sobota, 1 maja 2021 07:26

Zarzuty o mobbing i zastraszanie. Co dzieje się w tarnowskiej straży miejskiej?

Autor Aleksandra Tokarz
Zarzuty o mobbing i zastraszanie. Co dzieje się w tarnowskiej straży miejskiej?

Mobbing, zastraszanie i rozrzutność. To główne zarzuty, które stawiają funkcjonariusze straży miejskiej w Tarnowie swojemu szefowi, Krzysztofowi Tomasikowi. Czterostronicowy list, który trafił na biurko prezydenta miasta i radnych jest anonimowy. Szef strażników miejskich sprawę traktuje jako atak na swoją osobę. Podkreśla, że zarzuty są nieprawdziwe.

Pismo, które liczy cztery strony, do prezydenta Tarnowa oraz radnych trafiło na początku kwietnia. Pod nim widnieje podpis „Pracownicy Straży Miejskiej w Tarnowie”. Obok zarzutów o mobbing, zastraszanie i rozrzutność, znalazł się także ten o zmuszaniu strażników miejskich do karania mandatami mieszkańców. Dodatkowo, zarzut dotyczący niedawnych zwolnień w jednostce.

- Dlaczego wytypowani do zwolnienia pracownicy to pracujący po 20 lat doświadczeni ludzie, dlaczego nie wytypował do zwolnienia ludzi, którzy mają nagany z wpisem do akt (…) Komendant wprowadza mobbing i zastraszanie pracowników, prowadzi autokratyczny system zarządzania, chełpi się tym, że nikt mu nic nie zrobi, straszy pracowników od kilku lat – czytamy w liście.

W piśmie podjęto także temat drona, który został niedawno zakupiony przez tarnowską Straż Miejską.

- Ile razy dron był używany? Po co przeszkolono 12 strażników? Dron służy komendantowi do zabawy. Zresztą już był uszkodzony przez nieumiejętne sterowanie i koszt naprawy wyniósł kilka tysięcy złotych – piszą anonimowi pracownicy.

W anonimie zawarto dodatkowo informacje o tym, jakoby szef strażników w czasie swojej pracy miał obserwować miasto przez kamery i wysyłać patrole do osób, które spacerując, nie miały maseczek lub była ona niepoprawnie założona. „Nie ma mowy o pouczeniu czy upomnieniu, musi być mandat” - napisano w anonimie. W liście poruszono także sprawę systemu premiowania pracowników, która według autorów opiera się na zasadzie nagradzania osób, które „komendant lubi”.

Tarnów. Ul. Romanowicza do remontu. Ten przystanek będzie nieczynny
Prace drogowe, prowadzone na ulicy Romanowicza, trwają. W związku z tym, Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie poinformował o zamknięciu jednego z przystanków.

Szef strażników miejskich zaprzecza

Do tych zarzutów, podczas ostatniej sesji rady miasta odniósł się sam zainteresowany – komendant Krzysztof Tomasik. Zaprzeczając zawartym w liście oskarżeniom stwierdził, że ten jest zbiorem pomówień. Autentyczność oskarżeń kwestionował także radny Sebastian Stepek. - Mam wątpliwości, czy to w ogóle pisała osoba ze straży miejskiej. Chodzi o niektóre zarzuty, takie jak np. zakup drona, czy samochodu elektrycznego. Wszyscy wiemy, a zwłaszcza pracownik staży miejskiej powinien wiedzieć, że jeżeli chodzi o zakup drona to nie był to wniosek komendanta. Z kolei zakup samochodu elektrycznego wynika z przepisów ustawy o elektromobilności - mówił Sebastian Stepek.

Padła propozycja, by na kolejne posiedzenie komisji rewizyjnej zaprosić związki zawodowe. Taka sytuacja miałaby być „konfrontacją twarzą w twarz, nieanonimowo, aby dowiedzieć się jak naprawdę wygląda atmosfera w straży miejskiej”.

Z kolei zdaniem przewodniczącego rady miejskiej w Tarnowie Jakuba Kwaśnego, strażnicy miejscy wyposażeni powinni zostać w wideorejestratory. Te miałyby być pomocne w interpretacji niejednoznacznych sytuacji. - Może warto byłoby wyposażyć strażników miejskich w wideorejestratory. Z chwilą gdy widzą, że interwencja zmierza w niebezpiecznym kierunku, bo na przykład będzie wymagała użycia siły, lepiej byłoby mieć w tym momencie własne nagranie - mówił Kwaśny. Zwrócono także uwagę na fakt, by powstrzymać się z wydawaniem wyroków do czasu, aż znany będzie pełen obraz sprawy.

Odmienny punkt widzenia zaprezentował radny Marek Ciesielczyk. - Widać, że wiele argumentów z tego listu chyba jest zasadnych. A jeżeli by się to potwierdziło, to uważam, że straż miejska powinna być zlikwidowana. Jej utrzymanie kosztuje rocznie parę milionów złotych, a wiadomo, że jesteśmy teraz w trudnej sytuacji finansowej, więc te pieniądze można wydać na coś innego - zaznacza Ciesielczyk.

Jak rozwiąże się ta sprawa?

fot. ilustracyjne/UM Tarnów

Tarnów - najnowsze informacje