pojawiły się dziś pod miejscem zamieszkania mojego syna, obserwowały i usiłowały zrobić mu zdjęcia – poinformowała Piątkowska.
„Moje dziecko nie jest częścią tej kampanii”
Kandydatka podkreśliła, że jej syn nie jest osobą publiczną i nie bierze udziału w trwającej kampanii wyborczej.
– Moje dziecko nie jest osobą publiczną. Nie kandyduje w tych wyborach. Nie jest częścią tej kampanii. Mnie jako matkę ta sytuacja dotyka szczególnie. Kampania wyborcza nie daje nikomu prawa do śledzenia mojego dziecka ani ingerowania w jego prywatność – napisała.
Piątkowska zapowiedziała jednocześnie, że w przypadku podobnych sytuacji będzie podejmować kroki prawne.
– Nie zamierzam pozostać bierna ani udawać, że nic się nie stało w imię „spokoju kampanii”. Będę dochodzić ochrony prawnej w pełnym zakresie – oświadczyła.
Dodała, że chodzi zarówno o osoby bezpośrednio odpowiedzialne za takie działania, jak również tych, którzy mieliby je „inspirować, finansować lub koordynować zza kulis”.
Piątkowska: „Nie dam się zastraszyć”
Oświadczenie kończy się jednoznaczną deklaracją kandydatki:
– Nie dam się zastraszyć i nie odstawię nogi.
Na razie Piątkowska nie podała, kim były osoby, które – według jej relacji – obserwowały jej syna. Nie wskazała również, czy wiąże je z konkretnym środowiskiem lub sztabem wyborczym. W opublikowanym oświadczeniu nie poinformowała też, czy zdarzenie zostało zgłoszone policji.
Sprawa pojawia się na tydzień przed drugą turą przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. 11 października Monika Piątkowska zmierzy się z Łukaszem Gibałą. Kampania przed dogrywką w ostatnich dniach wyraźnie się zaostrzyła.


















