piątek, 15 maja 2020 14:17

To prawdziwa historia najbardziej nieuchwytnego mordercy XXI wieku. Premiera już 3 czerwca

Autor Mirosław Haładyj
To prawdziwa historia najbardziej nieuchwytnego mordercy XXI wieku. Premiera już 3 czerwca

3 czerwca swoją premierę będzie miała książka dziennikarki śledczej Maureen Callahan Drapieżnik. Prawdziwa historia najbardziej nieuchwytnego mordercy XXI wieku.

Drapieżnik to mrożąca krew w żyłach historia człowieka uzależnionego od mordowania. Zabójcy, wobec którego FBI było bezradne, psychopaty i manipulanta, który do samego końca kontrolował sytuację i zadbał o to, aby ostatnie słowo należało właśnie do niego.

Przez ponad dziesięć lat przemierzał Stany w poszukiwaniu ofiar. Polował na kobiety i mężczyzn, młodych i starych, w dzień i w nocy. Był zagadką dla kryminalnych profilerów. Od zawsze czuł, że żyją w nim dwie osoby. Oddany ojciec i wzorowy pracownik zamieniał się w seryjnego mordercę i gwałciciela. Doskonale przygotowany do każdej zbrodni. Zabijał według dokładnie ustalonego planu,
szybko i sprawnie. Śledczy podejrzewali, że usuwał włosy na ciele i blokował gruczoły potowe. FBI na próżno więc szukałoby śladów DNA.

Maureen Callahan

Jak to się stał o, że Israel Keyes w końcu wpadł? Gdzie popełnił błąd? Ilu ludzi tak
naprawdę zabił? Maureen Callahan, dziennikarka śledcza zaintrygowana historią mordercy, spędziła wiele lat, badając jego motywy. Przeprowadziła setki rozmów z przedstawicielami organów ścigania, przewertowała stosy dokumentów ze śledztwa, dotarła do tajnych akt FBI. Wszystko po to, żeby przedrzeć się do umysłu mordercy.

Drapieżnik. Prawdziwa historia najbardziej nieuchwytnego mordercy
Prawdziwa historia seryjnego zabójcy „bez DNA”, wobec którego FBI było bezradne. Usuwał włosy na całym ciele i blokował gruczoły potowe, żeby nie zostawić śladu. Odkryj największą zagadkę dla profilerów!

Poniżej prezentujemy fragment.

Maureen Callahan Drapieżnik. Prawdziwa historia najbardziej nieuchwytnego mordercy XXI wieku

PRZEDMOWA
Bez względu na to, co oglądamy w serialach takich jak CSI czy Mindhunter albo w innych produkcjach popkultury, ludzie, którzy zabijają w sposób losowy i pozbawiony motywu, pojawiają się niezmiernie rzadko. Dlatego właśnie tkwią potem w zbiorowej świadomości tak długo.
Z tego samego powodu wielu z nas sądzi, że każdy seryjny morderca jest znany ogółowi społeczeństwa. Morderstwo seryjne jest najrzadszą formą zbrodni.
Antybohater tej książki nie przypomina żadnego przestępcy, z jakim FBI miało wcześniej do czynienia. Okazał się nowego rodzaju potworem, odpowiedzialnym za prawdopodobnie najdłuższą serię niewyjaśnionych zaginięć i morderstw w historii współczesnych Stanów Zjednoczonych.
I pewnie nigdy o nim nie słyszeliście.


SŁOWO OD AUTORKI
Książka ta wyrosła z wielogodzinnych rozmów w większości z agentami specjalnymi zajmującymi się omawianą sprawą. Fragmenty, w których opisano czyjeś myśli, mają źródło w informacjach przekazanych mi bezpośrednio przez daną osobę.
W niektórych przypadkach przesłuchania przeprowadzone przez FBI zostały skondensowane i poddane edycji, by stały się czytelniejsze.


FRAGMENT CZĘŚCI DRUGIEJ
Obchodził kiosk Common Grounds dookoła. Nie widział, kto pracuje w środku, ale domyślał się, że to jakaś młoda kobieta. Ktokolwiek to był, najwyraźniej nie miał samochodu, bo w okolicy nie parkował żaden.
W tych kioskach pracowały prawie zawsze młode dziewczyny. Po tę dziewczynę też lada chwila miał pewnie przyjechać chłopak.
Keyes podszedł do kiosku za pięć ósma, tuż przed zamknięciem, i stanął przed dużym otwartym oknem, które – jak dobrze wiedział – nie było osłonięte pleksiglasem czy nawet żaluzją. Postawił na ladzie swój pusty termos i poprosił baristkę o americano. Teraz mógł się jej dobrze przyjrzeć: była młoda, drobna, ładna i kompletnie sama.
Samantha Koenig.
Gdy krzątała się między oknem z ladą a ekspresem do kawy, na metrze kwadratowym przestrzeni, Keyes zaczął powtarzać w myślach swój plan. Pojawiło się jednak utrudnienie: ktoś zajechał właśnie na parking i obserwował go z samochodu, nie wyłączając silnika. To, co chciał zrobić, stało się jeszcze trudniejsze.
Samantha podała mu americano, a Keyes wyciągnął pistolet.
– To jest napad – oznajmił.
Samantha podniosła ręce. Widział, że jest przerażona.
– Wyłącz światło – polecił.
Dziewczyna cofnęła się w głąb kiosku i wyłączyła oświetlenie, po czym wróciła do okna. Nie krzyczała. Jeśli w środku był guzik alarmowy, a jej udało się go wcisnąć, Keyes usłyszałby o tym wkrótce dzięki skanerowi częstotliwości policyjnych w uchu. Poczekamy, zobaczymy.
– Wyjmij całą gotówkę z kasy – rozkazał.
Samantha sztywnym krokiem przeniosła się na prawo od okna, gdzie poza zasięgiem klientów stała kasa. Opróżniła kasetkę i podała mu pieniądze.
– Uklęknij na podłodze – polecił, a ona to zrobiła.
Keyes myślami wciąż tkwił przed kioskiem, wtem jednak wyrwał się z zadumy i zwrócił do Feldisa:
– Czułem się niezniszczalny – wyznał.
– Dlaczego? – spytał Feldis.
– Bo się bała – padła odpowiedź. – Robiła wszystko, co kazałem, i adrenalina uderzyła mi chyba do głowy. Postanowiłem to zrobić, zobaczyć, co się stanie. No i macie nagranie, więc wiecie, jak to było.
Tym razem Feldis dobrze wywiązał się z roli.
– Tak – przyznał. – Ale chciałbym usłyszeć o tym od pana.
Keyesowi chwilę zajął powrót do poprzedniego, odmiennego stanu świadomości.
Kazał Samancie wyłączyć światło i odwrócić tabliczkę z napisem OTWARTE. Zrobiła to.
Obserwował ją, zerkając jednocześnie na parking. W oddali widział ludzi zarówno wchodzących, jak i wychodzących z pobliskiej siłowni Alaska Club.
Samochód stojący na parkingu z włączonym silnikiem w końcu odjechał. Zrobiło się cicho, słychać było tylko miękki szum aut śmigających w obie strony po Tudor Road.
Keyes znowu kazał Samancie uklęknąć i obrócić się plecami do okna. Tak zrobiła, a on ścisnął jej nadgarstki opaską zaciskową.
Polecił dziewczynie się odsunąć, po czym wskoczył do środka. Przesunął światłem latarki czołowej po kontuarze i dostrzegł zestaw kluczy.
– Gdzie twój samochód? – spytał.
– Nie mam samochodu – odparła Samantha. – Ale tato ma po mnie przyjechać za pół godziny. To znaczy… może tu być w każdej chwili.
Keyesem zaczęły targać wątpliwości. Nie umiał stwierdzić, która wersja była prawdziwa.
– Włączyłaś alarm? – spytał. – Tylko nie kłam. Mam w uchu skaner policyjny, więc i tak się dowiem.
– Nie – odpowiedziała.
– Jeśli usłyszę, że jedzie tu policja, zabiję cię.
– Niczego nie włączyłam. Przysięgam.
Śledczy pokiwali głowami, w milczeniu dając Keyesowi znak, by kontynuował. Mówił teraz wolniej, coraz niższym tonem, jego głos drżał. Wrażenie było upiorne: w głosie Keyesa brzmiały jednocześnie wstyd i zachwyt.
Spytał dziewczynę, jak się nazywa, a potem zamknął i zaryglował okna, wsadził jej do ust garść serwetek.
Następnie oznajmił, że idą się przejść.


Opis, fragment książki i zdjęcia pochodzą od wydawcy.

Dobra książka

Dobra książka - najnowsze informacje