wtorek, 7 stycznia 2020 08:26

Dębica: Pamiętajmy o...(39) :Cmentarz Żydowski czyli Kirkut

Autor Piotr Sosin
Dębica: Pamiętajmy o...(39) :Cmentarz Żydowski czyli Kirkut

Przy obecnej ulicy Cmentarnej [dawna ulica Polna] znajduje się pięć cmentarzy. Nie dziwi zatem, że po II wojnie światowej nazwa ulicy uległa zmianie, skoro mieszkańcom kojarzyła się ona dość jednoznacznie. Jednym z nich jest miejsce pochówku dawnych mieszkańców Dębicy wyznania mojżeszowego, czyli kirkut. Sama nazwa wywodzi się z języka niemieckiego [Kirchhof], a jej spolszczona wersja szczególnie na terenach dawnej Galicji oznaczała cmentarz żydowski.

Zgodnie z regułami Żydzi budowali swoje cmentarze poza terenami zabudowanymi, tak, że praktycznie do początków XX wieku znajdował się on poza ówczesnymi terenami miejskimi. Cmentarz musiał być ogrodzony i tak właśnie było w Dębicy. Powstał on w XVIII wieku na co wskazują najstarsze zachowane macewy. Możliwe, że jego założenie zbiegło się w czasie z równoległym powstaniem katolickiego cmentarza parafii św. Jadwigi. Wskazówką byłoby umieszczenie obydwu cmentarzy w bliskim położeniu.

Nie ma zgodności w źródłach historycznych co do pierwszego momentu, kiedy Żydzi zaczęli się osiedlać na stałe w Dębicy. „Sefer Dembitz” [„Księga Dębicy” powstała w Izraelu i opublikowana w 1964 roku, a przetłumaczona obecnie na język polski przez pana Ireneusza Sochę] odwołuje się do roku 1471. Możliwym również byłby rok 1577, kiedy to wyrokiem króla Stefana Batorego Żydzi zostali usunięci z pobliskiego królewskiego miasta Pilzna i gdzieś się musieli podziać. Wiadomo, że właściciele miast prywatnych, a Dębica była miastem prywatnym, chętnie przyjmowały Żydów, którzy szybko rozwijali działalność handlową i rzemieślniczą.

Wiemy natomiast z całą pewnością, że po 1660 roku, kiedy zaczęło rozwijać się w Dębicy nowe miasto, a równocześnie odbudowywano stare po zniszczeniach z okresu szwedzkiego „potopu” na pewno społeczność wyznania mojżeszowego zaczęła tutaj przybywać i osiedlać się. Doszło do założenia nowej gminy wyznaniowej oraz budowy synagogi. Jeśli tak, to powinien tutaj także powstać cmentarz. Czy był on w tym samym miejscu, co obecnie istniejący – trudno powiedzieć. Logika wskazuje na TAK, zachowane materiały badawcze w postaci macew na NIE, bo najstarsza znaleziona macewa wskazuje na rok 1791, czyli już po reformie józefińskiej, nakazującej budowę cmentarzy daleko poza terenami miejskimi. Wyznanie mojżeszowe nakazuje, by raz powstały cmentarz był w tym samym miejscu, zaś groby w zasadzie nie były przenoszone. Pozostaje zatem pytanie. Czy był wcześniej jakiś inny kirkut o którym pamięć ludzka zapomniała, czy też wszystkie macewy z okresu XVII i praktycznie całego XVIII wieku z obecnego kirkutu zaginęły. Jeśli tak, to gdzie, bo te, którymi Niemcy podczas II wojny światowej wybrukowali ówczesną targowicę i kilka placów w Dębicy oraz fragmenty brzegów rzeczki Ostra w Gumniskach w dużej części wróciły na swoje miejsce. Rozebrano wówczas także mur otaczający cmentarz, jak również ohel [kaplicę będąca odniesieniem do biblijnego namiotu, gdzie prawdopodobnie spoczęli pierwsi dębiccy rabini], który znajdował się przy wjeździe od strony południowo-zachodniej. Owszem, był wcześniej w tradycji żydowskiej zwyczaj, że groby ziemne były oznaczane dużymi kamieniami, ale nic nie wskazuje, że mogło to mieć miejsce w Dębicy. Ani tego typu znaleziska, ani też jakiejkolwiek wzmianki pisemnej czy też ustnej na ten temat dotyczącego naszej miejscowości nigdy nie spotkałem. Na terenie kirkutu i otaczających go terenach Niemcy dokonywali także zbrodni ludobójstwa zarówno na osobach narodowości żydowskiej, jak i polskiej. Wiele wskazuje na to, że to właśnie ich szczątki zostały znalezione podczas budowy bloków mieszkalnych przy ulicy Cmentarnej w latach siedemdziesiątych XX wieku.

Zasada grzebania zmarłych mówiła, że każdy powinien spoczywać w osobnym grobie. Zachowanych macew nie mamy nawet 500 , tymczasem osób pochowanych było wiele tysięcy, zwłaszcza, że od 1830 do 1873 roku chowano także osoby pochodzące z Pilzna [dopiero w 1830 roku zezwolono na powrót Żydom osiedlić się w tym mieście, zaś pierwszy z nich Aron Ader pochodził właśnie z Dębicy]. Musimy pamiętać, że w latach 70-tych XIX wieku w Dębicy mieszkańców wyznania mojżeszowego było około 65-70 procent, czyli zdecydowana większość.

Czy wszystkie ciała zostały złożone na naszym kirkucie, czy też zmarłych wywożono do innych miejscowości z których pochodzili ich przodkowie? Pytań w tej kwestii jest wiele i jak widać jeszcze sporo mamy w tej materii do ustalenia. Ponieważ teren był nieogrodzony służył różnym celom. Niżej podpisany w latach 60-tych XX wieku miał na kirkucie lekcje wychowania fizycznego ze sprintem na 60 metrów w roli głównej. Macew wówczas było jeszcze niewiele i były zrzucone w jednym miejscu. Kiedy powstały obok bloki mieszkalne kirkut stał się miejscem rekreacyjno-wypoczynkowym dla tamtejszych mieszkańców oraz osób ich odwiedzających.

Czy wszyscy zdawali sobie sprawę z tego co robią i gdzie im przyszło żyć? Należy w to wątpić, chociaż niezbadane są meandry duszy ludzkiej. Przegląd zachowanych macew wskazuje, że na kirkucie spoczywa cały przekrój ówczesnego społeczeństwa żydowskiego, zarówno członków establishmentu, jak i członków biednych rodzin.

Główna zasada judaizmu głosi, że zmarły zazna wiecznego spokoju dopiero wówczas, kiedy osadzona w ziemi macewa skierowana w kierunku wschodu, jak nakazuje tradycja, przewróci się i powoli zostanie porośnięta trawą i wtopi się w ziemię, która pochłonie ją, tak jak kamień. Podobna zasada dotyczy nagrobków w obrządku ormiańskim, gdzie, jeśli tablica nagrobna znajduje się wewnątrz świątyni wmurowana w posadzkę, to poprzez chodzenie po niej i zatarcie imienia pogrzebanego doprowadza się go szybciej do upragnionego raju.

Dlatego też dziwnym jest, kiedy w ramach opieki nad niekatolickim cmentarzem ludzie chcący zachować się w swoim pojęciu kulturalnie czyszczą i stawiają przewrócone nagrobki. Jestem w stanie to zrozumieć, kiedy czynią to osoby nieznające pewnej kultury i niuansów danej religii. Chcą dobrze, bo tak ich wychowano i chwała im za to, że chcieli dobrze. Gdyby jednak potrafiono ich uświadomić, że zasady innej religii z którą wcześniej nie mieli do czynienia są trochę inne, to uważam, że podeszliby do tego z pełnym zrozumieniem.

Ten fragment tekstu jest skierowany do grup młodzieżowych i władz miasta Dębicy, które opiekują się tym miejscem i należą się im podziękowania za to, że to czynią. Przykrym jednak jest, kiedy osoby, które znają te zasady ich nie przestrzegają.

Tak jak jeszcze mogę zrozumieć ideę stworzenia lapidarium na wzór ściany płaczu [szkoda tylko, że nie obróconego ku wschodowi], tak zupełnie niepojętym dla mnie była budowa gruzowiska na wzór „diabelskiego kręgu”. Tym bardziej, że jego twórcą była osoba, która dogmaty judaizmu powinna mieć w małym paluszku u lewej ręki. Myślę, że u siebie w USA nie odważyłaby się na coś podobnego. A tak to „tylko” Polska, więc  niech gospodarze tłumaczą się nie za swoje winy.

Ponieważ zabawy na terenie cmentarnym nie wzbudzały pozytywnych emocji u bardziej świadomej części lokalnej społeczności, dlatego też staraniem Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami oddział w Tarnowie ówczesny Wojewódzki Konserwator Zabytków pan dr Andrzej Krupiński po konsultacji z kilkuosobową grupką dębickich Żydów pozyskał na ten cel dość skromne środki finansowe, które pozwoliły na przełomie lat 70/80-tych ubiegłego stulecia zbudować symboliczne ogrodzenie. Obecne, dużo bardziej okazałe powstało w 1996 roku dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Nissenbaumów, jak informuje odpowiednia tablica przy bramie wejściowej na teren cmentarza.

Dębicki kirkut jest obecnie miejscem odwiedzin Żydów, głównie z Izraela i USA, którzy poszukują na nim swoich przodków, by oddać im cześć.

[opr. Jacek Dymitrowski]

Historia - najnowsze informacje