poniedziałek, 18 marzec 2019 12:39

Sądecczyzna: Trwa szacowanie strat po wichurze

Napisała

11 marca po godzinie trzeciej w nocy masowo zaczęły wpływać zgłoszenia do stanowiska kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Nowym Sączu związane z silnym wiatrem. Do godziny 11.00 przyjęto 227 zgłoszeń, gdzie była potrzebna interwencja strażaków. 55 do uszkodzonych dachów, reszta do powalonych drzew, połamanych gałęzi, przewróconych banerów – poinformowała KM PSP w Nowym Sączu, gdzie wiatr osiągał 130 km/h.

- W związku z wichura odnotowano 244 interwencje straży pożarnej na terenie 16 gmin powiatu nowosądeckiego (nie licząc stolicy powiatu). Najwięcej zniszczeń i strat spowodowały 144 powalone drzewa, które dokonały uszkodzeń linii energetycznych i dachów. Na terenie powiatu nowosądeckiego było uszkodzone 102 dachy, z tego ok. 66 na budynkach mieszkalnych. Przewrócone drzewa i połamane gałęzie uszkodziły 256 stacji transformatorowych na liniach średniego napięcia. Z tego powodu pozbawionych prądu było 14 679 odbiorców. Do tego doszły jeszcze uszkodzeniach na liniach niskiego napięcia, które trudniej zlokalizować – informuje Ryszard Wąsowicz, Kierownik Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu. – Największe uszkodzenia linii energetycznych były na terenie Gminy Chełmiec, gdzie uszkodzone zostało 41 stacji transformatorowych. 33 na terenie gminy Gródek nad Dunajcem i po 30 na terenie gmin: Korzenna i Nawojowa. To rejony, które ucierpiały najbardziej, ale uszkodzenia wystąpiły we wszystkich gminach. Ta sytuacja zmieniała się dynamicznie, bo służby energetyczne przez cały czas usuwały awarie. To nie było proste, bo musieli zlokalizować źródło uszkodzenia i dotrzeć w miejsca trudnodostępne. Sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę. W pierwszym etapie ilość awarii spadła z 266 do 70, później były jeszcze 22 stacje, potem 9. Sytuacja się ustabilizowała po południu, ale jeszcze do wieczora, 11 marca, było kilka stacji uszkodzonych. 12 marca już udało się opanować sytuację, niemniej jednak nawet po ustaniu tego silnego wiatru w dalszym ciągu zdarzało się, że przewróciło się drzewo, które uszkodził wiatr, albo spadły nadłamane gałęzie, więc zdarzały się kolejne awarie. Drzewa przewracały się na budynki, ale przede wszystkim na linie energetyczne, dlatego przez cały kolejny dzień, co jakiś czas, były zgłaszane kolejne interwencje. Oczywiście w sumie bez prądu było jeszcze więcej odbiorców, bo trudno określić odbiorców linii niskiego napięcia, którzy również przez wichury zostali pozbawieni prądu – dodaje kierownik PCZK.

Najważniejsze zdarzenia to uszkodzony dach na kaplicy w Woli Kurowskiej na terenie Gminy Chełmiec.

Wiatr nie oszczędził też Ratusza w Nowym Sączu, gdzie naderwana blacha zwisając z dachu zagrażała przechodniom. O zdarzeniu poinformowała na swojej stronie na Facebooku OSP Nowy Sącz - Biegonice. 

W gminie Gródek nad Dunajcem uszkodzony został dach szkoły w miejscowości Roztoka-Brzeziny.

Na terenie Gminy Łososina Dolna w Michalczowej wiatr uszkodził dach szkoły podstawowej. Najbardziej ucierpiały tu sołectwa Rąbkowa i Tabaszowa. 

 

 W gminie Muszyna przewrócone drzewo uszkodziło kilka grobowców na cmentarzu w Muszynie.

  

Niebezpiecznie było też w Leluchowie, gdzie po południu 11 marca powalona lipa omal nie uszkodziła zabytkowego drewnianego kościółka - dawnej cerkwi grekokatolickiej z 1861. Główny pień ominął kościółek, ale boczne gałęzie uszkodziły dach przyległej do niego zakrystii. Teren zabezpieczyli strażacy ochotnicy z OSP Muszyna Folwark, którzy odcięli główny pień lipy, tak by nie uszkodził budynku, usunęli gałęzie z uszkodzonego dachu zakrystii, który zabezpieczyli folią. Akcja zajęła im 2,5 godziny.

Sądząc ilości interwencji najbardziej ucierpiały gminy Łącko i Stary Sącz.

- Jeśli chodzi oszacowanie strat, to jesteśmy w ciągłym kontakcie z gminami – wyjaśnia Ryszard Wąsowicz . – Komisja do spraw szacowania strat została powołana tylko w Gminie Gródek nad Dunajcem. Nie ma jeszcze danych, bo trwają tam jeszcze jej czynności.

Warto przy okazji przypomnieć, czym zajmuje się Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. - Gdy występuje zagrożenie zbieramy informacje, przekazujemy ostrzeżenia, koordynujemy działania, zwracamy się do różnych innych instytucji o wsparcie, o pomoc. Nie bierzemy bezpośredniego udziału w działaniach ratowniczych. Od tego są specjalnie wyposażone i przeszkolone służby. Jesteśmy w centrum zarządzania po to, aby ułatwić im pracę. Jeżeli potrzeba gdzieś dodatkowego sprzętu, jeżeli jest jakieś zagrożenie – my przekazujemy te informacje. Przekazujemy ostrzeżenia w systemie wiadomości tekstowych SMS. W tej bazie mamy mieszkańców z całego powiatu, którzy zalogowali się do systemu. W pierwszej kolejności powiadamiane są osoby funkcyjne: komendanci, prezesi i naczelnicy OSP, pracownicy urzędów gmin. Jeżeli nie ma poważniejszych zagrożeń, działamy w godzinach pracy urzędu. Po godzinach pracy starostwa koordynacją zajmuje się stanowisko kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sącz, z którym starostwo ma w tej kwestii podpisane porozumienie. W przypadku poważnych zagrożeń, występujących co najmniej na terenie dwóch gmin, pełnimy dyżury całodobowe. Jednak o wprowadzeniu ich decyduje każdorazowo starosta. Tym razem nie był takiej konieczności. Najwięcej zdarzeń miało miejsce w nocy z 10 na 11 marca. My włączyliśmy się w akcję od rana, gdy przyszliśmy do pracy w poniedziałek. Przesyłaliśmy kolejne ostrzenia, które się pojawiały. Przesyłaliśmy informacje o uszkodzeniach, o zdarzeniach do Wojewódzkiego Centrum Zarządzenia Kryzysowego w Krakowie. Byliśmy w kontakcie z gminami. Wydawaliśmy z naszego magazynu przeciwpowodziowego wydawaliśmy dla służb plandeki do zabezpieczenia dachów. Nasz magazyn stanowi dodatkowe zabezpieczenia, na wypadek, gdyby zabrakło ich w magazynach gminnych. Powiat od 2006 roku dokonuje zakupu sprzętu ratowniczego, który przekazywany był w użyczenie do jednostek OSP na terenie powiatu nowosądeckiego, a obecnie przekazuje dotacje na zakup sprzętu. W ten sposób powiat wspiera działanie OSP w całym rejonie – podsumowuje kierownik.

W sumie w dniach 10-11 marca w Małopolsce PSP odnotowała: 3248 interwencji. Uszkodzonych zostało 831 budynków mieszkalnych i 177 gospodarczych. Całkowicie zerwane zostało 228 dachów na budynkach mieszkalnych i 99 na budynkach gospodarczych.

Poszkodowani w wyniku silnego wiatru w Małopolsce mogą liczyć na wsparcie ze strony rządu – zapowiedział na konferencji prasowej na temat skutków wichury 11 marca w Krakowie wojewoda małopolski. - Jak wiemy, te ostatnie dni nie należały w Małopolsce do najłatwiejszych. Do tej pory trwa intensywna praca służb nad szybkim usunięciem szkód. Niestety mamy również dwie osoby poszkodowane, wśród których jest strażak, co też pokazuje ofiarność i zaangażowanie służb. Kolejnym etapem będzie szacowanie szkód. Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie jest w pełnej gotowości do uruchomienia działań związanych z udzielaniem zasiłków celowych, a stosowne procedury przypominamy też gminnym ośrodkom pomocy społecznej – mówił wojewoda Piotr Ćwik na briefingu.

Do 6 tys. złotych mogą otrzymać rodziny lub osoby samotnie gospodarujące poszkodowane w wyniku zdarzeń noszących znamiona klęski żywiołowej. Na remont budynku lub lokalu mieszkalnego można uzyskać do 20 tys. złotych, natomiast na odbudowę budynku lub lokalu mieszkalnego wsparcie finansowe może wynieść do 200 tys. złotych. W przypadku budynku gospodarczego wysokość pomocy nie może przekroczyć łącznie kwoty 100 tys. zł na gospodarstwo. Gminy na swoich stronach informują jak i gdzie złożyć wnioski o przyznanie takiej pomocy.

Marzena Gitler, foto: KM PSP w Nowym Sączu

 

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.