środa, 29 stycznia 2020 13:28

75. Rocznica wyzwolenia Podbeskidzia

Autor Piotr Sosin
75. Rocznica wyzwolenia Podbeskidzia

Przedstawiamy pierwszą część artykułu Kazimierza Surzyna o wyzwoleniu Podbeskidzia. Obok, w ramach cyklu „Historia we wspomnieniach” – Wyzwolenie Podbeskidzia we wspomnieniach świadków. To zapis wywiadów przeprowadzonych przez Kazimierza Surzyna z mieszkańcami Podbeskidzia w latach 1989-2014.

Tereny Podbeskidzia zostały wyzwolone spod okupacji hitlerowskiej przez oddziały IV Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej, który powstał 5 sierpnia 1944 roku, pod ogólnym dowództwem generała armii Iwana Pietrowa. Główną siłą uderzeniową mającą zasadniczy udział w dziele wyzwolenia Podbeskidzia, stanowiła 38. armia ogólnowojskowa, dowodzona przez generała pułkownika Kiriłła Moskalenkę. Drugą potężną jednostką operacyjną była 1. armia gwardii, którą kierował generał pułkownik Andriej Greczko.

Z IV Frontem Ukraińskim współdziałała 60. Armia I Frontu Ukraińskiego, pod dowództwem generała pułkownika Pawieła Kuroczkina. 6 kwietnia 1945 roku włączono ją bezpośrednio do IV Frontu Ukraińskiego. Czerwonoarmistów wspierała 8. armia lotnicza kierowana przez generała pułkownika Wasilija Żdanowa. Akcje zbrojne skierowane przeciw hitlerowcom prowadzili także wtedy polscy i radzieccy partyzanci.

Wojska radzieckie nacierały na Podbeskidzie z wielkim rozmachem, rozbijając jednostki hitlerowskie i wyzwalając jego tereny spod ich okupacji. Niemiecki generał Friedrich Mellenthin w swoich pamiętnikach napisał m.in. „... Rosyjskie natarcie rozwijało się z niebywałą siłą i gwałtownością. Stało się oczywiste, że ich naczelne dowództwo całkowicie opanowało technikę organizacji natarcia ogromnych armii zmechanizowanych. Niepodobna opisać wszystkiego, co zaszło między Wisła a Odrą w pierwszych miesiącach 1945 roku. Niczego podobnego nie znała Europa od czasów upadku Imperium Rzymskiego...” Oprócz znakomitego sprzętu bojowego sowieci odznaczali się niezwykłym hartem, skutecznością, walecznością, doświadczeniem w prowadzeniu wojennych zmagań.

Żołnierze 60. Armii I Frontu Ukraińskiego już 21 stycznia 1945 roku wkroczyli do Babic, które dwa dni później oswobodzili.

Oddziały wojskowe IV Frontu Ukraińskiego, przybyły na obszar Podbeskidzia, w dniu 23 stycznia 1945 roku. Tego dnia 38. armia oswobodziła Budzów oraz Zembrzyce.

Front w Zembrzycach uformował się na linii Skawy. Trwał sześć dni. Walki między żołnierzami niemieckimi i sowieckimi były bardzo zacięte. Prowadzono je przy użyciu artylerii. Okoliczna ludność w czasie działań wojennych schroniła się w Marcówce. Zniszczenia i starty w ludności były niewielkie. Wiadomo jedynie, iż w Zembrzycach spaliły się stodoły koło Wójta i na ulicy Kolejowej. Zginęła czteroosobowa rodzina Żaków. Rosjan zabitych podczas walk przewożono na plac przykościelny i tam chowano. Po wojnie zostali oni ekshumowani, a ich ciała złożono w zbiorczej mogile w Wadowicach. Po wyparciu Niemców przez Sowietów z Zembrzyc, mieszkańcy powrócili do swoich domów. Wiele z nich było splądrowanych i obrabowanych przez żołnierzy radzieckich.

Wyzwolenie Podbeskidzia we wspomnieniach świadków

Paweł Talaga, mieszkaniec Zembrzyc wspomniał: „Z wiadomości podanych przez radio dowiedzieliśmy się, że Armia Radziecka jest już bardzo blisko. 23 stycznia 1945 roku po zaciętych bojach Zembrzyce zostały wyzwolone. Przerażający był widok ciał żołnierzy radzieckich, porozrzucanych po zamarzniętej Skawie i jej brzegach. Niektórzy z nich w rękach mieli broń, inni suche pajdy razowego chleba. Okoliczna ludność przewoziła zabitych ku kościołowi. Mężczyźni zajęli się kopaniem grobów na placu przykościelnym, skąd później zwłoki ekshumowano i pochowano w zbiorowych mogiłach w Wadowicach. Straty ludzkie i materialne nie były duże. Jedynie domy, które mieszkańcy pozostawili uciekając m.in. do Marcówki, aby tam ukryć się przed frontem, zostały okradzione przez żołnierzy radzieckich. Radość z wyzwolenia była wielka”.

Władysław Krzystoń, marcowianin powiedział, iż: „W styczniu 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej IV Frontu Ukraińskiego, po wyzwoleniu Palczy i Jachówki, sforsowali Skawe, zajmując Zembrzyce i Marcówkę. Rosjanie wchodzili do domostw. Trzeba ich było zakwaterować i wyżywić. Front trwał tutaj około tygodnia. Zarówno w Marcówce jak i w Zembrzycach straty wojenne były nieznaczne. Wyzwolenie Marcówki spod okupacji hitlerowskiej, to była jedna z najbardziej radosnych chwil, w życiu mieszkańców wsi. Byli i tacy, którzy bali się tego, co przyniesie przyszłość”.

Maria Gałuszka, mieszkanka Śleszowic okres wyzwolenia wspominała następująco: „Toczyły się ciężkie walki w rejonie Leskowca, w Krzeszowie, w Tarnawie, w Śleszowicach, w Marcówce i w Zembrzycach. Kobiety, starcy i dzieci podczas walk ukrywali się w piwnicach, do których dobiegał dźwięk karabinów maszynowych. Mężczyźni próbowali pomagać radzieckiej armii. Po zagorzałej walce, Niemcy zostali wyparci ze Śleszowic, przez jednostki 38. Armii IV Frontu Ukraińskiego. Pamiętam wydarzenie to miało miejsce 24 stycznia 1945 roku. Było wówczas mroźno i dość duży śnieg. Większość domów została zniszczona. W mojej rodzinie, podobnie jak w okolicznych familiach, panował szał radości. Wyzwolono przecież naszą Ojczyznę Śleszowice. Ludność skarżyła się na Rosjan, że zabierali resztki żywności oraz cenne rzeczy. Mówiono o gwałtach, dokonywanych przez czerwonoarmistów na kobietach”.

opracował Kazimierz Surzyn

fot: Wikimedia Commons oraz Narodowe Archiwum Cyfrowe

c.d.n.

Historia - najnowsze informacje