piątek, 27 wrzesień 2019 12:39

Powstrzymajmy tę falę

Napisała

Czas na napisanie tego felietonu redakcja „Głosu Tarnowskiego” wyznaczyła mi niemal na sam środek kampanii wyborczej, a Państwo Czytelnicy będą mogli się z nim zapoznać niemal tuż przed wyborami. Zapewne na gazetowych łamach znajdować się on będzie w towarzystwie licznych kolorowych reklam wyborczych, którym w tym czasie w prasie nie brakuje. Naturalne więc wydaje się, że kolejne łamy tego tekstu powinny dotyczyć właśnie wyborów. Postąpię jednak trochę przewrotnie i o wyborach pisać nie będę, choć przedmiot moich dzisiejszych rozważań daleko od tematu wyborów odbiegać nie będzie. Chcę bowiem dziś podzielić się kilkoma refleksami na temat hejtu, trollingu i fejków.

Jeśli ktoś myśli, że te zjawiska to wynalazek czasów Internetu, to zdecydowanie jest w błędzie. Podobno niektóre odczytane egipskie hieroglify zawierały różne pomówienia. Ofiarami pomówień byli np. Sokrates czy Jezus Chrystus. Każdemu z Państwa zapewne znany jest opisany na kartach Ewangelii fejk związany ze Zmartwychwstaniem Jezusa: przepłacenie żołnierzy, aby rozpowiadali, że Chrystus nie zmartwychwstał, tylko uczniowie go wykradli. Ta fałszywa wiadomość okazała się być szczególnie żywotna.- I tak rozeszła się ta plotka między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego – pisze Ewangelista. Te zjawiska, pielęgnowane od starożytności, przez kolejne epoki, swój prawdziwy rozkwit przeżyły w XX wieku wraz z rozwojem środków masowego przekazu. Za jeden z najważniejszych swych oręży uważały je goebbelsowska i komunistyczna propaganda, a apogeum tego rozwoju przyniosły czasy Internetu, które przynajmniej pozornie zapewniają ich autorom anonimowość.

Pisałem już kiedyś na tych łamach, że nowoczesne wojny nie będą już prowadzone za pomocą rakiet, samolotów i ścierających się ze sobą armii, a nowoczesne wojny prowadzone będą w cyberprzestrzeni. I to się już dzieje. Wynajęte trolle za pomocą hejtu i fejków próbują wpływać na rzeczywistość, kreować jednych, a niszczyć innych. Nie potrzeba nawet do tego całej armii. Jeden siedzący przed komputerem troll za pomocą kilkudziesięciu fałszywych kont potrafi narobić sporego zamieszania. A jeśli takich trolli jest kilku, to mamy w social mediach prawdziwą burzę. A do tego dołącza wielu – nie zawaham się użyć tego określenia – „pożytecznych idiotów”, którzy bezrefleksyjnie powielają te kłamliwe treści, ciesząc się, że dowalają politycznym przeciwnikom. Hejt i fejki z internetu przenoszone są w realny świat, do naszych domów, urzędów, na ulice. Fala się rozlewa.

Ofierze hejtu i fejków walczyć z tym trudno. Nawet w najbliższych środowiskach, wśród znajomych, wobec wielokrotnie powtarzanych kłamstw mogą pojawiać się wątpliwości. Nieważne, że nie on ukradł rower, ale jemu ukradli, ważne, że jest zamieszany w kradzież. Jeśli ktoś decyduje się na funkcjonowanie w życiu publicznym, to musi mieć naprawdę grubą skórę. Ileż to razy zdarzyło mi się czytać w Internecie groźby karalne wypowiadane pod adresem osób publicznych za słowa, których nie wypowiedzieli albo czyny, których się nie dopuścili, a które w rzeczywistości były wymyślone internetowych trolli?

Jeśli nie chcemy zatonąć w fali hejtu, to zdecydowanie musimy ją powstrzymać. Można to zrobić. Na poziomie przeciętnego użytkownika wystarczy nie powielać bezmyślnie sensacyjnych wiadomości publikowanych w social mediach, korzystać z wiarygodnych źródeł informacji, nie wierzyć bezmyślnie newsom publikowanym na anonimowych profilach lub takich, których autorzy nie mają na swych profilach żadnej historii i nie publikują zdjęć z wakacji czy urodzin dziecka. Warto też pamiętać, że Internet nie zapewnia anonimowości. Trolla można znaleźć, choćby poprzez ustalenie adresu IP komputera. Znam to z własnego doświadczenia, bo któregoś dnia uznałem, że miarka się przebrała i postanowiłem z trollem powalczyć. Jestem w stanie sobie wyobrazić, jakie było zdziwienie hejtera ze Zbylitowskiej Góry, kiedy był przekonany, że jest anonimowy, a tymczasem policja zapukała do jego drzwi.

Tę falę można zatrzymać. Powalczmy z nią razem.

Grzegorz Kozioł

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.