piątek, 2 października 2020 00:35

Zabójstwa z historią w tle. Zobacz trailer książki, której akcja dzieje się w Krakowie i Niepołomicach

Autor Mirosław Haładyj
Zabójstwa z historią w tle. Zobacz trailer książki, której akcja dzieje się w Krakowie i Niepołomicach

Czytelnicza pasja Dawida Gostomskiego sprawiła, że zdecydował się sam sięgnąć po pióro. A ponieważ jest wielbicielem kryminałów i lokalnej  historii efekt mógł być tylko jeden - książka o seryjnym mordercy, której akcja toczy się w Niepołomicach i Krakowie. Odkrycie zagadki zabójstw będzie wymagało od śledczych sięgnięcia w przeszłość. I to daleką.

Aby zrealizować swoje marzenie o wydaniu własnej książki, niepołomiczanin zorganizował zbiórkę na portalu wspieram.to:

Wspieram.to: Powieść kryminalna STATUT
STATUT to powieść kryminalna w której trup ściele się gęsto, mało znane historyczne ciekawostki uczą, a kwieciste metafory i czarny humor bawią.

Potrwa ona jeszcze przez kilka dni a autor, który swoją powieść ma już gotową, chcąc zachęcić potencjalnych darczyńców do wpłat... nakręcił filmowy trailer, w którym możemy poczuć przedsmak czytelniczych emocji.

Z autorem "Statutu", Dawidem Gostomskim, porozmawialiśmy o jego czytelniczej i pisarskiej pasji, zainteresowaniach oraz o tym, jak wpadł na nietypowy pomysł nakręcenia filmowego trailera swojej powieści.

Panie Dawidzie, zbiera pan pieniądze na swój literacki debiut. Pana książka zatytułowana „Statut” jest gotowa, a obecnie trwa zbiórka pieniędzy na wydanie jej w formie papierowej. Proszę powiedzieć, jak narodziła się pana pasja do pisania?
– Pasja do pisania to efekt uboczny mojej ambicji. Ambicji, która z miłośnika literatury pochłaniającego rocznie 45-50 tytułów, rozpaliła marzenie o napisaniu własnej książki. Ten kto zna mnie dobrze wie, że u mnie marzenia to nic innego, jak cele z konkretnymi datami realizacji. Po nakreśleniu planu powieści „Statut” w głowie, przyszedł czas na kolejny etap, czyli przelanie wszystkiego na papier. Pisanie, które początkowo miało być środkiem, czymś w rodzaju narzędzia do realizacji moich ambitnych założeń, stało się nawykiem. Pozytywnym nawykiem, który zacząłem traktować jako swego rodzaju siłownie dla umysłu, odskocznię od codzienności. Gdzieś po drodze zupełnie naturalnie stało się to moją pasją.

W celu uskutecznienia zbiórki powstał filmowy trailer. Trzeba przyznać, że to nietypowy pomysł, na promocję.
– Lubię wychodzić poza schematy. Trailer poza zareklamowaniem książki, miał za zadanie pokazać w jakim klimacie będzie toczyć się akcja. Do tego chciałem sprawdzić powtarzane jak mantrę przez specjalistów od reklamy zdanie, że każda złotówka wydana na reklamę zwraca się dwukrotnie. Dzisiaj wiem, że taka otwartość na innowacyjne podejście, swego rodzaju odwaga marketingowa w moim przypadku zdecydowanie się opłaciła.

Akcja „Statutu” toczy się w Niepołomicach i Krakowie. Czy może pan nam przedstawić zarys fabuły?
– Akcja rozpoczyna się w Niepołomicach na Zamku Królewskim. Tam znanemu dziennikarzowi, ktoś odcina głowę.  Nad rozwiązaniem sprawy pracuje rozpoczynający karierę prokurator i odliczający dni do emerytury policjant. Na miejscu zbrodni okazuje się, że sprawca zostawił swój "podpis" - banknot pięćdziesięciozłotowy. Wkrótce, zgodnie z przewidywaniami śledczych, pojawiają się kolejne ofiary. We wsi Gawłówek w okolicach Puszczy Niepołomickiej zostają znalezione zwłoki spalonego lokalnego developera, a na Granicy Niepołomic i Krakowa młodej fryzjerki, która została zakopana żywcem i przebita palem. Fabuła książki skupia się na prowadzonym dochodzeniu. Śledczy prowadzą wyścig z czasem, próbują przewidzieć kolejne kroki psychopatycznego mordercy i rozszyfrować jego pokrętną logikę. Raz wychodzi im lepiej, raz gorzej, ale po finał zapraszam do lektury.

Skąd pomysł na książkę? Dlaczego kryminał?
– Pomysł powstał przy amatorskim badaniu historii Niepołomic, a dokładnie tego, co łączyło je z Kazimierzem Wielkim. Okazało się, że największym i najciekawszym źródłem są legendy i podania. W każdej znajdowało się ziarenko prawdy, każda była kontrowersyjna i przede wszystkim każda pobudzała wyobraźnię. U mnie do tego stopnia, że stały się inspiracją do książki. Dlaczego kryminał? Najbardziej lubię kryminały z wątkiem historycznym i po prostu chciałem stworzyć powieść, która będzie najbliższa mojemu sercu.

Dla osób, które wesprą pana projekt, przewidział pan nagrody.
– Tak jest. Pula nagród na każdą kieszeń. Książkę można zamówić w formie ebooka (w wersji PDF) za 20 zł i w wersji papierowej z dedykacją za 50, czy razem z podziękowaniami za 100. Jest też limitowana wersja premium za 5000 zł, gdyby ktoś chciał, żeby np. bohaterowie zjedli obiad u niego w restauracji, czy skorzystali z jego innego produktu/usługi. Oczywiście chcąc pozostać wiarygodnym postanowiłem, że tego rodzaju lokowanie nie ma wpływu na główną fabułę książki.

Warto wspomnieć, że jest pan filokartystą posiadającym jedną z największych kolekcji starych pocztówek przedstawiających Niepołomice, a swoje zbiory udostępnia pan na prowadzonym fanpage’u Pocztówka z Niepołomic. Skąd ta pasja?

– Pocztówki kolekcjonowałem odkąd pamiętam. W dzieciństwie, kiedy wyjeżdżałem na wakacje nie istniały portale społecznościowe i to właśnie za pomocą pocztówek wysyłało się pozdrowienia do rodziny, czy znajomych. Pocztówki, czy raczej karty korespondencyjne z Niepołomic, kolekcjonuje od momentu zamieszkania tutaj. Szybko okazało się, że najbliższe otoczenie zmienia się tak szybko, że pamięć o niektórych miejscach w mieście pozostała tylko na starych pocztówkach. Na przestrzeni lat z panoramy miasta zniknęły koszary wojskowe, zmieniła się zabudowa rynku, nie ma już portu Artura na Wiśle, czy znanej w całej Galicji fabryki dachówek.

Gruss aus Niepołomice Galizien - karty korespondencyjne "Gruss aus”są obiektami pożądania dla każdego filokartysty. Posiadania ich w kolekcji jest zazwyczaj udekorowaniem zbiorów i tzw. wisienką na torcie. Fot. i opis z profilu Pocztówka z Niepołomic Dawid Gostomski

Najogólniej mówiąc jest pan lokalnym patriotą. W swojej książce chce pan zamieścić liczne ciekawostki związanymi z Krakowem i Niepołomicami. Zdradzi pan nam jedną z nich?
– Tak jestem lokalnym patriotą. Moją ulubioną historią związaną z Niepołomicami, zapewne dlatego, że pracuje jako audytor, jest ta mówiąca o Kazimierzu Wielkim, który często w przebraniu chłopa wędrował po okolicy, żeby zobaczyć jak żyje się poddanym. Pewnego razu zawędrował do chaty stojącej w odosobnieniu na skraju Puszczy Niepołomickiej. Gospodarz powitał przybysza serdecznie i ugościł najlepiej jak to możliwe. Okazało się, że mężczyźnie urodził się dziesiąty syn, którego nie ma kto trzymać do chrztu. Król zgodził się zostać ojcem chrzestnym i po kilku dniach przebył już oficjalnie na ten dzień. Zdziwienie wieśniaków było ogromne, kiedy zamiast biednego włóczęgi pojawił się królewski orszak. Sam Kazimierz docenił to, że pomimo ubóstwa rodzina udzieliła schronienia nocnemu piechurowi. Dotrzymał obietnicy, został ojcem chrzestnym, a dziecku nadano imię Kazimierz. Malec otrzymał od króla trzos dukatów i kawał ziemi, dzięki czemu los rodziny odmienił się na dobre. Legenda ma tak silne oddziaływanie na lokalne społeczeństwo, o czym świadczą dwa fakty. Pierwszy – przy zamku znajduje się pomnik Kazimierza Wielkiego z chrześniakiem. Drugi – powstało stowarzyszanie Trzosów którego członkowie utrzymują, że są potomkami owego chrześniaka. Oczywiście w książce statut będzie również wątek dotyczący tej historii.

Fot. i inf.: Dawid Gostomski/Pocztówka z Niepołomic

Dobra książka

Dobra książka - najnowsze informacje