poniedziałek, 24 maja 2021 12:38

Dolina Prądnika zbiornikiem retencyjnym? "Trwają poszukiwania alternatyw"

Autor Aleksandra Tokarz
Dolina Prądnika zbiornikiem retencyjnym? "Trwają poszukiwania alternatyw"

W ramach aktualizacji Planów Zarządzania Ryzykiem Powodziowym w otulinie Ojcowskiego Parku Narodowego ma powstać zbiornik przeciwpowodziowy. Mieszkańcy są tymi planami zbulwersowani. Reagują też parlamentarzyści. Zalane zostać mogą bowiem pomniki przyrody, ścieżki rowerowe, a nawet domy. Czy faktycznie tak będzie? Na nasze pytania odpowiada posłanka Daria Gosek-Popiołek.

- Dolina Prądnika jest jedyna w swoim rodzaju– mówi posłanka Daria Gosek-Popiołek, która monitoruje przebieg kontrowersyjnych planów Wód polskich, obejmujących teren gminy Zielonki. Jak dodaje, ważne są przede wszystkim szczególne wartości przyrodnicze i krajobrazowe tego miejsca, gdyż na różnych odcinkach tego terenu przyroda objęta jest wieloma formami ochrony, nie tylko w ramach Ojcowskiego Parku Narodowego, ale również sieci Natura 2000, Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie, a w granicach miasta Kraków użytku ekologicznego „Dolina Prądnika”.

Tymczasem Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, jednostka odpowiedzialna za ochronę przed powodzią, w dokumencie aPZRP wskazuje tzw. „miejsca problemowe”, a także przedstawia działania, które mają w nich ograniczać ryzyko powodziowe. - Jednym z takich miejsc jest obszar nazwany “Prądnik-Zielonki”. Mimo iż teoretycznie mamy do czynienia z aktualizacją Planów, w projekcie przedstawionym do konsultacji znajdują się propozycje przepisane z wcześniejszych, już nieaktualnych dokumentów. Ochronę Zielonek przed zalewaniem miałyby stanowić 3 zbiorniki, w tym ten najgłośniej oprotestowywany w Prądniku Korzkiewskim. Jednak cała koncepcja dla Doliny Prądnika oparta jest na archaicznych założeniach, że tylko duże inwestycje, znacząco przekształcające teren, pochłaniające ogromne koszty, mogą skutecznie okiełznać żywioł powodzi. W mojej ocenie, w ocenie wielu specjalistów, nie tylko przyrodników, ale również hydrologów, te założenia są błędne i można efekt ochrony Zielonek osiągnąć innymi środkami. Bardziej przyjaznymi przyrodzie, mniej ingerującymi w krajobraz i ekosystemy – tłumaczy posłanka.

Zalane domy, ścieżki rowerowe, pomniki przyrody

Czy faktycznie tak będzie? Nasza rozmówczyni zaznacza, że na tym etapie trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. - Podane lokalizacje zbiorników należy traktować jako orientacyjne, nie ma jeszcze odpowiednich projektów wykonawczych, które określałyby to dokładnie. Rzecz jednak w tym, żeby zamiast proponowanych inwestycji przeprowadzić działania o innych charakterze – tłumaczy posłanka. Wówczas trzeba będzie zastanowić się, czy lustro wody będzie dochodzić do tego punktu, czy może dwa metry dalej. Czy obejmie 10, czy 20 domów. - Dodatkowo zabezpieczenia w samych Zielonkach. Wtedy będziemy mieć pewność, że żaden dom, droga czy inny element infrastruktury, nie będzie zalewany – dodaje.

Czy jednak główne założenie powstania zbiornika retencyjnego, czyli ochrona przeciwpowodziowa, nie może, a wręcz nie powinno, opierać się na naturalnej retencji, bez ingerencji w środowisko? Odpowiedź jest tutaj zdecydowanie twierdząca. - Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że rzeki naturalne mają znacznie większe możliwości retencjonowania wody niż rzeki wyprostowane, ciasno objęte wałami. Problemem jest to, że zabudowa Zielonek jest bardzo zbliżona do Prądnika. Rzeka nie ma tam przestrzeni, dlatego w jej górnym biegu trzeba troszkę pomóc naturze, spowolnić spływ wód, zatrzymać je w miejscach gdzie nie zagrażają ludności. Podchodząc systemowo do całej doliny, stosując rozwiązania rozproszone i przyjazne środowisku jesteśmy w stanie osiągnąć efekty przy zaangażowaniu znacznie mniejszych środków finansowych. Ponadto należy wykonać dodatkowe zabezpieczenia w samych Zielonkach. Przedstawiono mi opracowanie, z którego wynika, że budowa murków zabezpieczających przed przelaniem się Prądnika w kilku newralgicznych miejscach może niemal całkowicie wyeliminować zagrożenie dla całych Zielonek – tłumaczy Daria Gosek-Popiołek.

Mieszkańcy protestują

Pod koniec kwietnia o szansach na odstąpienie od budowy dużego zbiornika retencyjnego rozmawiali mieszkańcy Prądnika Korzkiewskiego podczas spotkania z władzami gminy Wielka Wieś. Podobne dyskusje, dotyczące planów dla Prądnika, organizowane są co kilka tygodnia. Podczas każdego z nich wójt informuje mieszkańców o podejmowanych przez niego i innych polityków działaniach, nowych informacjach czy ustaleniach. To też okazja dla mieszkańców do dyskusji możliwych rozwiązań, organizowania się - choćby akcji protestacyjnych czy koordynowania akcji informacyjnych.

-Podczas tego spotkania rozmawialiśmy o innych rozwiązaniach niż to proponowane przez Wody Polskie. Mieszkańcy podnosili, że planowana inwestycja nie rozwiąże problemów, a będzie dla nich - i dla przyrody kosztowna. Rozmawialiśmy też o problemach związanych z zagospodarowaniem przestrzennym, zabudową terenów zalewowych, betonowaniem miast. To pokazuje, że mieszkańcy widzą też konieczność systemowych zmian– tłumaczy Daria Gosek- Popiołek.

W sprawę zaangażowanych jest wiele podmiotów. To przede wszystkim mieszkańcy doliny Prądnika, ale też samorządowcy czy organizacje pozarządowe. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, bez ogromnej mobilizacji społecznej nie mielibyśmy prawdopodobnie do czynienia z aktualną sytuacją, gdzie pierwotne plany są już „raczej na pewno porzucone. - Trwają poszukiwania alternatyw. Jestem przekonana, że w gronie wszystkich zainteresowanych stron uda się wypracować kompromis dobry i dla ludzi i dla przyrody – dodaje posłanka.

Skawina. “Mobilne laboratorium” sprawdzi, czym palą w piecu mieszkańcy
Wiadomości Skawina. “Mobilne laboratorium” będzie sprawdzać, czym palą w piecach mieszkańcy. Co w przypadku, kiedy dron wykryje nieprawidłowości?

fot. ilustracyjne/UG Zielonki

Ekologia - najnowsze informacje